tref  Dołączył: 05.09.2006
Cytuj
tomek_j, po prostu widzę ile produkują użytkownicy cyfry, a ile użytkownicy kliszy. Ilość nie przekłada się w jakość. Mówię o zjawisku ogólnym, a nie o wyjątkach, które istnieją w obu grupach.
 

Enzo  Dołączył: 20.12.2006
Cytuj
tref napisał/a:
widzę ile produkują użytkownicy cyfry

Nokią serio serią?
 

pszczołowaty  Dołączył: 07.12.2009
Cytuj
tref, każdy boi się o solenoidy ;)
 

krzychu1979  Dołączył: 17.09.2011
Cytuj
Tak sobie czytam i nie bardzo widzę w tym logikę. Kilka rolek analogiem zrobiłem, ciemnie b&w wyposażyłem od a do z niskim nakładem kosztów, bo w obecnych czasach te starocie kosztują grosze. Ale jaki jest sens robić na velvii, ektarze czy wymyślnych kombinacjach film+wywoływacz w przypadku b&w jeśli potem chcesz to skanować. Ile ja się nakombinowałem z obrazkami zdigitalizowanymi to ręce opadają i nigdy to do pięt nie dorastało odbitce.
Jeśli analog to tylko na papier, albo ścianę jeśli mówimy o slajdzie, ale robienie na filmie żeby to później skanować dla mnie jest pomysłem kompletnie nie trafionym. Mój średni właśnie wisi na zatoce z powodu braku miejsca na ciemnie (przeprowadzka) i braku czasu (praca i inne aparaty). Ale slajdy z niego wciąż śnią mi się po nocach.
 

jorge.martinez  Dołączył: 16.05.2007
Cytuj
Co do koloru C41, to się nie zgodzę.

Czymże jest fotolab, jeśli nie skanerem z drukarką? ;-)

Co do B&W też się do końca nie zgodzę. Owszem, fajnie sobie zrobić zdjęcie od początku (pstryk) do końca (samodzielne oprawienie zdjęcia i wbicie gwoździa). Jednak wielu fotografów nie dotykało się do powiększalnika, bo lepiej potrafili to zrobić inni.

Skanowanie filmu nie odbiera przyjemności, która sie odbywa przed położeniem filmu na skaner.

Co do slajdu, to w 100% racja. Skanowanie slajdów to horror. Choć średni slajd już co nieco wybacza ;-) Zresztą, kto ma ramki i rzutnik do średniego (prócz Dady)?
 

krzychu1979  Dołączył: 17.09.2011
Cytuj
Większość fotolabów drukuje skany - to fakt, ale zdarzają się takie w których robi się odbitki (przynajmniej tak twierdzą). Chodzi mi raczej o ten wyjątkowy (wręcz magiczny) wygląd klasycznej fotografii. Po przeskanowaniu magia znika, a jakość jest poniżej tego co może dać cyfra. Rzutnika nie mam, ale odbitki z velvii rzucają na kolana, a skany już są bardzo przeciętne.
 

tref  Dołączył: 05.09.2006
Cytuj
jorge.martinez napisał/a:
Zresztą, kto ma ramki i rzutnik do średniego (prócz Dady)?
ja, ja, wybierz mnie :) ale tak jak pisalem - ramki si średniego są w cenie Maybacha, wiec nie mam Maybacha ;)
 

plwk  Dołączył: 21.04.2006
Cytuj
Może taniej wyjdzie drukarka 3D.
 
mfoto  Dołączył: 20.04.2015
Cytuj
Aparatem cyfrowym zaczełem robić zdjęcia od momentu gdy po wykonaniu odbitek w punkcie Kodaka z aparatu Pentacon six (6X6) zrobionych w kolorze i po zapytaniu dlaczego coś mało szczegółów na odbieranych odbitkach w formacie 13X18 cm ,Pani odpowiedziała że skanują negatywy a odbitki są robione w rozdzielczości 270 dpi więc tak jak do druku.
I tak to był moment zwrotny kiedy dojrzałem aby przesiąść się na aparat cyfrowy.
Robić zdjęcia na błonie aby ją skanować i wykonać odbitki nie pod powiększalnikiem i mokrego procesu wywoływania to pomyłka .Każda operacja na drodze elektronicznego przetwarzania orginału to spadek jkości jaką można uzyskać w optycznym kopiowaniu i mokrym wywołaniu odbitek.
Dzisiaj gdy w ręce mam aparat cyfrowy z jego możliwościami technicznymi ( K-3) nawet przez chwilę nie tęsknię za błoną , chemią ,powiększalnikiem, ciemnią,formatem 6X6 , 24x36 a splendor który podobno przysługuje osobą robiącym w fotografi na błonie zostawiam innym.
Wykonując zdjęcia aparatem cyfrowym też można zastanowić się co i jak się wykonuje zależy to tylko od osoby naciskającej spust migawki.W żadnej instrukcji do aparatu nie napisano można naciskać spust migawki w sposób bezmyślny.
Idąc do przodu nie oglądaj się do tyłu.
 

tref  Dołączył: 05.09.2006
Cytuj
Zasadniczo, żeby nie powiedzieć generalnie, rozwój i kto do przodu to kierunek klisza-cyfra. Ale...
Nie wszystkim w fotografii chodzi o rozwój technologii. Lightroom nie zastąpi maczania, wołania i powiększania, tak jak powiększalnik nie zastąpi wygody i łatwości zmian w oprogramowaniu komputerowym. To dwie zupełnie inne bajki, które mogą prowadzić do podobnych efektów, ale są zasadniczo różne. I choć lightroom czerpie z ciemni, to nie zastąpi jej choćby w wymiarze namacalnego obcowania z papierem, kliszą, itp. Jeśli rozpatrywać wiec tę fotografię nie jako efekt końcowy, lecz jako postrzeganie procesu, to znajdą się zwolennicy i jednego i drugiego. Ns samym zaś końcu zostaje dopisek hand-made i niepowtarzalność odbitki, bo maszyna to jednak maszyna, choćbyś nie wiem jak dlugo grzebał suwaczkami, to wydruk z labu jest wydrukiem z labu. Nie mówię, ze to źle - po prostu taki jest fakt - ostatni etap odbitki pozostawiasz laboludkowi od chemii, laboludkowi od korekcji i oprogramowaniu maszyny, czyli taki proces nie jest w 100% samodzielny. Oczywiście istnieli i nadal są laboludkowie ciemniowi, wiec korzystając z ich usług wyślesz się tylko autorem zdjęcia, a nie autorem odbitki.
 
tomek_j  Dołączył: 04.11.2010
Cytuj
tref napisał/a:
Z Ale...
Nie wszystkim w fotografii chodzi o rozwój technologii.


Nie chodzi, owszem. W czasach analogu przeciętny użytkownik poprzestawał na takim samym etapie jak teraz kiedy pstryknie fotkę smartfonem. Potem i tak za niego robił wszystko ktoś inny: fotograf, fotolab. Bardziej zaawansowani maczali, ale ilu ich było?
Technika cyfrowa pozwala na bardzo dużo i to prawie każdemu jeżeli się chce. Kiedyś zaintrygowany opiniami o pstrykaniu cyfrą jak z kałacha policzyłem sobie ile zajmie mi na kracie równo 36 RAW'ów. Resztę pamieć zapisałem czymśtam. I tak sobie pstrykałem przez czas jakiś. Próba wygenerowania namiastki filmu, ale oczywiście bez finansowych konsekwencji w postaci zakupu nowej rolki. Jakiś czas to trwało i w moim przypadku niczego nie zmieniło. Ale ja zawsze robiłem mało i w analogu i w cyfrze. jak mi się chciało celebrować, to celebrowałem jak nie to nie.
Tęsknoty z starymi technikami gdzieś tam siedzą. Ale z fotografia jest tak jak z audiofilami. Mają stosy winyli, wypasiony sprzęt, a muzyki słuchają z MP3 w samochodzie, lub na małych słuchawkach ze smatfona. Analogi,średnie formaty, a fotki z telefonu.
 

Keek  Dołączył: 25.06.2008
Cytuj
tref napisał/a:
tomek_j, po prostu widzę ile produkują użytkownicy cyfry, a ile użytkownicy kliszy. Ilość nie przekłada się w jakość. Mówię o zjawisku ogólnym, a nie o wyjątkach, które istnieją w obu grupach.


A ja dawno juz nie widzialem dobrej tresci u milosnika analogowej fotografii. Raczej zachwyty nad magia i szarosciami, a na zdjeciach do znudzenia wciaz to samo - przewaznie krzaki i omszale kamienie. Fotografowie dla ktorych liczy sie tresc juz dawno przesiedli sie na aparaty cyfrowe. Po co sie ograniczac?
Przez 20 lat robilem na filmach. Od 2001 tylko na srednim formacie. Pamietam psychiczna przyjemnosc fotografowania. Cos sie dzieje. Czy nacisnac migawke czy poczekac? Poczekam. Za pozno. Byl fajny kadr i sie zmyl. Nacisne wiec. Ale zaraz. Sytuacja sie rozwija. To moze jeszcze jedno. Kurde. Zmienilo sie. Kolesie przed obiektywem robia magie. Przycisne jeszcze jedno. Kuzwa. 12 klatka. Film sie skonczyl. Zmienie film. Cholera. Szybciej. Ale akcja. Szybciej z tym lizaniem paska. Kolesie szaleja. Gdzie ta czysta rolka. Ok. Naciagnac do pierwszej klatki. Psia mac! Poszli sobie.

Ile zrobilem? 4 klatki. 9zl poszlo.
Tak. Fotografownie analogiem zdecydowanie wplywa na komfort pracy. Chyba przy fotografowaniu wierzb placzacych.

PS. Autorze watku. Jesli zalezy Ci na jakosci fotografii. Nie technicznej, mam na mysli histore w zdjeciu - zamiast nowego aparatu kup sobie pare wygodnych butow i wiecej czasu.
 

Fenol  Dołączył: 31.08.2010
Cytuj
Keek napisał/a:
A ja dawno juz nie widzialem dobrej tresci u milosnika analogowej fotografii. Raczej zachwyty nad magia i szarosciami, a na zdjeciach do znudzenia wciaz to samo - przewaznie krzaki i omszale kamienie.


http://pentax.org.pl/viewtopic.php?t=48210 - oczywiście inne wątki z ubiegłorocznego i tegorocznego Jednego Aparatu też warto przejrzeć :-)
 

M.K  Dołączył: 26.08.2007
Cytuj
Keek, zgadzam sie z Tobą. Większość użytkowników obecnych plesniakow to ludzie, którym nie wychodziła cyfra. Wiec szukali magii w kliszy. Bosz...Z takimi samymi lub gorszymi efektami. Jesli umiesz fotografować, to będziesz fotografował wszystkim co wpadnie ci w ręce. Znając kat widzenia, perspektywę z niego wynikająca i kompozycje to każdym aparatem z jego ograniczeniami wyrazisz to co chcesz, nawet komórka....pomijając zupełnie jakosc. Przychodzi do mnie do studia młody mężczyzna. Fotografuje telefonem. Gość jest bardzo dobry. Jest świadomy tego co robi. On zachwyca sie moimi fotografiami, a ja uczę sie Jego punktu widzenia. Obłęd jakiś.....
Autorze wątku jesli chcesz kupic aparat na klisze bo szukasz czegoś wyjątkowego, czegos czego brak Ci na Twoich fotografiach to wydaj kasę na dobry podręcznik do fotografii i ewentualnie na dobry program do edycji cyfry.

[ Dodano: 2016-08-06, 07:33 ]
Fotografię "koncelebrował.....to jest chyba w takim razie dla bardzo wąskiego grona zajęcie. Celebrowanie itp...zwykli obywatele nie powinni w ogóle fotografować! Zabrać aparaty ludziom! Zgłosić poprawkę do konstytucji o zakazie fotografowaniea dla zwykłych zjadaczy chleba! Tym powinno zajmować się wąskie grono celebrytów, którzy celebrują każde ujęcie tak, aby w końcowym efekcie powstało coś niezwykłego, celebrowanego i w końcowym efekcie świętego; tak bardzo niezwykłego, że większość społeczeństwa nie będzie wiedziała co przedstawia fotografia. A może nawet osoba, która zrobi to ujęcie sama nie będzie wiedziała co na nim jest. Do powyższych ujęć najbardziej nadaje się oczywiście w pierwszej kolejności aparat średnioformatowy, analogowy. To on, a zaraz za nim aparat analogowy na film 35mm - tak tylko one pokazują obserwatorowi szarą ścianę ze srylionem przejść tonalnych w szarościach, gdy tymczasem zwykły obywatel widzi jedną szarą plamę i nic poza tym. Jaki to jest absurd - ten świat jest chory. Jak najdroższe zdjęcie ziemniaka. Polecam pooglądać. My ludzie z pyrlandii kochamy pyry, ale nie za takie pieniądze. Zapewne ten ziemniak był koncelebrowany, albo celebrowany - sam już nie wiem...dobra przenajświętszy. U nas po prostu się ziemniaki gotuje.
 

modrzew  Dołączył: 07.12.2008
Cytuj
Wreszcie kilka osób odważyło się napisać, że król jest nagi :-)

Najgorsze jest chyba dorabianie ideologii, która potem prowadzi do lepszego/gorszego traktowania treści przez pryzmat medium jakim jest to wykonane. Coś jak np. ludzie przekonani, że najlepszym możliwym nośnikiem dźwięku jest płyta gramofonowa, bo analogowa, bo klimat, bo celebracja, bo „może i technicznie gorsza ale lepsza”, a gubią gdzieś wartość tego co na niej wytłoczone i wystarczy że to jakaś oklepana „żelazna klasyka” typu n-te wydanie „Dark side od the moon” gdzie uwieczniono ekstra pierdnięcia muzyków specjalnie na rynek japoński...
 

jorge.martinez  Dołączył: 16.05.2007
Cytuj
Keek napisał/a:
Przez 20 lat robilem na filmach. Od 2001 tylko na srednim formacie. Pamietam psychiczna przyjemnosc fotografowania. Cos sie dzieje. Czy nacisnac migawke czy poczekac? Poczekam. Za pozno. Byl fajny kadr i sie zmyl. Nacisne wiec. Ale zaraz. Sytuacja sie rozwija. To moze jeszcze jedno. Kurde. Zmienilo sie. Kolesie przed obiektywem robia magie. Przycisne jeszcze jedno. Kuzwa. 12 klatka. Film sie skonczyl. Zmienie film. Cholera. Szybciej. Ale akcja. Szybciej z tym lizaniem paska. Kolesie szaleja. Gdzie ta czysta rolka. Ok. Naciagnac do pierwszej klatki. Psia mac! Poszli sobie.
Wyczuwam tu nutkę wypalenia i frustracji ;-) Też będę sobie musiał wytłumaczyć dlaczego pozbyłem się analogowego sprzętu i przerzuciłem na cyfrę, gdy już to zrobię. Dokładnie tak samo, jak zrobiłem to kończąc przygodę ze street photo.
 

M.K  Dołączył: 26.08.2007
Cytuj
Wyobraź sobie, że 645D II kosztuje 3,500pln. Myślę, że powodem dla którego siedzisz w analogu nie jest jego jakość i przyjemność i co tam jeszcze wymyślisz tylko po prostu wysoka cena cyfrowej 645. A ponieważ cena jeszcze długo nie spadnie, a być może nigdy nie osiągnie wymienionego pułapu - to nigdy też nie będziesz musiał sobie nic tłumaczyć.
Patrząc na jakość nowych ultrajasnych szkieł pod cyfrowy mały obrazek, patrząc na cenę, mobilność, przyjemność, powtarzalność, no i też wspaniałą jakość nowych matryc - różnice między średnim, a małym obrazkiem się zacierają, Ja mogę powiedzieć o sobie, że nie mam średniego formatu cyfrowego, bo mnie nie stać. Gdybym mieszkał w GB lub Austrii to na 100 procent miałbym średni cyfrowy format jako trzecie body dla "inszych" perspektyw.. Nie stać mnie. Cała prawda.

[ Dodano: 2016-08-06, 11:58 ]
Tak na marginesie mam dwa pentacony six z 50/4 i 180/2.8 - jeden z kominkiem, drugi z pryzmatem.
 

Keek  Dołączył: 25.06.2008
Cytuj
jorge.martinez napisał/a:
Wyczuwam tu nutkę wypalenia i frustracji ;-) Też będę sobie musiał wytłumaczyć dlaczego pozbyłem się analogowego sprzętu i przerzuciłem na cyfrę, gdy już to zrobię. Dokładnie tak samo, jak zrobiłem to kończąc przygodę ze street photo.


Frustracja to obecnie piekne slowo-klucz. Podobnie jak hejterstwo. Powinienes uwazac bo podczepisz sie pod projekcje. :)
Wypalenia? Napieram ostatnio moim aparatem na rzeczywistosc jak nigdy dotad. Az sam sie sobie dziwie. Polecam zerkanie na strone i polubienie Fejsa - bedziesz na biezaco.
I nic sobie nie tlumacze. Wciaz mam analogowy aparat i nie boje sie go uzyc. Potrafie robic zdjecia jednym i drugim, i smieszy mnie dorabianie magii i ideologii do ktoregokolwiek z nich.
Widze jedynie, ze pomijajac wzgledy emocjonalne i magiczne, cyfra jest wygodniejsza, tansza i pozwala na bardziej komfortowe fotografowanie, co w moim zdaniem przeklada sie na jakosc zdjec (w tresci).
Nie wiem ile trwala Twoja przygoda ze street-foto. Moja ciagnie sie juz ponad cwierc wieku. Zaczela sie w czasach, kiedy ten gatunek nie wyewoluowal jeszcze w to czym jest teraz i nazywal sie fotografia humanistyczna albo migawkowa. I mimo ogolnego zmecznia, nie widze oznak, zeby sie miala skonczyc. Moze wiec jestes zbyt niecierpliwy, zbyt szybko sie poddajesz i czujesz jakies wyrzuty sumienia? Moze stad ta potrzeba wytlumaczenia i wartosciowania technik?
 

M.K  Dołączył: 26.08.2007
Cytuj
Jak sobie przypominam stare książki i porady z nich to jedna z wielu brzmiała: fotografuj jak najwięcej, a nie celebruj. Jeśli fotografia jest celebrowainem to po jaką choinkę reakcje aparatów mają być jak najniższe, a czas od włączenia aparatu do wykonania pierwszego ujęcia jak najkrótszy? Po co nam af, skoro można clebrować godzinami? Jak fotoreporter ma celebrować fotografię, gdzie najczęściej liczy się miejsce, umiejętność przewidywania i czas reakcji? Jak celebrować fotografię sportową i przyrodniczą? Jedynym miejscem, gdzie fotograf może z róznymi efektami wyczekiwać i celebrować to fotografia krajobrazowa, ale jak napisał Keek, trudno jest przewidzieć co będzie za chwilę nie mając rozpiski jak będzie się zachowywało światło i kolor podczas różnych ujęć rozciągniętych w czasie. To jest bardziej loteria niż celebrowanie. Jak postrzegać fotografów NG, którzy, gdy jeszcze panaowała klisza wykonywali na jednym wyjeździe około 30 tys fotografii?
I tak jeszcze jeden zarzut - jeśli już tak bardzo ktoś ma ochotę celebrować fotografię to nie powinien w żadnym wypadku pomagać sobie technikami przy wywoływaniu. Czysty zrzut negatywu. Surowizna. Bo to co naświetliło się jest tak idealne, że niepotrzebne jest dodatkowe manipulowanie obrazem.

Tak więc czym jest celebracja zdjęć podczas ich wykonywania? Myślę, że coś takiego kompletnie nie istanieje. W przeciwieństwie do celebracji fotografii, którą można już obejrzeć i podziwiać gotową na papierze. Tak - taką fotografię można chłonąć całym sobą i celebrować. Najważniejsze - jeśli fotografia jest genialna to nie ma znaczenia czym została wykonana. Świadczy albo o wyjątkowych i bardzo szerokich umiejętnościach, albo jest dziełem przypadku. Doda jest celebryką? ;)
 
Krzysiek P.  Dołączył: 13.09.2016
Cytuj
Mogę opisać swój przypadek, a w analoga wszedłem niedawno. Nie traktuję go jak fetyszu, zwyczajnie brakuje mi obiektywów przy fotografii portretowej. Kiedy jest fajna seria, dobre światło i modelka już się zgrywa ze mną, a brak mi podejścia na 85, lub szerokiego standardu, to kopiuję nastawy i przepinam na analoga. Robię 2 zdjęcia i chowam ;)

Fakt- filmy mogłyby być tańsze, wywołanie też.

Wyświetl posty z ostatnich:
Skocz do:
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach