TomaSzSz  Dołączył: 04.07.2007
Cytuj
Marek Wyszomirski, masz jakieś fotki z takich eksperymentów ? To się Pobawię. ;-)
 

Marek Wyszomirski  Dołączył: 18.04.2006
Cytuj
Eksperymenty takie robiłem kilka lat temu - postaram się wieczorem poszukać, czy coś się z takich zdjęć na dysku uchowało. Albo złożę zbliżoną konfigurację - DA55-300+FA50f1.4 i zrobię zdjęcia jakiegoś łebka zapałki lub szpilki.

[ Dodano: 2010-01-30, 00:49 ]
Niestety wcześniej nie dałem rady, ale przed chwilą złożyłem konfigurację DA55-300+FA50f1.4 9szybciej było złożyć niż szukać zdjęć na dysku) i zrobiłem zdjęcie łebka zapałki. Trochę to jednak za wielki motyw na taki sprzęt...
 
odin1983  Dołączył: 01.09.2009
Cytuj
W moim przypadku posiadam Sigme 17-70 macro (skala odwzorowania 1:2.3 z bardzo bliska) i SMC-A 50mm f1.7. Biorąc pod uwagę średnice filtra w sigmie (72mm) raczej rzeczą niemożliwą (przy zdrowym rozsądku) jest podłaczenie jej w jakimś innym konfigu niż klasycznie (do tego brak pierścienia ustawiania przesłony). Wydaje mi się, że pozostaje 50mm i kombinowanie z pierścieniami. Czy jest sens bym kupił pierścienie dystansujące obiektyw od matrycy aby otrzymac w miarę dużą skalę odwzorowania ? Czy np. mając pierścienie o łącznej długości 100mm i skalę odwzorowania równą 100mm:50mm= 2:1 straty światła podczas ustawiania będą na tyle duże że ciężko będzie ustawić ostrość ? Czy rozwiązaniem mającym więcej sensu w moim przypadku byłoby uzbierać na powiedzmy manualnego zooma 200mm i za pomocą odwrotnego pierścienia połączyć go z moją 50-ką ?
Przy przyłożeniu odwrotnie 50-tki do korpusu skala odwzorowania wydaje mi się bardzo zbliżona do tej przy największym powiększeniu w sigmie. Czy dało by radę coś w stylu pierścienie pośrednie + pierścien odwrotnego mocowania ?

Pozdrawiam
 

Marek Wyszomirski  Dołączył: 18.04.2006
Cytuj
Odin 1983 - "Czy jest sens bym kupił pierścienie dystansujące obiektyw od matrycy aby otrzymac w miarę dużą skalę odwzorowania ?" - pytanie, na które nie sposób odpowiedzieć nie wiedząc dokładnie jaki cel chcesz osiągnąć. Z pierścieniami uzyskasz skalę równą ilorazowi długości wyciągu pierścieni i ogniskowej. Jeśli kupisz pierścienie z popychaczem przysłony - będziesz miał sterowania przysłoną z korpusu, jeśli z popychaczem i stykami - pomiar światła przy otwartej przysłonie i automatyka ekspozycji będzie działać poprawnie.

" Czy np. mając pierścienie o łącznej długości 100mm i skalę odwzorowania równą 100mm:50mm= 2:1 straty światła podczas ustawiania będą na tyle duże że ciężko będzie ustawić ostrość ?"

Znów - wszystko zależy od sytuacji. W takich warunkach rzeczywista liczba przysłony będzie 3-krotnie większa od nastawionej na obiektywie. Jeśli będziesz ostrzył przy otwartej przysłonie - będziesz maił jasność 5.1. Jak to będzie wyglądało na matówce - możesz ocenić włączając przy nastawionej takiej przysłonie podgląd głębi ostrości w Twoim aparacie. W/g mnie przy w miarę jasno oświetlonym motywie nie będzie źle. Inaczej sytuacja będzie wyglądała jeśli kupisz pierścienie bez popychacza przysłony - w przypadku motywów nieruchomych ze statywem - problemu nadal nie będzie - naostrzysz i wtedy przymkniesz przysłonę. Przy motywie ruchomym jednak będziesz już miał dylemat - albo przymykać przysłonę po naostrzeniu ryzykując, ze w trakcie przymykania motyw Ci ucieknie z głębi ostrości, albo ostrzyć po jej przymknięciu - co może być bardzo trudne ze względu na ciemność w wizjerze (pamiętaj, ze przy makro przysłona jest zazwyczaj silnie przymknięta ze względu na głębię ostrości). Musisz też zdawać sobie sprawę, że przy makro przyrodniczym obiekty naprawdę nieruchome to rzadkość - jeśli nawet motylek siedzi nieruchomo na gałązce, to zazwyczaj gałązka ta porusza się w takt podmuchów wiatru.
Kolejny problem - automatyka błysku P-TTL wymaga komunikacji z obiektywem - jeśli nie będziesz miał pierścieni ze stykami - lampa będzie zawsze błyskać z pełną mocą:-(.

" Czy rozwiązaniem mającym więcej sensu w moim przypadku byłoby uzbierać na powiedzmy manualnego zooma 200mm i za pomocą odwrotnego pierścienia połączyć go z moją 50-ką ?"

To rozwiązanie może być dobre, jeśli przewidujesz tylko bardzo duże skale - poniżej pewnej ogniskowej zooma (a skalę przy takiej konfiguracji liczymy dzieląc ogniskową zooma przez ogniskową dodatkowego obiektywu) będzie Ci włazić winietowanie. Jaką najmniejszą skalę uzyskasz bez winietowania nie da się policzyć bez znajomości dokładnej konstrukcji optycznej i mechanicznej obu obiektywów, ale może się np. okazać, ze nie jesteś w stanie zejść poniżej 2.5:1 - i np. portret motylkowi możesz zrobić (jeśli da się podejść na odległość ok. 3-4cm od przedniej soczewki zestawu) ale całego już go w kadrze nie zmieścisz. za to przy takiej konfiguracji nie ma problemów z pomiarem światła - zarówno zastanego jak i błyskowego.

" Przy przyłożeniu odwrotnie 50-tki do korpusu skala odwzorowania wydaje mi się bardzo zbliżona do tej przy największym powiększeniu w sigmie. Czy dało by radę coś w stylu pierścienie pośrednie + pierścien odwrotnego mocowania ?"

Da radę - dodatkowy wyciąg zwiększy Ci przy takiej konfiguracji skalę - zgodnie ze wzorem na skalę S=d/f. To, ze w odwrotnej pozycji masz większą skalę wynika z tego, ze odległość między gwintem pod filtr a płaszczyzna główną przedmiotową jest większa niż między bagnetem obiektywu a płaszczyzną główną obrazowa - mocując zatem obiektyw odwrotnie wprowadzasz pewien dodatkowy wyciąg. Przy takim mocowaniu musisz ręcznie sterować przysłoną, nie ma też komunikacji przez styki w bagnecie - zatem pomiar światła masz tylko zastanego i tylko przy przysłonie roboczej. Do takiego mocowania nie ma sensu kupować pierścieni z jakąkolwiek automatyką - wystarczy przejściówka z bagnetu K na M42 i dalej już tanie pierścienie M42 i pierścień odwrotnego mocowania. Można się też zastanawiać, czy do takiej konfiguracji nie dokupić jakiegoś obiektywu M42 - z płynnie chodzącym pierścieniem przysłony, co ułatwi jej przymykanie bez poruszenia aparatem.
 
odin1983  Dołączył: 01.09.2009
Cytuj
Dzięki Marku za wyczerpującą odpowiedź :) Już mam w głowie sporo poukładane ale wychodzi mi, że nie ma uniwersalnego rozwiązania. Trzeba się zdecydować co głownie chcemy focić i na jakie ubytki komfortu możemy sobie pozwolić.
Dopadłem dla testów Panasonica FZ7 i dołożyłem mu odwrócony 50mm f1.7. Nie wiem czy mogę do końca się sugerować długością ogniskowej dla formatu 35mm zapisanego w exifach, ale jeśli tak to w takiej kombinacji winietka przestała atakować przy 194mm.


Wychodziłoby, że to skala odwzorowania 3,88:1 i jak wspominałeś, całego motylka w kadrze nie zmieścimy. Zaskoczyłem się, że bez względu na to jaki zoom daję w panasonicu to ostrzyć musiałem z bardzo bliska (ok. 3cm). Czy to oznacza, że odwrócona 50ka wyznacza jak gdyby odległość przy której mogę ostrzyć obiekt ? Jaka jest zatem zależność tej odległości od długości ogniskowej. Największe odwzorowanie jakie udało mi się osiągnąć tym zestawem to 8:1 przy czym uchwycone GO było już bardzo małe (jakiś 1mm). Jak zmieniła by się odległość minimalnego ostrzenia gdybym zamiast 50tki wrzucił np. 28mm ? Czy GO znów szalenie by mi się skurczyło ?
Tak po swoich rozważaniach doszedłem do wniosku, że chciałbym uzyskać zakres skali, który pozwolił by mi wypełnić cały sensor motylem i pszczółką z odległości min. 25cm. Byłbym rad również, gdyby nie ucierpiała na tym automatyka obiektywu. Jak karkołomne zadanie sobie wyznaczyłem ? Czy moje wymagania są mocno wygórowane by dosyć tanim kosztem osiągnąć cel ?

Ostatnie pytanie jakie mnie nurtuje to soczewki makro. Kupiłem +4 dioptrie do swojej Sigmy 17-70 makro. Bardzo się zdziwiłem, gdy praktycznie początkowo nie zauważyłem żadnej różnicy w odwzorowaniu obiektu, który na pełnym zoomie ostrzyłem z minimalnej odległości (jakieś 2cm). Różnica była parę zaledwie mm. Wyczytałem później że takie soczewki tylko zmniejszają minimalną możliwą odległość ostrzenia co w przypadku mojej sigmy wydaje się być pomysłem nietrafionym, gdyż sama z siebie ostrzy już od minimum. Naszła mnie jednak wczoraj chęć poeksperymentowania jeszcze i zacząłem focić przy założonej soczewce ale nie na minimalnych odległościach ostrzenia. Przykład poniżej (odległość od przedmiotu około 40cm):


Jest jakaś zależność, z której można wyliczyć skale odwzorowania danego obiektu przy różnych odległościach ostrzenia ?

Pozdrawiam
 

Marek Wyszomirski  Dołączył: 18.04.2006
Cytuj
"Już mam w głowie sporo poukładane ale wychodzi mi, że nie ma uniwersalnego rozwiązania. Trzeba się zdecydować co głownie chcemy focić i na jakie ubytki komfortu możemy sobie pozwolić."

Dokładnie tak. I może się okazać, że do różnych zadań potzrebujesz skompletować kilka różnych zestawów.

"Dopadłem dla testów Panasonica FZ7 i dołożyłem mu odwrócony 50mm f1.7. Nie wiem czy mogę do końca się sugerować długością ogniskowej dla formatu 35mm zapisanego w exifach, ale jeśli tak to w takiej kombinacji winietka przestała atakować przy 194mm."

Bałbym się zbytnio sugerować tymi przeliczonymi ogniskowymi, ale... akurat uzyskany przez Ciebie wynik jest zbliżony do moich oczekiwań.

"Zaskoczyłem się, że bez względu na to jaki zoom daję w panasonicu to ostrzyć musiałem z bardzo bliska (ok. 3cm). Czy to oznacza, że odwrócona 50ka wyznacza jak gdyby odległość przy której mogę ostrzyć obiekt ? Jaka jest zatem zależność tej odległości od długości ogniskowej."

W praktyce wyznacza. I dla obu obiektywów nastawionych na nieskończoność odległość między bagnetem dodatkowego obiektywu a punktem ostrości jest równa odległości rejestru dla systemu danego obiektywu - a więc ok. 45mm dla obiektywów od lustrzanek małoobrazkowych (tabelę dla różnych systemów masz pod adresem http://www.graphics.corne...register.html). Zauważ, ze jeśli główny obiektyw jest naostrzony na nieskończoność, to ognisko znajduje się na powierzchni matrycy iuzyskasz obraz z promieni które wpadają do obiektywu równolegle do jego osi optycznej. Prowadząc podobne rozumowanie dla dodatkowego obiektywu - równolegle będą biegły od przedniej soczewki promienie wychodzące z ogniska obiektywu - a więc z punktu który leżałby na powierzchni matrycy gdyby obiektyw był zamocowany do aparatu.

"Największe odwzorowanie jakie udało mi się osiągnąć tym zestawem to 8:1 przy czym uchwycone GO było już bardzo małe (jakiś 1mm). Jak zmieniła by się odległość minimalnego ostrzenia gdybym zamiast 50tki wrzucił np. 28mm ?"

Nie zmieniłaby się - dla obu obiektywów nastawionych na nieskończoność byłaby dokładnie identyczna, dla innych nastaw nieco by się różniła, ale nie byłyby to jakieś wielkie zmiany.

"Czy GO znów szalenie by mi się skurczyło ?"

Tak. skala odwzorowania by wzrosłą a to się przekłada na mniejsza głębię ostrości. Zauważ też, ze obiektywy 28mm maja zwykle mniejszą średnicę soczewek - zatem winietowanie ustąpiłoby dopiero przy jeszcze dłuższej ogniskowej obiektywu głównego.

"Tak po swoich rozważaniach doszedłem do wniosku, że chciałbym uzyskać zakres skali, który pozwolił by mi wypełnić cały sensor motylem i pszczółką z odległości min. 25cm.
Byłbym rad również, gdyby nie ucierpiała na tym automatyka obiektywu. Jak karkołomne zadanie sobie wyznaczyłem ? Czy moje wymagania są mocno wygórowane by dosyć tanim kosztem osiągnąć cel ?"

Metodą łączenia dwóch obiektywów będzie ciężko - musiałbyś znaleźć system w którym obiektyw mocowany jest ok. 25cm od powierzchni matrycy - czyli raczej jakiś wielki format. Tam z kolei wymagania co do rozdzielczości obiektywu były znacznie łagodniejsze niż do współczesnych systemów - powiększenie miedzy negatywem a odbitką jeśli w ogóle występowało (często robiono stykówki) to było wielokrotnie mniejsze niż w formatach małoobrazkowych.
Odległość ok. 25cm uzyskasz stosując soczewkę nasadkową +4 dioptrie - ale będziesz potrzebował do uzyskania żądanej skali dość długiej ogniskowej (1:1 - z obiektywem 250mm nastawionym na nieskończoność). Co do wyboru samej soczewki - ze względu na jakość radzę szukać achromatycznej (czasem można kupić rosyjskie +4 dioptrie z gwintem 52mm po kilkadziesiąt zł), ew. jeśli pogodzisz się z nieco mniejszą odległością i wyższą ceną - Raynox DCR-150 - ma zdolność skupiającą +4.8 dioptrii.

"Jest jakaś zależność, z której można wyliczyć skale odwzorowania danego obiektu przy różnych odległościach ostrzenia ?"

Odeślę Cię do tekstu, który kiedyś sam popełniłem - http://www.fotografia-prz.../porady.php?p=1 . Ostrzegam, ze powstawał 12 lat temu - w czasach fotografii analogowej, gdy o makrokonwerterach Raynoxa raczej nikt nie słyszał a najczęstszym formatem zdjęcia była pocztówka 10x15. Parę rzeczy się od tego czasu zmieniło - np. odradzałbym pchanie się w telekonwertery, do zwykłych soczewek nasadkowych też odnoszę się obecnie dużo mniej entuzjastycznie, ale - prawa fizyki i związane z nimi wzory pozostały niezmienione, więc nadal można z nich korzystać.
 
odin1983  Dołączył: 01.09.2009
Cytuj
Dziękuję bardzo za szczegółowe wyjaśnienia :) Już wszystko jasne. Przy okazji obejrzałem wywiad, w którym to opowiada Pan o swoich zdjęciach, technice i sprzęcie. Postanowiłem wobec tego przeprosić się z moim FZ7, kupić komplet szkieł makro, potestować w praktyce co najczęściej będę focił i jakie skale będą mi potrzebne i później zadecyduję czy inwestować w Raynoxa czy też w jakiś manualny obiektyw makro do K10D. Szkoda by było pakować się w coś czego później nie będę używał.

Pozdrawiam

PS. Przy jakiej ogniskowej w Konice-Minolcie i Pentaxie nie zauważa już Pan winiety przy konwerterach Raynoxa ?
 

Marek Wyszomirski  Dołączył: 18.04.2006
Cytuj
W przypadku Minolty A2 z Raynoxem DCR-250 winietowanie przestaje przeszkadzac powyżej ogniskowej ok. 26mm, w przypadku Pentaxa Optio MX-4 z Raynoxem MSN-200 powyżej 16.5mm.
 

jedrus68  Dołączył: 03.07.2008
Cytuj
W związku z planowanym zakupem raynoxa, będę musiał dorobić sobie redukcję 58 na 43mm - niestety nigdzie nie mogę takiej namierzyć. Czy ktoś może podać mi jaki jest skok gwintów 58 i 43, lub podać namiary na sklep w którym taką redukcję mógłbym kupić?
Pozdrawiam - Andrzej
 

plwk  Dołączył: 21.04.2006
Cytuj
W filtrach jest gwint o skoku 0,75.

http://www.foto-akcesoria...duct&prod_id=94

 

midocad  Dołączył: 03.03.2008
Cytuj
 

jedrus68  Dołączył: 03.07.2008
Cytuj
plwk, midocad, Dziękuję za info, jednak pójdę rano do tokarza ;-) bo w sklepie to chyba przeginają leciutko.
 

plwk  Dołączył: 21.04.2006
Cytuj
Jak myślisz, ile czasu trzeba aby to wytoczyć? Jeśli takie rzeczy robił i jest przygotowany to z pół godziny plus materiał. Szybciej zrobi na tokarce sterowanej numerycznie ale program też trzeba napisać. Moim zdaniem ta cena wcale nie jest jakoś wygórowana.
 

jedrus68  Dołączył: 03.07.2008
Cytuj
plwk, Jak pomyślę ile kosztuje godzina pracy w mojej firmie, to żadna cena nie jest wygórowana - porównywałem jedynie do 14 zł za odwrotne mocowanie 58/49 które kupiłem. Na szczęście tokarz-kolega, oby tylko czas miał i będzie ok.
 

plwk  Dołączył: 21.04.2006
Cytuj
Jak się ma oprogramowaną tokarkę i robi serię to się koszty rozkładają.

[ Dodano: 2010-05-17, 22:02 ]
jedrus68 napisał/a:
Jak pomyślę ile kosztuje godzina pracy w mojej firmie

Płaca godzinowa a koszt godziny w firmie to dwie bardzo różne kupki.
 

Marek Wyszomirski  Dołączył: 18.04.2006
Cytuj
Też uważam, że to rozsądna cena - zwłaszcza, że po wytoczeniu trzeba jeszcze dać redukcję do poczernienia - co też kosztuje.
 

jedrus68  Dołączył: 03.07.2008
Cytuj
Ja przy projektach musze brać pod uwagę koszt godziny w firmie. Jak mam wziąć pod uwagę płacę godzinową - to jak wezmę zwyczajową flaszeczkę (taniej niż pierścień) to mistrz na pewno jeszcze mnie poczęstuje i zapyta czy aby na pewno tylko ten jeden potrzebuję :-D :-B .
Marek Wyszomirski napisał/a:
zwłaszcza, że po wytoczeniu trzeba jeszcze dać redukcję do poczernienia - co też kosztuje.

Materiał nazywa się Murylon i jest czarny fabrycznie. Niby tworzywo sztuczne, ale właściwości mechaniczne podobne do aluminium. Bardzo dobrze się obrabia i myślę, że będzie ok.
 

andybond  Dołączył: 13.07.2009
Cytuj
jedrus68, A po co ci w ogóle ta redukcja przecież Snap On Raynoxa obsluguje średnice 52-67mm
 

Marek Wyszomirski  Dołączył: 18.04.2006
Cytuj
Jedrus68 - zakładałem, ze te redukcje są aluminiowe (takie były te, które kupowałem). Jeśli z tworzywa - to faktycznie być może czernienie odpada.

Redukcja jest dużo lepszym rozwiązaniem niż snap-on. Zalety snap-on to szybkość zakładania i możliwość stosowania z różnymi gwintami obiektywów. Za to się płaci dwoma poważnymi wadami - mocowanie nie zapewnia pokrycia osi optycznych obiektywu i konwertera, zaś jego duża średnica utrudnia często zrobienie zdjęcia z poziomu owada.
 

andybond  Dołączył: 13.07.2009
Cytuj
Marek Wyszomirski napisał/a:
zaś jego duża średnica utrudnia często zrobienie zdjęcia z poziomu owada.

Chyba nie bardziej jak brak odchylanego wyświetlacza ;-)

Wyświetl posty z ostatnich:
Skocz do:
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach