MAX581  Dołączył: 18.03.2010
Cytuj
Fafniak napisał/a:
Jak ktoś pisze że wymiana filmu w 6x7 pentaxowym jest dobrze rozwiązana to podejrzewam go o skłonności masochistyczne.
Co do stwierdzenia że założyć film można jedną ręką ... nie wierzę.

Wystarczy odrobina wprawy, gorzej np. w mamiya 67 - kasetki niestety trzeba obsługiwać używając obu rąk. Pentax bardzo mi przypominał P-six'a , ale jak go zacząłem używać - to jego ergonomia okazała się o niebo lepsza. I mimo uwielbienia dla Mamiya - również w tym przypadku jeśli robiło się z pryzmatem, jeśli z kominkiem - to wolałem mamiy'ę.

Jak zacząłem czytac ten temat - pomyslałem - o ! trafiłem do archiwum an stary post cudem odświeżony, jakież było moje zaskoczenie gdy zobaczyłem że to tegoroczny! toż Pentaxa 67 z 10 lat w ręce nie miałem. A Mamiy'ę RB 67 4 lata temu sprzedałem. Na szczęscie zostawiłem sobie studyjno-reporterską Mamiya super 23. Czemu studyjną ? - bo ma mozliwość pokłonów i zamontowania matówki , a czemu "reporterską" ? - bo jest dalmierzowa i z uchwytem można szybko fotę popełnić i lekka jest przy tym jak na 6x8cm. :-B
 

jorge.martinez  Dołączył: 16.05.2007
Cytuj
Miałem okazję biegać z matbowym 6x7 po wagonach w Chabówce. Po lekturze różnych opinii, także po doświadczeniach z rożnymi średnioformatowymi aparatami (TLRy, Norita 66, PSix, Zenit 88) chciałem zweryfikować kilka sądów i domniemywań.

Nie miałem styczności z pentaksowym 645n. Chyba raz przykładałem do oka, a może dwa. Kojarzy mi się z kawałkiem nieforemnej bryły wiszącej trefowi u szyi z AF. Nie odniosę się do tego aparatu zatem. Jak już kupię sobie 645d to z pewnością dokupię do niego analogowego poprzednika...

Wróćmy do mamuta.
Chciałem przekonać się co do użyteczności aparatu w warunkach spacerowych. Nie jestem typem statywowca. Aparat z zapasowym szkłem muszę móc nosić ze sobą i robić zdjęcia z ręki.

Konkluzja autora wątku była taka: 645n da się ze sobą nosić. 67 też się pewnie będzie dało. No i to prawda. Ale....

O użyteczności korpusu w warunkach spacerowych stanowi:

Waga, rozmiar, jasność szkieł, kultura pracy migawki, stabilność i poręczność trzymania, wizjer.

Waga
To cecha 6x7, której nie da się nie zauważyć. Moje słabe plecy szybko odczuwały skutki noszenia tego aparatu na ramieniu czy na szyi oraz przykładania do oka. Całe ciało, niewyćwiczone, czuje.

Norita czy PSix są lżejsze. No ale to tylko 66...

Rozmiar
Kawał metalu i szkła. To z zewnątrz nie przeszkadza. Gorzej z przechowywaniem i przenoszeniem. Moja reporterska torba korpusu ze szkłem nie pomieści. To minus. Trzeba kupić większą torbę.

Szkła
Operowałem Takumarami 55, 105, 165. Nic im nie brakuje. Szkła robią dobrze. Szczególnie przednia soczewka 55-tki. Teleskop Hubble'a.

Szczególnie 105 zdało mi się użyteczne. Jasne standardy są dobre. Szczególnie interesowało mnie porównanie z noritowską 80/2. Bardzo korzystnie.

Same szła nie są wielkie, z wyjątkiem 55.

Kultura pracy migawki
Byłem tego szczególnie ciekaw. Wielkie aparaty ponoć grzmocą. 6x7 użyczony przez Mateusza miał dźwięk głośny, ale krótki. Bez zbędnej zamaszystości. W pełni mechaniczna Norita nie może się tym pochwalić.

Tłumienie mechanizmu bez zarzutu. Zresztą aparaty z taką masą to nie jakieś rewolwery z odrzutem urywającym ramiona. Ma co tu tłumić i trzymać wszystko w ryzach.

Stabilność i poręczność trzymania
Trzonek rulez. Pytałem po co to. To bardzo użyteczny gadżet. Zarówno do noszenia, jak i do fotografowania w poziomie i pionie.

Czasy 1/60 z ręki nie sprawiają problemu. 1/30? Nie pamiętam. Ale pewnie też da się. Słowem da się używać jak aparat spacerowy podnoszony do oka. To ważne. Owszem, boli, ale jakiż przyjemny ten ból. Zrobiłem nim 3 filmy 120 i jeden 220 w dwa dni. Było dobrze.

Wizjer
Jasny i duży. Dzięki czemu mamy większą kontrolę nad kadrem, niż w ciemnych TLR'ach. Akurat matówka, jaką miał ten egzemplarz, była taka sobie, za mały raster, ale nieostrych zdjęć z tego aparatu nie przywiozłem.

W konkurencji na wizjery wygrał PSix.

Aparat pozytywnie mnie zaskoczył. Jest taki pentaksowy (z wyjątkiem diety odchudzającej). To aparat, do którego trzeba się lekko ugiąć i dostosować, by się z nim zaprzyjaźnić. Można też zapewnić sobie tę przyjaźń zabierając go w swoje rejony. Na wiosnę przestawię moje wnioski ze street photo by 67.

Takie moje małe review. Ale to nie jest moje ostatnie słowo. Jedzie do mnie własny 67... No i sama Norita 66 zasługuje na osobne i szczegółowe potraktowanie. Ale to po świętach.
 

piotrecius  Dołączył: 31.12.2006
Cytuj
jorge.martinez napisał/a:
Moja reporterska torba korpusu ze szkłem nie pomieści.

Noszę 67II, 165mm, 90mm, 45mm, lampę AF240FT, torebkę z filtrami Cokin P i holder do nich w torbie Fomei Winner 965. Dwa obiektywy leżą na boku jeden nad drugim z jednej strony (165mm mieści się idealnie swoją długością w szerokości torby), lampa i filtry z drugiej strony, środek pozostaje wolny - tak, że korpus umieszczony na przegródkach bagnetem w dół mieści się z zapiętym obiektywem (nawet 165mm - najdłuższy z mojej trójki). Z drewnianym trzonkiem przypuszczam, że trzeba by jeden obiektyw przenieść na drugą stronę zamiast filtrów (które można przypiąć na zewnątrz - z boku są mocowania na dodatkowe torebki kompatybilne z LowePro).
Polecam - jest to klon jakiegoś starszego LowePro - torba porządnie uszyta, nie rzucająca się w oczy, z wygodnym paskiem, zadziwiająco pojemna, a przy tym stosunkowo nieduża i najwęższa z wszystkich, które łykają mamuta ;-)
 
jasek  Dołączył: 24.11.2006
Cytuj
P 645n tylko macałem. Jest poręczny. Jest ładny. Jest lekki.
Ale mam P67II i jest to mój najulubieńszy aparat. Noszę go w dosyć małej torbie (Tamrac jakiś tam, mieściła się w nim cyfrowa lustrzanka i dwa zoomy). W zestawie noszę 135 i 45 albo 90 i 200. To jest, nie ukrywajmy dosyć ciężkie pudło. Nie ma natomiast problemów ze zdjęciami z ręki w zakresie ogniskowych 45-135. Przy 200 - wg mnie - trza już mieć statyw. Cały dzień z tym aparatem w torbie (i w ręku) jest możliwy, ponieważ wynagradzane jest jakością obrazków. Mam matówkę z klinem dalmierzowym (BB-61) - polowałem na nią ok. 2 lat. Warto było, zwłaszcza, że mam problemy z oczkami - zdecydowanie pomaga mi łapać ostrość. Trzonek - jest potrzebny do noszenia. Ale wyraźnie zwiększa wymiary puszki. Ja jestem za P67 (niekoniecznie MarkII - bo ten jest po prostu wyraźnie droższy).
 

espresso  Dołączył: 30.04.2007
Cytuj
jasek napisał/a:
P 645n tylko macałem. Jest poręczny. Jest ładny. Jest lekki.
ma dla mnie tylko jedną wadę: lubię kwadratowe matryce... dlatego zamieniłem na 6x6
 

Stachu  Dołączył: 27.04.2007
Cytuj
jorge.martinez napisał/a:
W konkurencji na wizjery wygrał PSix.

:shock: Używałeś go z pryzmatem?
 

jorge.martinez  Dołączył: 16.05.2007
Cytuj
Stachu napisał/a:
Używałeś go z pryzmatem?


Tak. Wszystko ładnie mi się widziało, mimo że akurat matówka była gładka. Zauważalna skucha: zboczenie na prawo. Tzn. że nie kryje 100% i fałszuje kadr.

Wielkie podsum obcowania z Noritą, PSixem (tylko 1 film), Zenitem 88 (1 film) oraz Pentaxem 6x7 wkrótce. Generalnie byłem uprzedzony do PSixa. Biometar utwierdził mnie w tym uprzedzeniu.
 

zieloo  Dołączył: 25.09.2010
Cytuj
jorge.martinez, spróbuj Pentaxa 67II, a zmienisz zdanie w niektórych kwestiach ;-)

Takumar 55mm - masz na myśli 3.5/55 z filtrem o średnicy 100mm? Szkło robi wrażenie...
 

jorge.martinez  Dołączył: 16.05.2007
Cytuj
zieloo napisał/a:
spróbuj Pentaxa 67II


Przyjdzie pora.

zieloo napisał/a:
masz na myśli 3.5/55 z filtrem o średnicy 100mm? Szkło robi wrażenie...


Ano.
W ogóle to ciekaw jestem jak często będę używał zestawu. Wielu pisze po jakimś czasie, że im się nie chce, że robią rolkę/ dwie rocznie.

Do czasu gdy nie zaznałem 6x7, system ten nie był w kręgu moich zainteresowań. Miał same minusy: wielki, prostokątny (że nie 6x6), nie TLR. A tu taka odmiana.
 

espresso  Dołączył: 30.04.2007
Cytuj
jorge, miałeś okazję zrobić rolkę filmu którą Ci podesłałem z Noritą?
 

Stachu  Dołączył: 27.04.2007
Cytuj
jorge.martinez napisał/a:
Tak. Wszystko ładnie mi się widziało, mimo że akurat matówka była gładka. Zauważalna skucha: zboczenie na prawo. Tzn. że nie kryje 100% i fałszuje kadr.

Mało który aparat z pryzmatem ma krycie 100%.

Kurczę, zaskoczyłeś mnie tym. Wizjer w P-Siksie to jeden z gorszych, w jakie mi było dane patrzeć. Wystarczający, żeby wyostrzyć i wykadrować i tyle. Ciemny, mało kontrastowy i kryjący ~70% kadru.
 

jorge.martinez  Dołączył: 16.05.2007
Cytuj
espresso napisał/a:
jorge, miałeś okazję zrobić rolkę filmu którą Ci podesłałem z Noritą?


Zrobiłem, ale nie wywołałem jeszcze. Przeraził mnie czas wywoływania. Muszę dokupić rolkę do pary i wołać razem.

Stachu, takie moje wrażenie po jednej rolce. Było dobre światło. Nic mi nie przeszkadzało w robieniu zdjęć tym aparatem. Aparat Dady był dobrze utrzymany i mógł mnie zwieść. Ale generalnie nie dałbym się namówić na żaden NRDowski czy Radziecki średni.

Tu efekty z PSixa: http://pentax.org.pl/viewtopic.php?p=920572
Tu z Zenita 88: http://pentax.org.pl/viewtopic.php?p=920554
 

Stachu  Dołączył: 27.04.2007
Cytuj
jorge.martinez napisał/a:
wrażenie po jednej rolce

To wiele wyjaśnia. :) Mi też niby nic nie przeszkadzało, ale jednak w końcu się przesiadłem i nie żałuję.
 

Dada  Dołączył: 01.03.2007
Cytuj
jorge.martinez napisał/a:
był dobrze utrzymany i mógł mnie zwieść
W P-sixie dość istotny jest stan pryzmatu. Bardzo często zdarza się, że lustra na zewnętrznych powierzchniach pryzmatu matowieją śniedzieją. Zabiera to sporo światła i obraz jest ciemnawy, choć wydaje się normalny. W porównaniu do TLR-ów i tak jest zdecydowanie lepiej (a porównanie mam do dwóch z wymienionymi na duzo jaśniejsze matówki.)
 

jorge.martinez  Dołączył: 16.05.2007
Cytuj
Użytkowanie własnego Pentaksa 67 nie zatarło pozytywnego wrażenia z fotografowania jego przodkiem czyli 6x7.

Fotografując aparatem średniofomatowym człowiek nabiera użytecznych nawyków. Pracuje ze światłomierzem i uczy się czytać jego wskazania. Uczy się pokonywania ograniczeń sprzętu. Szukamy światła (nie fotografujemy, gdy go nie ma), robimy ukłon ku statywowi (choć mnie to trudno przychodzi czasem), uczymy się cierpliwości oraz pracy z niecierpliwym modelem.

Jestem absolutnym fanem kultury pracy tego aparatu. Norita to przy nim jednak klekot. Drewniany trzonek to silna strona aparatu, którą jeszcze bardziej docenię, gdy dorobię się zestawu do wyzwalania lamp.

Niezwykle przydatnym elementem wartym dokupienia są pierścienie pośrednie. Wydatek nie za duży, a jednak pozwala wycisnąć więcej z boskiej 105-tki. Ja używam pierwszego, najcieńszego, zabiera tylko pół działki światła.

Póki co głównie fotografuję nim w domu (i z ręki i ze statywu). Trzonek pomaga w stabilnych chwycie i trzymaniu czasów (1/60 to standard). Nie jest jednak prawdą, że to nie aparat na spacery. Zmieścił się spokojnie do mojej Mekko s803 (wraz z dodatkowym szkłem), ręki nie urywa. Owszem, są bardziej mobilne średniaki dające obrazek 6x7, ale to dalmierze. Po drugiej stronie mamy ponad 2,5 kilową Mamiyę RZ czy RB z jej licznymi wajchami i przełącznikami.

Śpieszcie się nabywać średniaki...
 

Stachu  Dołączył: 27.04.2007
Cytuj
jorge.martinez napisał/a:
Fotografując aparatem średniofomatowym człowiek nabiera użytecznych nawyków. Pracuje ze światłomierzem i uczy się czytać jego wskazania. Uczy się pokonywania ograniczeń sprzętu. Szukamy światła (nie fotografujemy, gdy go nie ma),

Nie widzę tu związku z wielkością formatu.
 

jorge.martinez  Dołączył: 16.05.2007
Cytuj
Ze średnim mamy to zintensyfikowane, szczególnie gdy zwykle jesteśmy pozbawieni automatyk wszelakich.
 

Stachu  Dołączył: 27.04.2007
Cytuj
Zintensyfikowane względem czego? Przecież w innych formatach też są aparaty bez automatyk.
 

jorge.martinez  Dołączył: 16.05.2007
Cytuj
Nie brakuje też aparatów średnioformatowych wyposażonych we wszelakie automatyki.

Do czego zmierza ta dyskusja? Będziesz komentować moje osobiste opinie i odczucia?
 

Stachu  Dołączył: 27.04.2007
Cytuj
A musi do czegoś zmierzać? Nie można dyskutować ot tak, żeby podyskutować? Ja czasem lubię. ;)

jorge.martinez napisał/a:
Fotografując aparatem średniofomatowym człowiek nabiera użytecznych nawyków. Pracuje ze światłomierzem i uczy się czytać jego wskazania. Uczy się pokonywania ograniczeń sprzętu. Szukamy światła (nie fotografujemy, gdy go nie ma), robimy ukłon ku statywowi (choć mnie to trudno przychodzi czasem), uczymy się cierpliwości oraz pracy z niecierpliwym modelem.

To w moich oczach bardziej wygląda jak jakaś uniwersalna zasada, a nie osobiste odczucia. Przynajmniej tak jest sformułowane według mnie. A że się z tym nie zgadzam, to dyskutuję.

Wyświetl posty z ostatnich:
Skocz do:
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach