Aphar  Dołączył: 03.07.2017
Cytuj
Kiedyś też kupowałem filmy w puszce. Pamiętam jakim rarytasem była puszka HL-ki, czy ORWO. Ale nawijałem je ręcznie, w ciemni. Dzięki temu udało się zawsze nawinąć 1, 2 klatki więcej i dawało się zrobić na filmie nie standardowe 36-37 klatek, ale blisko 40! Wtedy to można było szaleć :-P
 

kojut  Dołączył: 13.04.2011
Cytuj
majtek, ja tak naprawdę pierdzielę taki styl ;-)
dilbert, tam jest zabezpieczenie, które musi być zamknięte, gdy przykleja się film do kasetki. Przed rozpoczęciem nawijania to zabezpieczenie powinno się otworzyć, by film nie rysował po plastiku, czego nie uczyniłem. Wina jest całkowicie po mojej stronie :evil:
Aphar, w nawijarce można zapodać tyle filmu do kasetki, ile tylko tam się zmieści, albo zakończyć nawijanie już po pierwszej klatce.
Parę rolek również nawinąłem po ciemku, ale maszynka to dużo, dużo lepsze rozwiązanie.
 

powalos  Dołączył: 20.04.2006
Cytuj
kojut napisał/a:
w nawijarce można zapodać tyle filmu do kasetki, ile tylko tam się zmieści,

Tyle tylko, że tak "przepełnioną" kasetkę możesz włożyć tylko do aparatu z ręcznym naciągiem. Większość zmotoryzowanych korpusów "buntuje" się i często zwija film po 36-38 klatce. Równie często zdarza się to również gdy film jest ciasno nawinięty w kasetce. Gdy silnik "wyczuwa" zbyt duży opór traktuje to jako koniec filmu i rozpoczyna zwijanie. Pzdr.
 

plwk  Dołączył: 21.04.2006
Cytuj
Mój *ist ma problem z pociągnięciem od początku nawijanych filmów.
 

tref  Dołączył: 05.09.2006
Cytuj
Nie pamiętam dokładnie, ale w kasetkę wciągnąłem rekordowe 52 lub 54 klatki plus rozbiegówka. MX przyjął to bez magicznej przystawki do filmów w szpuli :evilsmile:

Tak, maszyna do nawijania to piękna rzecz.
 

Generic  Dołączył: 09.11.2007
Cytuj
I znowu "zdjęcia życia" poszły w .... eh

Bo się w MXie klisza jednak nie przewijała - tylko dlaczego? Skoro sprawdzałem korbką zwijania, że jest opór i się nie cofa...
Oczywiście nie obserwowałem, czy się korbka rusza przy naciąganiu. Tzn na to patrze tylko przy zakładaniu kliszy, więc powinno być ok. Perforacja też cała a klisza pusta.

Zwinąłem po 37 klatce, więc do końcowego oporu nie dotarłem... bo się zniecierpliwiłem już. A że klisza ze szpuli i doklejenie wątpliwej jakości to nie chciałem ciągnąć do końca...
 

Fenol  Dołączył: 31.08.2010
Cytuj
A film od razu Ci spadł, gdy go zwijałeś, czy musiałeś długo kręcić? Może migawka się nie otwiera?
 

Generic  Dołączył: 09.11.2007
Cytuj
Przy zwijaniu w ogóle nie usłyszałem charakterystycznego dźwięku spadania końcówki z rolki....
 
Bogdan  Dołączył: 07.07.2008
Cytuj
Ja zakładając film mam taki nawyk, że zawsze po naciągnięciu pierwszej klatki, naciągam kliszę korbką w tył. Wtedy mam pewność, że klisza siedzi prawidłowo w zaczepach szpulki nawijającej. Również przewijając, odruchowo co jakiś czas zerkam czy kręci się szpulka z kliszą.
 
barmiska  Dołączył: 27.08.2014
Cytuj
Generic, w ME już dwa razy się tak naciąłem :-)
Raz miałem pusty film, a raz 36 zdjęć na powierzchni 2 pierwszych...
Do 3 razy sztuka.
Pzdr.
 
barmiska  Dołączył: 27.08.2014
Cytuj
Sam sobie odpowiadam... niestety! :oops:

Dziś się okazało że jest ten trzeci raz...
Bardziej dwa i pół, bo tym razem wywołałem nową nie śmiganą kliszę.
Leżała w otwartym pudełku obok tych już naświetlonych, więc uznałem że też jest do wywołania.
A że pudełko otwarłem pewnie pół roku temu, to zapomniałem, że ta konkretna klisza jest jeszcze całkiem dobra...
Tak więc piętnuję siebie za stratę Ilforda PAN 400, ale i tak dobrze, że żadnych kadrów nie straciłem ;-)
Wypróbowałem też wywoływania "stand", i na oko, na mokrej kliszy nawet dobrze to wygląda, więc nie podpada (jeszcze :evilsmile: ) pod wpadkę.

Pzdr.
 

powalos  Dołączył: 20.04.2006
Cytuj
barmiska, też kiedyś tak miewałem. Teraz mam swoją metodę na oznaczenie naświetlonej kliszy. Po wyjęciu z aparatu zaginam wystającą końcówkę na zewnątrz kasetki. Pzdr.
 

dilbert  Dołączył: 21.09.2008
Cytuj
Hej, tym razem nie wpadka, ale chciałem się podzielić ciekawym (przynajmniej ja byłem w szoku) info ciemniowym ;-)

Dzisiaj do robienia odbitek wyciągnąłem wywoływacz. który ostatnio używałem... na początku sierpnia. Trochę w ramach testów chciałem sprawdzić, czy się jeszcze do czegoś nadaje i o dziwo: bez problemu woła papier jak zły :mrgreen: Miałem go ok 500ml, przez te kilka miesięcy trzymany w lodówce w butli harmonijkowej, z niewielką ilością powietrza pod korkiem. Trochę się robi herbaciany w kolorze, ale działa. Produkt rodzimy (2M-PN od czarno-białe.pl), może trochę brzmieć jak reklama, ale zapewniam, że nie mam nic za ten opis ;-) Moim zdaniem fajna sprawa jeśli ktoś robi odbitki amatorsko i ma więcej przerw niż pracy po ciemaku.
 

bogdanm  Dołączył: 01.03.2007
Cytuj
Dawno mnie tu nie było...
TMAX-400 w HC-110 D (1+39) wywołany w czasie dla rozcieńczenia B (1+31).
Brawo ja :(
 

dilbert  Dołączył: 21.09.2008
Cytuj
bogdanm napisał/a:
TMAX-400 w HC-110 D (1+39) wywołany w czasie dla rozcieńczenia B (1+31). Brawo ja :(


Niezły miks, ale z ciekawości: jak bardzo źle? Do uratowania pod powiększalnikiem?
 

bogdanm  Dołączył: 01.03.2007
Cytuj
Na razie zeskanowałem. Moim zdaniem tak pół na pół. W lecie będę rozkładał powiększalnik, to z dwoma-trzema klatkami spróbuję się zmierzyć analogowo :-)

 

dilbert  Dołączył: 21.09.2008
Cytuj
bogdanm napisał/a:
Na razie zeskanowałem.


Nie jest najgorzej. Myślę, że gdybyś pomylił czasowo roztwór B z H, wtedy by była tragedia :)
 

tref  Dołączył: 05.09.2006
Cytuj
Wiadomość z cyklu: Poprawa funkcjonalności urządzeń elektronicznych w ciemni pozytywowej.

Mam timerek do odliczania czasu wołania papieru. Fajny, w stalowej obudowie, z gumowymi przyciskami, kilkoma funkcjami, bez podświetlenia. Jest super i to wszystko w cenie 15pln w markecie budowlanym. Służy od 3 lat. Miał jedną wadę: zbyt głośny sygnał dźwiękowy kończący odliczanie.

Porada: obniżenie poziomu głośności o 1/2 wartości w timerze bez regulacji głośności należy przeprowadzić wrzucając ów timer do kuwety wywoływacza z roztworem o stężeniu 1+9 i temperaturze 21*C. Moczyć przez 5s, następnie wyciągnąć i osuszyć energicznymi wymachami w górę i w dół. Nie płukać, wytrzeć papierowym ręcznikiem.

Nie wiem jakie ma znaczenie wypowiedzenie magicznego hasła: k#%€@ m@ć w trakcie procesu, ale na wszelki wypadek użyłem go w dosadnie, stanowczo, jednoznacznie, głośno i wyraźnie.

Efekt jest zadowalający. Już nie będę budził śpiących wywołując w nocy powiększenia. Polecam. Głośność zredukowana o połowę.

Na wykorzystanie metody udzielam darmowej dwuletniej licencji. Zastrzegam sobie prawo do wyśmiania każdego, kto proces powtórzy. Nie odpowiadam za zniszczenie mienia i wyposażenia ciemni.

 

Kytutr  Dołączył: 20.02.2007
Cytuj
Tref, nie napisałeś jaki wywoływacz. Pewnie znawcy tematu rozpoznają po stężeniu, ale kto lamus, ten nie. Sam się do tej rzeszy zaliczam :-)
 

Zbynio  Dołączył: 07.05.2007
Cytuj
Znając trefa to stężenie było 12 do 16%, czerwone, półsłodkie.

Wyświetl posty z ostatnich:
Skocz do:
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach