szpajchel  Dołączył: 20.04.2006
Cytuj
Od dobrobytu w (_._) (_._) nam się poprzewracało, mamy tam niewłaściwe bakterie i tyjemy.
 
arekzg  Dołączył: 30.09.2015
Cytuj
szpajchel napisał/a:
Od dobrobytu w (_._) (_._) nam się poprzewracało, mamy tam niewłaściwe bakterie i tyjemy.

No tak, bo bakterie mamy z czasów, gdy był głód i zasuwało się w polu zużywając ze 6000 i więcej kcal, a jedzenie było wielokrotnie droższe.
 

mygosia  Dołączyła: 19.04.2006
Cytuj
arekzg, niekoniecznie.
Praca w polu, to ułamek naszej ewolucji.

"Chętka" na rzeczy słone, tłuste i słodkie to pułapka - kiedyś były baaardzo pożądane. Ale nigdy [chyba] nie występowały razem. Zobaczcie, że rzeczy "najbardziej tuczące" i niezdrowe są dla nas najbardziej smaczne. [i na tym żerują koncerny - ktos kiedyś widział reklamę marchewek? Ziemniaczków? Brokułów? ]. Bo od wyczulenia na te smaki zależało kiedyś nasze przetrwanie.
A teraz?
Pułapka :-) Jesz - ośrodek nagrody jest łechtany - jesz więcej - a tutaj nagle otyłość, cukrzyca, choroby krązenia, choroby układu ruchu. No ale jak to! ;-)

BTW - jak pierwszy raz zrobiłam solony karmel na śmietance, to moje kubki smakowe oszalały ;-)
 
arekzg  Dołączył: 30.09.2015
Cytuj
Pracując w polu przeżyliśmy przez więcej pokoleń, niż żyjąc w nadmiarze łatwo osiągalnego jedzenia. Wcześniej jedliśmy to, co upolowaliśmy. Były okresy dostatku i były głodu, stąd smakowitość konkretnych kąsków :-P . Tak nas ukształtowała ewolucja, że nasze organizmy po prostu zbyt ekonomicznie obchodzą się z pożywieniem, jak na realna obecnych czasów.
Za dużo żremy, a odchudzanie, jako wbrew naturze, jest :evil: nieprzyjemne, gdyż nastawieni jesteśmy na gromadzenie zapasów :mrgreen:
 

pszczołowaty  Dołączył: 07.12.2009
Cytuj
przypomniała mi się scenka jak Tommy Lee Jones z młodą żoną z Wietnamu wrócił do Stanów i chodzą po jakimś markecie ;) to było chyba w " Pomiędzy ziemią a niebem" ;) i jej reakcja na ten dobrobyt...
 

kazio  Dołączył: 31.10.2011
Cytuj
mygosia napisał/a:
"Chętka" na rzeczy słone, tłuste i słodkie to pułapka - kiedyś były baaardzo pożądane. Ale nigdy [chyba] nie występowały razem


Podobno największą pułapką dla organizmu jest pokarm zawierający tłuszcz i cukier w takich samych ilościach, idealnie w to wpasowują się pączki. A tłusty czwartek tuż tuż :mrgreen:
 
KasiaMagda  Dołączyła: 08.05.2016
Cytuj
arekzg napisał/a:
nastawieni jesteśmy na gromadzenie zapasów


Mnie najbardziej przeraża ilość znacznie otyłych młodych ludzi, a nawet już dzieci, zawsze myślałam, że mnie to nie dotyczy, a tu masz tyję i nie mogę się odchudzić. Kiedyś słyszałam rozmowę, że najlepszy biznes dzisiaj to min.: gabinet dietetyka. Coraz więcej ludzi szuka pomocy u niego z różnych grup wiekowych. Otyłość, to już chyba jedna z chorób cywilizacyjnych.

Już będzie tydzień jak odstawiłam słodkie i daję radę jakoś mnie nie kusi czego się bałam ale w tłusty czwartek chyba dam sobie dyspensę, mam nadzieję, że jojo mnie nie dopadnie ;)

 

PiotrR  Dołączył: 03.05.2006
Cytuj
Oj tam, oj tam...
 

Jakaranda  Dołączyła: 28.05.2013
Cytuj
mygosia napisał/a:

BTW - jak pierwszy raz zrobiłam solony karmel na śmietance, to moje kubki smakowe oszalały ;-)

Już znalazłam w necie przepis :mrgreen:
 
arekzg  Dołączył: 30.09.2015
Cytuj
KasiaMagda

Musisz się zawziąć i być konsekwentna. Do bólu!

Efekt jojo, to skutek dłuższego odpuszczenia sobie, niż tylko raz na kilka tygodni. Chudnięcie ma tę przewagę nad tyciem, że następuje szybciej, więc przy odpowiedniej determinacji, można co jakiś czas przykręcać sobie śrubę i trochę korygować wagę.

W moim pokoleniu, to niewiele dzieci dopadała otyłość. Cukier i cukierki były na kartki, a czekolada też była, ale już nie w sklepach. No i więcej ruchu mieliśmy.

U dietetyka byłem 1 raz. Cóś mi tam nazalecał, nawypisywał, :shock: wolałem zrzucać po swojemu :-D

 
KasiaMagda  Dołączyła: 08.05.2016
Cytuj
arekzg, jestem zdeterminowana bardzo ale nie wiem czy do bólu, bo cały czas myślę jakby tu nie czuć głodu i ssania w żołądku, a jednak jeść nisko kalorycznie. Przyjemności z jedzenia nie mam żadnej, bo jarzynki i wszystko inne bez cukru jest dla mnie bez smaku, więc jem bo muszę. Z deserów (lody i gorzka czekolada) juzera zrezygnowałam, jednak gorzka czekolada mnie nie kręci także odpuściłam bez bólu ;-) Gotuję z jarzynami chude mięso z kurczaka żeby białko mnie trzymało i dzisiaj w autobusie ktoś rozmawiał o tym, że wszystkie mięsa mają sterydy oprócz mięsa z indyka, a więc przerzucę się na indyka.

Ja też jestem z tego pokolenia, pamiętam jak stało się w kolejce po cukier na kartki. Ze słodyczy pamiętam landrynki, z napojów wodę z sokiem z saturatora, lody na gałki za 2 złote, czekoladki z nadzieniem miętowym z Wedla i o wiele więcej chodziło się po drzewach niż dzisiaj :mrgreen:
 

szpajchel  Dołączył: 20.04.2006
Cytuj
No to może listek stewii z uprawy na parapecie?
Albo ksylitol.
Mięso z indyka jest dobre, ja robię czasem gulasz z udżca. A kurczaki bywają różne, mojej rodzinie bardziej smakują te z powolnego chowu - mięso bardziej zwarte i czerwone, a kości grubsze/twardsze.
A jesz surowe warzywa (np. marchew, papryka, kalarepa)? Przecież toto słodkie jest. A takie buraki - słodziutkie.
Co innego jarmuż albo seler naciowy. Na dziś i na jutro :evilsmile: mam właśnie jarmuż.
A tak w ogole, to moja żona zrobiła batoniki zbożowe z owocami (płatki owsiane, otręby, ziarno słonecznika, żurawina, chyba płatki migdałowe). Lepiszczem jest miód z masłem i cukier trzcinowy, który wypadnie przy drugim podejściu, bo wyszły trochę za słodkie.
 

kazio  Dołączył: 31.10.2011
Cytuj
KasiaMagda napisał/a:
Ze słodyczy pamiętam landrynki

a pamięta ktoś jeszcze cukierki kokosowe Luxor - niebo w gębie :-D

KasiaMagda napisał/a:
a więc przerzucę się na indyka.

Ogólnie drób podobno zdrowszy od wołowiny, zwłaszcza indyki i perliczki, oczywiście normalnie hodowany.
 
KasiaMagda  Dołączyła: 08.05.2016
Cytuj
szpajchel, batoniki własnej roboty, to jest dokarmianie swojej oponki :mrgreen: U mnie naprawdę jest całkowity szlaban jeżeli chcę mieć jakiś efekt, jedynie słodkie są pomarańcze i sok z marchewki, nawet z buraczkami dałam sobie spokój na jakiś czas, bo mają, jak mnie uświadomiono, wysoki indeks glikemiczny.
Surowizny nie jem właśnie tylko gotowane jarzynki. Takie gryzienie marchewki czy papryczki, to nie dla mnie ;-)
Co do mięsa, to podobnie, jak jestem w okolicach Bielska, to mięsa mają inny smak, z kurczakiem na czele.
 

szpajchel  Dołączył: 20.04.2006
Cytuj
KasiaMagda napisał/a:
Takie gryzienie marchewki czy papryczki, to nie dla mnie ;-)

A to wielki błąd:
https://www.youtube.com/watch?v=GZXtx2oRMuU
Bardzo lubię filmy o jedzeniu, a ten jest o jedzeniu marchewki.
Cytat
hultaj, nie królik
 
KasiaMagda  Dołączyła: 08.05.2016
Cytuj
Marchewka killer :shock:
 
arekzg  Dołączył: 30.09.2015
Cytuj
KasiaMagda napisał/a:
cały czas myślę jakby tu nie czuć głodu i ssania w żołądku, a jednak jeść nisko kalorycznie.

Trzeba jeść częściej i więcej. Oczywiście warzywka.
A w razie nagłego, niepohamowanego ataku głodu, ratowałem się pomidorami i czerwona papryką. Na surowo, bez soli. To wbrew pozorom skuteczne na jakiś czas połączenie. Uważaj jednak na surowe ogórki! Sycą krótko, by po chwili niemalże ukatrupić ssanie.

KasiaMagda napisał/a:
Przyjemności z jedzenia nie mam żadnej, bo jarzynki i wszystko inne bez cukru jest dla mnie bez smaku, więc jem bo muszę.

To może idź w ostrości. Zmieliłem ostre :evilsmile: papryczki i ich używam jako zaostrzacza. Ale to trzeba lubić :-P

KasiaMagda napisał/a:
Gotuję z jarzynami chude mięso z kurczaka żeby białko mnie trzymało

Dodaj do tego żelatynę i porób sobie galaretki. Kalorii mało, a czuć, że coś się zjadło.
 

szpajchel  Dołączył: 20.04.2006
Cytuj
Moja dietetyczka mi powiedziała, że w zasadzie wszystkie warzywa mogę jeść do woli, za wyjątkiem marchwi i buraków - tu był limit do 0,5 kg dziennie. Nie wiem tylko, czy łącznie, czy dla każdego z osobna.
Mam plan - dokładki z kapusty kiszonej, żeby nie czuć głodu.
A tu ciekawostka - trzeba dobrze czytać etykiety - bioczipsy warzywne z Lidla są pyszne. Tak samo pyszne jak czipsy ziemniaczane solone. I mają tyle samo kalorii.
 
KasiaMagda  Dołączyła: 08.05.2016
Cytuj
arekzg, dzięki, z tą galaretką dobry pomysł. Dobrze wiedzieć o pomidorku, to jem często tylko obecnie są takie na półsurowe w sprzedaży.

szpajchel, no to, ja zostanę przy tej marchewce eliminując inne rzeczy. Gotowana marchewka jest dobrym wypełniaczem, to wiem z ze sposobów odżywiania psa.

A do tego chrupania surowych jarzynek, to taki filmik, że ja nie umię się utożsamić z tymi zwierzątkami :-D
https://www.youtube.com/watch?v=bT3EcsWQ_rc

 

szpajchel  Dołączył: 20.04.2006
Cytuj
Miałem kiedyś chomika. Napychanie do toreb policzkowych to jeszcze nie jedzenie, to przenoszenie zapasów do gniazda. Ale chomiki też powinny się ruszać:
https://www.youtube.com/watch?v=yESL-NeAkBk


Wyświetl posty z ostatnich:
Skocz do:
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach