Penteusz  Dołączył: 28.03.2012
Apas napisał/a:
.

PS. Zainspirowany naszą dyskusją piszę esej dla studentów ;-)


A nie byłoby lepiej, gdyby to oni napisali?
Inaczej bez szemrania przyjmą Twój punkt widzenia, żeby nie mieć problemów przy zaliczeniach/egzaminach.
Gdybyś im tę pracę zlecił, mógłbyś przyjrzeć się przeróżnym- być może- poglądom. I byłoby twórczo.
 

triger  Dołączył: 23.02.2009
darius_Er napisał/a:

(...)Albo na naszym podwórku - podarcie Bibli na koncercie - też wyraz wspięcia się na wyżyny artystyczne rodzimego celebryty metala.
Aha i jeszcze jedno - nie można moim zdaniem przekonań religijnych chronić na poziomie WOLNOŚCI a na poziomie symboli już nie. To są naczynia połączone, kto wierzy ten rozumie.
Pozdrawiam :)


Akurat z tym przykładem to lekko kulą w płot... Jeszcze jakby gdziekolwiek to było opublikowane/promowane oficjalnie to rozumiem, ale coś co się działo na koncercie dla zamkniętego grona ludzi?
Tak samo jak wielki ferment z powodu koncertu zespołu Gorgoroth w 2005 roku w Krakowie (chyba pierwsi, albo jedni z pierwszych skazanych za "obrazę uczuć religijnych" w naszym głęboko wierzącym kraju :-x ), ew. "Czarna lista zespołów", koncerty Mansona i Madonny. Przykładów można podać wiele.

Nie rozumiem jednej manii - jak z czymś się światopoglądowo nie zgadzam - ZAKAZAĆ!
Nawet jeśli mnie to osobiście nie dotyczy/nie widziałem osobiście/nie uczestniczę/nie skorzystam.
 

jorge.martinez  Dołączył: 16.05.2007
Proponuję nie iść tą drogą, koledzy.
 

pyciar  Dołączył: 29.06.2007
bEEf, przeczytałem, przyswoiłem, chyba rozumiem co chciałeś przekazać. Ciekawy punkt widzenia, spróbuję go zapamiętać. Cofam więc słowa:
pyciar napisał/a:
dla mnie nie jest absolutnie żadną sztuką
a zamiast nich użyję:
Cytat
Ta sztuka jest (dla mnie) zła
nie podoba mi się, nie pasuje do mojego poczucia estetyki czy dobrego smaku, wolę bardziej klasyczne dzieła :-)
trochę dziwnie się czuję gdy dzieła/prace/twory które mi się nie podobają nazywam sztuką ;-)
 

Penteusz  Dołączył: 28.03.2012
Może trochę OT, a może nie ;-)
Dotarło do mnie, jakim błędem było uczestnictwo w tym wątku. Moje życie zamienia się powoli w koszmar.
Zaczynam dostrzegać,jak zmieniły się zwykłe dotychczas rzeczy; nie wyglądają już tak samo. Wyłażą z nich jakieś dziwne upiory, każda z nich wystawia mój umysł na ciężką próbę. I nie tylko rzeczy się zmieniły, ale też ludzie jakby inni.
Choćby dziś w sklepiku. Lubie tę ekspedientkę, choć szczerze przyznaję, że nigdy nie zastanawiałem się długo nad tym, co też do mnie mówi. Aż do dzisiaj. Podchodzę jak zwykle, witam się, rzucam jakieś zdanie dla odprężenia, w końcu mówię, po co przyszedłem.
I nagle słyszę: ILE SZTUK?
Włos mi się zjeżył, nogi ugięły....Chciałem krzyknąć "I ty też Brutusie?!", tym bardziej, że kątem oka dostrzegłem leżący na ladzie nóż, tuż obok, na tacy z półtłustym serem. Trwało dobrą chwilę, zanim resztką woli opanowałem odruch ucieczki.Nie mogę przecież uciekać przed każdą SZTUKĄ, co gorsza - za tę jeszcze nie zapłaciłem! Niełatwo było, ale doszedłem w końcu do siebie.
I zacząłem całą tę dramatyczną sytuacje poddawać błyskawicznej analizie, by uzyskać jako taką równowagę, a przede wszystkim nie dać tej skądinąd miłej pani okazji i czasu na dalsza eskalację kierowanych w moim kierunku ciężkich ciosów.
Doświadczenia ostatnich dni (patrz niniejszy wątek) skutkowały nasileniem się uczucia wewnętrznej pokory wobec otaczającego świata, tak też całą winę za powstałą sytuację wziąłem na siebie.To fakt niezaprzeczalny przecież, że traciłem czas na pogaduszki o d..Maryni, a nigdy nie spróbowałem nawet poznać poglądów na SZTUKĘ miłej pani sprzedawczyni. A ona na pewno wiedziała, o czym mówi, zna się na tym.
Przeklinałem już w duchu swoje dyletanctwo, ale chcąc ochłonąć na świeżym powietrzu pośpiesznie zapłaciłem, podziękowałem (gdyby ona wiedziała za co!) i szybkim krokiem skierowałem się ku drzwiom. I mało nie dostałem zawału...Na opakowaniach batonów za szybą była
JEDNA WIELKA PROWOKACJA!!!
Przestałem dobrze sypiać, palę za dużo.Myślę, jak tu się pogodzić z nowym stanem rzeczy. Na razie przyszło mi do głowy, że zakupy będę robił w markecie. Nie chcę już kontaktu ze sprzedawczynią, bo znów mogę być nieprzygotowany na nową sytuację, jaka mogłaby powstać przy zetknięciu się z nią oko w oko..
Jakoś przemknę między regałami hipermarketu, postaram się nie pamiętać o tym wątku, a zapłacę w kasie samoobsługowej. Boję się nadejścia wiosny, bo wszystkie psie kupy wyjdą spod śniegu.
A jeśli ktoś coś w nie wsadzi?! Koszmar....
 

tatsuo_ki  Dołączył: 01.03.2009
darius_Er napisał/a:
Aha i jeszcze jedno - nie można moim zdaniem przekonań religijnych chronić na poziomie WOLNOŚCI a na poziomie symboli już nie. To są naczynia połączone, kto wierzy ten rozumie.

jako osoba głęboko wierząca śmiem twierdzić, że to nie wiara tylko dewocja.

i żeby potwierdzić swoje słowa, kupię kiedyś szczebel z drabiny jakubowej, wystrugam z niego dildo i doprowadzę nim do orgazmu 72 dziewice.

i jeszcze znowu to myślenie, że jak ktoś wywołuje skandal, to na pewno tylko po to, żeby zarobić na tym pieniądze... tak może myśleć tylko społeczeństwo na wiecznym dorobku...
w ogóle imputowanie artystom pazerności tylko dlatego, że chcą jakiekolwiek pieniądze za swoją twórczość jest tak płytkie... :roll:


a tak w ogóle to w pełni zgadzam się z dzerrym, tylko tak lubię swoją erudycję, że aż czasami muszę... :evilsmile:
 

alekw  Dołączył: 27.09.2007
tatsuo_ki napisał/a:

w ogóle imputowanie artystom pazerności tylko dlatego, że chcą jakiekolwiek pieniądze za swoją twórczość jest tak płytkie... :roll:


Zawsze mogą robić ślubniaki, żeby wyżyć. Poza tym dlaczego jako społeczeństwo mamy finansować takie dyrdymały jak struganie ziemniaków w galerii, albo ganianie po nagu w saunie???
 

Penteusz  Dołączył: 28.03.2012
alekw napisał/a:
Poza tym dlaczego jako społeczeństwo mamy finansować takie dyrdymały jak struganie ziemniaków w galerii, albo ganianie po nagu w saunie???


Bo (nie umknęła mojej uwadze owa drabina z postu sadysty-erotomana-marzyciela) część tego społeczeństwa ochoczo wspina się z powrotem na drzewa. Nazywam to wstecznym darwinizmem.
Ale co ja tam wiem....
 

dzerry  Dołączył: 01.05.2006
alekw napisał/a:
Poza tym dlaczego jako społeczeństwo mamy finansować takie dyrdymały jak struganie ziemniaków w galerii, albo ganianie po nagu w saunie???
Finansowanie sztuki to temat na zupelnie odrebna dyskusje. Rownie dobrze mozna zadac pytanie dlaczego spoleczenstwo ma finansowac cokolwiek zwiazanego ze sztuka?

Penteusz napisał/a:
Bo (nie umknęła mojej uwadze owa drabina z postu sadysty-erotomana-marzyciela) część tego społeczeństwa ochoczo wspina się z powrotem na drzewa. Nazywam to wstecznym darwinizmem.
Ale co ja tam wiem....


Penteusz, nieważne jak elokwentnie byś tego nie napisał, to jest postawa "a za moich czasów młodzież nie była taka rozwydrzona". Porównująć Europę z początku XX w i dzisiaj, naprawdę uważasz, że społeczeństwo wspina się na drzewa?
 

Penteusz  Dołączył: 28.03.2012
Mówić "społeczeństwo" to jednak nieco zbyt wiele. Lecz z obserwacji wcale nie tak nielicznych jednostek wynika to dość jednoznacznie.
 

alekw  Dołączył: 27.09.2007
dzerry napisał/a:
Porównująć Europę z początku XX w i dzisiaj, naprawdę uważasz, że społeczeństwo wspina się na drzewa?


To jest analogiczne z tym stwierdzeniem "dziś wszyscy są fotografami artystami" (czy jak to tam brzmiało).
Niestety globalna wioska wszystko wyolbrzymia i kotek uwięziony w samochodzie przez bezmyślnych właścicieli, w 45 stopniowym upale, w Peixoto de Azevedo może stać się światowym newsem.
 

technik219  Dołączył: 25.01.2009
alekw napisał/a:
Zawsze mogą robić ślubniaki, żeby wyżyć. Poza tym dlaczego jako społeczeństwo mamy finansować takie dyrdymały jak struganie ziemniaków w galerii, albo ganianie po nagu w saunie???
Pragnę Ci donieść, że już nie finansujemy. Mecenat państwowy nad sztuką i artystami skończył się wraz z PRL-em. Jeżeli już mamy do czynienia z "dofinansowaniem", to w formie sponsoringu. A na to kasę wykładają przedsiębiorcy ze swojego zysku.
dzerry napisał/a:
"a za moich czasów młodzież nie była taka rozwydrzona"
... powiedziała moja mama. Babcia się obruszyła: "Nic podobnego. Uważam, że dzisiejsza młodzież jest bardzo grzeczna". I uzasadniła:" Jak byłam młoda, to nie mogłam spokojnie przejść ulicą, bo zaczepiali mnie chłopcy. Teraz mogę sobie chodzić i nikt mnie nie zaczepia".
To dowód na to, że Ponteusz się myli. :mrgreen:

[ Dodano: 2013-02-19, 19:18 ]
W temacie:
http://img267.imageshack....879/0004746.jpg
Jestem oburzony. A Wy? Jak można tak w ojczyźnie... wiadomo czyjej.
Sorry, Karmazyniello, life is brutal ;-)

 

Penteusz  Dołączył: 28.03.2012
technik219, rzecz w tym istotna dość, że przypisuje mi się tu słowa, których nie napisałem. :-|
To jedynie twór daleko idącej imaginacji niektórych uczestników tej dyskusji, zgodnie ze znanym schematem "co poeta mógł mieć na myśli".
A przecież łatwiej jest po prostu czytać to, co napisane. A jeśli coś pozostaje niezrozumiałe, wystarczy zadać pytanie.

 

technik219  Dołączył: 25.01.2009
Penteusz napisał/a:
technik219, rzecz w tym istotna dość, że przypisuje mi się tu słowa, których nie napisałem.
To jedynie twór daleko idącej imaginacji niektórych uczestników tej dyskusji.

"Albowiem między wierszami latają jaskółki i należy czytać z ich lotu" ;-)
 

Penteusz  Dołączył: 28.03.2012
technik219 napisał/a:

"Albowiem między wierszami latają jaskółki i należy czytać z ich lotu" ;-)


Albo z lotu trzmiela. A i tak w końcu babka na dwoje wróżyła :lol:
 

technik219  Dołączył: 25.01.2009
Jednak potrafisz stanąć z obok i popatrzeć z dystansu. Tak trzymaj!
 
Adiemus  Dołączył: 16.11.2009
Michu napisał/a:
Psie kupy u mnie na chodniku przed blokiem też wywołują żywiołową dyskusję. Czy są sztuką?
tylko potencjalnie. dopóki nikt tego nie sfotografuje (sfilmuje/namaluje/zarejestruje w jakikolwiek sposób) pozostają jeno wydalinami, w które można wdepnąć...
(tu przeżyłem lekki paroksyzm śmiechu -albowiem trafiłem kiedyś na krakowskim Starym Mieście na sporego, artystycznie rozdeptanego "klocka" ludzkiego i żałowałem, że nie mam ze sobą aparatu, aby to sfocić. i zaprezentować Światu z górnolotnym podpisem "tu byłem" :evilsmile: )
...albo zabrać ze sobą i użyć do wysmarowania modelki (tak, były już takowe happeningi w Stanach, szumnie nazwane "sztuką")
 

Stachu  Dołączył: 27.04.2007
Adiemus napisał/a:
tylko potencjalnie. dopóki nikt tego nie sfotografuje (sfilmuje/namaluje/zarejestruje w jakikolwiek sposób) pozostają jeno wydalinami,

Wystarczy, że wskaże i nazwie sztuką.
 

Penteusz  Dołączył: 28.03.2012
technik219 napisał/a:
Jednak potrafisz stanąć z obok i popatrzeć z dystansu. Tak trzymaj!


Bo świat mi się nagle zmienił :shock: (patrz mój post wyżej :mrgreen: )
 

alekw  Dołączył: 27.09.2007
technik219 napisał/a:
Mecenat państwowy nad sztuką i artystami skończył się wraz z PRL-em.


A granty? Od kogo ministerstwo ma kasę jak nie od podatników?

[ Dodano: 2013-02-19, 22:16 ]
Adiemus napisał/a:
Michu napisał/a:
Psie kupy u mnie na chodniku przed blokiem też wywołują żywiołową dyskusję. Czy są sztuką?
tylko potencjalnie. dopóki nikt tego nie sfotografuje (sfilmuje/namaluje/zarejestruje w jakikolwiek sposób) pozostają jeno


Od krzyża w moczu do flagi w kupie. Dyskusja zatoczyła koło i nie sądzę aby nieprzekonanych do współczesnej sztuki przekonała :mrgreen:

Wyświetl posty z ostatnich:
Skocz do:
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach