M.K  Dołączył: 26.08.2007
Cytuj
Enzo, szczerze, to wyszło strasznie śmiesznie z tym oknem.
 

Enzo  Dołączył: 20.12.2006
Cytuj
Właśnie obejrzałem sobie rozmowę z White Smokami na twarzaku. Reklamują mocno Leicę, ale to co mnie rozbroiło to zdziwienie, że używają ostrzenia manualnego na ślubie. Jakby bez AF-u zdjęcia nie wychodziły. To tak a propos pytań o sprzęt, szybkość, jakość, ostrość i bóg wi co.
 

M.K  Dołączył: 26.08.2007
Cytuj
Enzo, kult jednostki. Nie widzisz tego czy nie chcesz widzieć? Zwroty na forum w stylu: ja jestem z czasów, gdzie sie myślało, gdy robiło sie zdjęcie; albo ja robie bez af, af jest do niczego nie potrzebny; albo jeszcze lepsze, ze fotograf to ktos, kto od razu uzyska super hiper efekt w aparacie, a ci co robią fotoszop to.....nie będę ciągnął tego wywodu. Przeciez to wszystko ma na celu emancypacje jednostki, ze jaka to ona nie jest genialna. Ja w to nie wierze. Widzę tylko zadufanych w sobie jegomości, co popisują sie przed światem, a wszystko jest gra nastawiona perfidnie na zysk. A propos Twojego ostatniego zdania, to leica chyba nie jest sprzętem z najniższej półki biorąc pod uwagę jakośc, ostrosc szkieł czy cenę? Przepraszam, moze pomyślisz, ze jestem złośliwy. Nie, nie jestem. Uważam tylko, ze fotografia jest dla wszystkich, a nie dla wybrańców.

 

Enzo  Dołączył: 20.12.2006
Cytuj
M.K napisał/a:
Uważam tylko, ze fotografia jest dla wszystkich, a nie dla wybrańców.

Zgadzam się. Jednak, patrząc na ten wątek i podobne, część osób chce recepty. Zostań doskonałym portrecistą w weekend. Rób dobrą fotografię uliczną po obejrzeniu kilku instrukcji na Youtubie. Niektóre pytania z przytoczonego powyżej wywiadu były w ten deseń - a odpowiedzi - kup se Leicę M10 a doznasz olśnienia.
Chodzi mi o to, że fotografia to proces. Dla niektórych trwa dłużej, dla innych krócej. Twoje porady też wynikają z doświadczenia które, jak przypuszczam, zdobywałeś przez lata. Ale jak nie wypstrykasz odpowiedniej ilości klatek to się nie nauczysz niczego. Teorie rodem z Digital Camera Polska nie zadziałają bez aparatu w ręce. A co chwilę widzę - czym robione, gdzie, jak?
Kiedyś byłem na spotkaniu z Tomaszem Lazarem. Ludzie go pytali: jak pracuje na ulicy, jak szuka kadrów? A on na to: to proste. Wychodzę o 6-ej rano, wracam o 22-iej. Jak nie wychodzę to nie mam zdjęcia.
A tu ciągle - nie mam czasu, jestem tylko amatorem, nie mam pieniędzy... Z takim podejściem to się szydełkowania trudno nauczyć.
 

SlicaR  Dołączył: 28.04.2013
Cytuj
M.K napisał/a:
fotograf to ktos, kto od razu uzyska super hiper efekt w aparacie

Rujnujecie mi światopogląd. Ja cały czas tak myślę. Serio.
Enzo napisał/a:
część osób chce recepty

Dlaczego recepty? Wskazówki. Kierunkowskazu.
 

kerad  Dołączył: 02.08.2006
Cytuj
Cytat
A co chwilę widzę - czym robione, gdzie, jak?

Mojej żonie jak posmakuje jedzonko u znajomych też od razu pyta o przepis. Uzyskane później efekty kulinarne to już inna sprawa. Mnie zawsze smakuje :mrgreen:
 

M.K  Dołączył: 26.08.2007
Cytuj
Enzo, mądrze odpowiedziałeś na mój zarzut. Nie powinniśmy jednak źle reagować na wiecznie powtarzane te same pytania. Taka jest cecha charakterystyczna osoby pragnącej czegoś się dowiedzieć, a odpowiadający, mający wiedzę i doświadczenie musi znaleźć w sobie cierpliwość do udzielania odpowiedzi. Można to bardzo prosto zobrazować tym, co dzieje się w szkole. Im większą cierpliwość ma nauczyciel, tym lepiej wykształconych ma uczniów. I to nie wynika z genialności dzieci, ani z nadzwyczajnej genialności nauczyciela, a raczej z tego, że dziecko nie boi się zapytać, jak czegoś nie pojmuje. Ma tę odwagę by podnieść rączkę i zadać jeszcze raz te cholernie głupie pytanie dla nauczyciela, słyszane od iluś tam lat, albo i dłużej. Najczęściej takie dzieci osiągają piękne wyniki w dorosłym życiu, bo nie boją się zadawać pytań, bo wiedzą, że jeśli jest pytanie - to musi być też odpowiedź. I one szukają. Dzieci tłamszone, skrzyczane, zrobione w balona, nazywane idiotami i głupkami przestają zadawać pytania. W dorosłym życiu też ich nie zadają. Boją się tego bólu, który nigdy nie nabierze innego, dobrego odcienia. W każdym z nas jest dziecko, a duża część naszej psychiki mentalnie jest dzieckiem i robi to, czego nauczyła się w latach dziecięcych.
Podsumowując: pytania zadają ci co szukają. Teraz kwestia jakiej udzieli się im odpowiedzi.

Cytat

SlicaR napisał:
Rujnujecie mi światopogląd. Ja cały czas tak myślę. Serio.


Serio tak myślisz? A co ze słynnym powiedzeniem z lat mokrej fotografii: 50 procent to dobre ujęcie, a 50 to ciemnia? Inni nawet podawali jeszcze inne proporcje na korzyść ciemni! Ba, kiedyś jak fotograf nie umiał procesów wymienić w nocy wyrwany ze snu, to dla wielu nie był prawdziwym fotografem! Co ze starymi pozycjami książkowymi: chemia w fotografii? One były dla chemików? Umiesz to przełożyć na dziś? Wg mnie to się kłóci z tym co czytam na tym forum. Z tego co niektórzy mają odwagę napisać, to jedynym słusznym i prawdziwym fotografem jest ten, co potrafi wszystko w aparacie. Kto to wymyślił się pytam? Nieszczera półprawda, która ma na celu zniechęcać i działać destruktywnie, jednocześnie windując poszczególne jednostki do miana mistrzów, którzy cichaczem w zakamarkach swoich małych pracowni - w komputerach - odrawiają swoje fotografie.

 

unbreakable  Dołączył: 16.10.2012
Cytuj
Wczytuję się w ten wątek od jakiegoś czasu. Super temat i dużo wnoszący.
Z resztą nasze forum jak obserwuje się inne miejsca nie wnosi hejtu i spokojnie można prowadzić dyskusję.
Co do samej fotografii, fotografia potrzebuje odbiorcy, a z nimi bywa różnie bo w różne kręgi trafia fotografia i z różnymi opiniami się spotyka. To co dla jednych jest dobre dla innych może być gniotem. Co innego gdy fotografuje się imprezy rodzinne, zdjęcia łączą się z emocjami i wspomnieniami co innego gdy się robi zdjęcia komercyjne lub na zamówienie. Fotografia to sztuka tworzenia obrazu, zatrzymywania czasu kiedyś było malarstwo i obrazy, artyści też różnie byli odbierani i oceniani.
Inna sprawa ile fotografii jest w fotografii a ile postprodukcji w dzisiejszych czasach. I tutaj też podły dobre słowa o promocji fotografii jest brutalna i nastawiona na zysk kreowanie jednostek. Można by się zapytać ile taka osoba popełni zdjęć podczas sesji żeby pokazać jedno ile ma odrzutu mogę twierdzić że jest to 1/20 i czy to jest mistrzostwo, przypomina mi się zdjęcie ziemniaka sprzedane za 4,4mln zł.

Czy jesteśmy dobrymi fotografami czy złymi. Każdy chce robić dobre zdjęcia i w te 1/20 na pewno każdy potrafi się wstrzelić. Nie popadajmy w paranoje i róbmy zdjęcia, szkolmy się. Osobiście lubię patrzeć na zdjęcia osób które zrobiły zdjęcia gorszym sprzętem że potrafili wg. mnie wycisnąć maxa bo przy moim sprzęcie zastanawiam się czy bym potrafił. Cieszmy się swoimi zdjęciami i nasze otoczenie. Wyrabiajmy swój styl i podejście do fotografii bo jak widać to co jest niedopuszczalne czasami wychodzi na korzyść. I jak widzę im dalej w las tym więcej drzew za nowościami też nie nadążymy i całego sprzętu nie zgromadzimy a czy jest nam on potrzebny. Niejedno krotnie prowadzi to do depresji.

Ostatnio sprzedałem jedną moją puszkę szwagrowi, podjarany bo chciałby lepszą jakość niż z iphona. I tutaj zaczynają się schody brutalne spotkanie z typowym sprzętem fotograficznym, parametrami itd. I osobiście jestem w dołku łopatologicznie jestem jemu w stanie powiedzieć o parametrach, zasadach obsługi (ale i tak czasem mam wrażenie jakbym mówił a szwagier niepotrafiłby to przetworzyć) i tylko tyle dalej już musi iść sam. Też nie wiem czy za chwile nie przyjdzie do mnie i nie powie ten aparat nie umi robić zdjęć jednak iphone jest lepszy ale czy to będzie prawda. W jakim stopniu ogranicza nas sprzęt, ile my sami


Wyświetl posty z ostatnich:
Skocz do:
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach