RPM  Dołączył: 28.07.2010
Cytuj
Masz browara na następnym PPD.

Tak, jest to próba korupcja podszyta prywatą.
 

Apas  Dołączył: 26.01.2007
Cytuj
RPM napisał/a:
Masz browara na następnym PPD.

Tak, jest to próba korupcja podszyta prywatą.


Raz, dwa, trzy... Próba mikrofonów.
Uważaj, co piszesz, ONI są WSZĘĘĘĘĘĘDZIE....
:mrgreen:
 

skaarj  Dołączył: 18.03.2016
Cytuj
Powiedz lepiej u kogo zamowic skrypty zebys mial motywacje :D
 

plwk  Dołączył: 21.04.2006
Cytuj
Miałem problemy z czytaniem na smartfonie więc przeczytałem dopiero teraz. Czekam na ciąg dalszy. Ktokolwiek chciałby dać Ci na PPD w twarz, dostanie wstążkę.
:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :-B :-B :-B
 

Zbynio  Dołączył: 07.05.2007
Cytuj
Żeś pojechałłł... :mrgreen: :-B :-B :-B :-B
 

M.K  Dołączył: 26.08.2007
Cytuj
Jak moze coś napiszesz? Zagadka jest nierozwiązana! Kończ Wasc! Wstydu oszczędź!
Miejscami śmiałem sie az miło! Brawo!
 

pszczołowaty  Dołączył: 07.12.2009
Cytuj
M4/3 i Filipinka... brzmi złowieszczo :mrgreen:
 

0bleblak  Dołączyła: 15.06.2011
Cytuj
:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Tylko gdzie są trzy bobry :?:
 

plwk  Dołączył: 21.04.2006
Cytuj
Apas napisał/a:
Policjant rozpoznał kilka postaci: jedyna obecna kobieta była Koordynatorką Służb, po jej prawej stronie siedziało trzch mężczyzn – kolejno szefów Wywiadu, Kontrwywiadu i Agencji Bezpieczeństwa, tworzących w sumie ciśle tajną Komisję Bezpieczeństwa Państwa, znaną w dokumentach krążących pomiędzy tajnymi kancelariami pod pseudonimem ‘Trzy Bobry’.

Tutaj :-D
 

spacja  Dołączyła: 15.03.2011
Cytuj
Apas napisał/a:
Porucznik Spacja

Ach! Znowu muzą zostałam! (wachlowanie długimi rzęsami i odrzucenie bujnych loków - w zwolnionym tempie)

Apas napisał/a:
Ostatecznie obietnice szczerych i gorących misiaczków zamiast bicia po pysku, gdy już trafię kiedyś na PPD też mogą mnie przekonać.

Mhmmm... ja się łaskawie nad tym zastanowię (czerwona wstążka od plwk mnie jednak trochę kusi), w międzyczasie poproszę kolejny odcinek :mrgreen:
 

Apas  Dołączył: 26.01.2007
Cytuj
spacja napisał/a:
Apas napisał/a:
Porucznik Spacja

Ach! Znowu muzą zostałam! (wachlowanie długimi rzęsami i odrzucenie bujnych loków - w zwolnionym tempie)

Apas napisał/a:
Ostatecznie obietnice szczerych i gorących misiaczków zamiast bicia po pysku, gdy już trafię kiedyś na PPD też mogą mnie przekonać.

Mhmmm... ja się łaskawie nad tym zastanowię (czerwona wstążka od plwk mnie jednak trochę kusi), w międzyczasie poproszę kolejny odcinek :mrgreen:

Ależ Muzą byłaś ostatniom razom, teraz znalazłaś się w panteonie (pękne słowo!) postaci. To zasadnicza różnica, coś jak ugotować rosół a być rosołem (if you know what I mean, my man?) :mrgreen:
Nie ukrywam, że JEŚLI kontynuacja powstanie, różne postacie z przeszłości inspektora mogą znów objawić się w jego ustabilizowanym życiu u boku Marioli i bielinka kapustnika...
Obecnie jednak, po odespaniu wczorajszego podwójnego szaleństwa twórczego, nie mam najmniejszej ochoty na pisanie TFUrcze, choć wątki fabularne splatają się w mej chorej wyobraźni w całość na tyle głupią, że być może wartą spisania. Zatem, jak mawiał nieodżałowany Piotr Skrzynecki: potem? Kto wie, co będzie potem?
Tak czy inaczej - wielkie :-B :-B :-B :-B :-B dla czytelnikow za wytrwałość, odporność i miłe słowa pod adrresem autora: to ważne IMHO, żeby ludzi z zaburzeniami psychicznymi traktować z szacunkiem i przyjaźnie i Wy to właśnie robicie :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
 

powalos  Dołączył: 20.04.2006
Cytuj
Apas napisał/a:
odporność i miłe słowa pod adrresem autora: to ważne IMHO, żeby ludzi z zaburzeniami psychicznymi traktować z szacunkiem i przyjaźnie i Wy to właśnie robicie :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

A, bo całe to nasze towarzystwo jest trochę szurnięte. :-D :-P
 

Apas  Dołączył: 26.01.2007
Cytuj
powalos napisał/a:
Apas napisał/a:
odporność i miłe słowa pod adrresem autora: to ważne IMHO, żeby ludzi z zaburzeniami psychicznymi traktować z szacunkiem i przyjaźnie i Wy to właśnie robicie :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

A, bo całe to nasze towarzystwo jest trochę szurnięte. :-D :-P

A ty myślisz, że dlaczego ja tu jestem już 10 lat? Bo mam Pentaxa?! Też mi powód... Przeca ja nawet zdjęć tym robić nie umiem...
8-)
PS O, wlaśnie! Mam okrągły jubileusz! Co by tu wypić...
 

Zbynio  Dołączył: 07.05.2007
Cytuj
Apas napisał/a:
Co by tu wypić...
Wywoływacz?
 

powalos  Dołączył: 20.04.2006
Cytuj
Zbynio napisał/a:
Apas napisał/a:
Co by tu wypić...
Wywoływacz?

A dla poprawności popić utrwalaczem. :mrgreen: :mrgreen: :evilsmile:
 
KasiaMagda  Dołączyła: 08.05.2016
Cytuj
Apas napisał/a:
to ważne IMHO, żeby ludzi z zaburzeniami psychicznymi traktować z szacunkiem i przyjaźnie i Wy to właśnie robicie :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:


Apas od dawna czytając Twoje posty zastanawiałam się, czy Ty czasem książek nie piszesz zawodowo i czy żona z Tobą wytrzymuje :mrgreen: . No i super, że jest takie miejsce, że możesz dać upust swoim twórczym myślom, ku radości wielu :) Pisz więc Waść dalej i nie marnuj weny :-D
 

0bleblak  Dołączyła: 15.06.2011
Cytuj
plwk napisał/a:
Apas napisał/a:
Policjant rozpoznał kilka postaci: jedyna obecna kobieta była Koordynatorką Służb, po jej prawej stronie siedziało trzch mężczyzn – kolejno szefów Wywiadu, Kontrwywiadu i Agencji Bezpieczeństwa, tworzących w sumie ciśle tajną Komisję Bezpieczeństwa Państwa, znaną w dokumentach krążących pomiędzy tajnymi kancelariami pod pseudonimem ‘Trzy Bobry’.

Tutaj :-D

Dobrze się ukryły 8-) Ale ja chcę, żeby nadal przychodziły na Dzień Dobry :-(
 

plwk  Dołączył: 21.04.2006
Cytuj
To musisz upomnieć Andego ;-)
 
Mirro  Dołączył: 03.01.2013
Cytuj
Pisz Pan... pisz Pan.... wydawcy już zacierają rączki :) EMPIK CZEKA... a jak się rozejdzie to i przekłady się posypią :)
 

Apas  Dołączył: 26.01.2007
Cytuj
Proszzzz...

Późny wieczór przerodził się w gorącą noc, a ta zaczynała z wolna ustępować pierwszej jutrzni letniego dnia, gdy inspektor Kadyszek parkował swoją pandę na podjeździe niewielkiego domku na podmiejskim osiedlu. Po wszystkich wydarzeniach niedzieli, która z przyjemnosci fotograficznego pojedynku z dzikim zwierzęciem przerodziła się najpierw w koszmar weekendowej pracy, by potem przeminąć w znoju nerwowej odprawy w Ministerstwie, na wschodniej stronie nieba pojawiało się pierwsze światło poniedziałku. Poniedziałku, kóry na mocy definicji winien być dniem raczej paskudnym, tymczasem ten nadchodzący zapowiadał się paskudny w sposób szczególny. Policjant wiedział, że może liczyć na szybki prysznic, najwyżej trzy – cztery godziny snu, wypitą w pośpiechu kawę z jakąś anapką – i będzie musiał wrócić do pracy, by zmierzyć się ze wszystkimi implikacjami sprawy, nad którą dane mu było pracować przez ostatnie kilkanaście godzin. A także - by zmierzyć sie z demonami przeszłości.
Jednak najpierw musiał załatwić rzeczy najważniejsze. Cicho zamknął za sobą drzwi i podreptał do kuchni. Rozsuwane drzwi do ogrodu były lekko uchylone (inspektor zanotował w pamięci, że musi upomnieć żonę za taką lekkomyślność), a lampa zamontowana na zewnętrznej scianie zapalona – leniwie tańczyło wokół niej kilka ciem. Kadyszek wyszedł go ogrodu i spojrzał na stolik, na którym rano ustawił główkę kapusty, z pracowicie przyklejonym martwym motylem. Warzywo zniknęło, nie było też jego modela. Tknięty złym przeczuciem wynikającym ze skłonności żony do kompulsywnego sprzątania, inspektor wbiegł na piętro do sypialni.
Mariola spała w ich małżeńkim łóżku pochrapując z cicha (przynajmniej jak na jej możliwości). Mężczyzna elikatnie (przynajmniej jak na jego możliwości) potrząsnął ramieniem żony, a gdy zauważył, ze uniosła powieki sycząc z bólu, zapytał wprost:
- Gdzie mój kapustnik?!
- Twój co?
- Kapustnik!
- Kapuśniak? W lodówce, odgrzej sobie...
Kadyszek popędził z powrotem do kuchni, otworzył lodówkę, zgarnął na podłogę kilkadziesiąt rolek filmów fotograficznych i stanął oko w oko z garem kapuśniaku. Perfekcyjna logika policyjnego geniusza zadziałała bezbłędnie: był pewien, że oto odnalazł swoją główkę kapusty i podejrzewał – biorąc pod uwagę wadę wzroku małżonki – że odnalazł też bielinka. Ta kropla przelała czarę goryczy. Stalowe nerwy puściły, żelazna wola im w tym nie przeszkodziła i wycieńczone do granic ciało poddało się działaniu wielogodzinnego stresu. Inspektor Stefan Kadyszek zachwiał się i bez przytomności osunął na podłogę, ciągnąc za sobą garnek zimnej zupy. Uraz dwie rolki kolorowego filmu formatu 120, ISO 400.

Komisarz Niko N. D. Five zameldował się w biurze w poniedziałkowy ranek jak zwykle tuż po piątej. W budynku, który nigdy nie stał cichy i opuszczony, leniwie dopalała się niedzielna nocna zmiana by za chwilę ustąpić miejsca ponurej i niechętnej zmianie poniedziałkowego poranka. Komisarz uważał się za pracoholika i był z tego dumny. Pomimo weekendu był wczoraj w biurze na tyle długo, by wezwać jednego ze swoich inspektorów i zepsuć mu jego weekend, na tyle jednak krótko, by po obiedzie wybrać się na partyjkę golfa, zakończonej kilkoma sympatycznymi drinkami w klubie. Mimo to nie miał najmniejszego problemu, by wstać dziś o czwartej rano i – po zjedzeniu płatków oraz dziesięciominutowym biegu na automatycznej bieżni - pomaszerować dziarsko do pracy ku pognębieniu podwładnych. Komisarz święcie wierzył w krótki sen, regularny trening i samodyscyplinę. Niewielkie uzależnienie od amfetaminy rozpatrywał raczej w kategoriach hobby.
Niko przemknął przez korytarze komendy rzucając ponaglające spojrzenia funkcjonariuszom nocnej zmiany, którzy potrafili o tej porze myśleć jedynie o końcu pracy, więc za plecami szefa posyłali mu niechętne spojrzenia. Wbiegł do swgo gabinetu, podłaczył służbowego laptopa do stacji dokujacej i gdy tylko na ekranie pojawiło się onko przeglądarki, kilkoma kliknieciami otworzył strony najważniejszych światowych serwisów. W kolejnych zakładkac pojawiało sie CNN, BBC, chińskie CCTV, Russia Today i Optyczne.pl. Komisarz wyciągnął z szuflady pełnoziarnistego batona i pogryzając go przeglądła symultanicznie wszystkie strony. Niko uważał swoja zdolność do pracy wielowątkowej za dar od Boga i zdecydowanie nie zgadzał się ze swoim psychoanalitykiem, który twierdził że to fekt niewielkiego uzależnienia od LSD.
Zajęty pracą komisarz nie zauważył, że drzwi do jego gabinetu powoli się otworzyły. Zareagował dopiero, gdy kątem oka zobaczył stojacą w nich postać. Mężczyzna ubrany w meksykańskie ponczo i kapelusz z szerokim rondem stał z lekko opuszczoną głową. Cień kapelusza przysłaniał jego twarz.
- Hi my man... You know, last time ja sprafcałem to było my office, not some fuck’n circus?! - komisarz rzucił wściekłe spojrzenie na przybysza, ale na jego twarzy pojawił sie niezawodnie promieny uśmiech. Zdolność do przywoływania go w każdej sytuacji była ważną bronią komisarza przy zdobywaniu przawagi podczas słownych pojedynków z oponentami w wielu agencjach, w których pracował, albo przesłuchiwania podejrzanych. Cenił ją wśród swoich zawodowych zdolnści bardzo wysoko i raczej nie był przekoanany, że ma związek z niewielkim uzależnieniem od marihuany, jak twierdziła jego matka.
Nieznajomy tymczasem milczał. Zrobił jednak jeden powolny krok wchodząc głębiej do gabinetu i szybkim ruchem ręki pchnął drzwi, by się za nim zamknęły.
- Kto jesztes? Szego kcesz? Mam wezwać guards, madafaka?! This is police station tutaj!! - siedzący za biurkiem mężczyzna nadal się uśmiechał, ale wściekłość w jego głosie zabrzmiała jeszcze wyraźniej, zabarwiajac się z lekka groźbą.
- Wiesz, kim jestem – cichy głos spod kapelusza zabrzmał jak syk samicy grzechotnika z gatunku Crotalus adamanteus na dnie wąwozu po pierwszym deszczu El Nino w roku przestępnym oraz po zwyciestwie republikanów.
Na ten dźwięk uśmiech zniknął z twarzy komisarza jak poranna kreska kokainy, od której był lekko uzależniony. Zwieracze jego pęcherza ogłosiły strajk w trybie natychmiastowym i gdyby nie niewielkie uzależnienie od kreatyny z testosteronem (wywołyjących mimowolne napiecie mięśni), które wziął przed porannym treningiem, w kroku jego spodni pojawiłaby się bez wątpienia mokra plama. Amerykanin zwilżył końcem jezyka spierzchnięte wargi, kilkukrotnie przełknął ślinę, wprawiajac w drganie sterczącą grdykę i wyszeptał przez ściśnięte gardło:
- Jorge... Jorge Martinez...
- W rzeczy samej. A skoro formalności mamy już za sobą, możemy sobie miło pogawędzić, prawda Niko? Bo widzisz... Tak się składa, że mam dla ciebie wstażkę...

CDN...?

Wyświetl posty z ostatnich:
Skocz do:
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach