mygosia  Dołączyła: 19.04.2006
Cytuj
KasiaMagda napisał/a:
Kilka razy już próbowałam całkowicie ale wtedy głód cukrowy jest nie do wytrzymania i niestety poległam na placu boju.

Mi pomagała myśl, że to TYLKO 14 dni ;-)
A jak były np. urodziny w pracy, to kawałki tortu, ciasta itp wkładałam do zamrażarki "na potem" :-)

ale i tak najlepszy był mój tata [bo detoks robiliśmy sobie rodzinnie], który po 3-4 dniach bez cukru odkurzał samochód w środku. I pod siedzeniem znalazł lekko zakurzoną kostką czekolady. I biedaczek zjadł ją z poczuciem winy ;-)

dybon napisał/a:
Wg expertów uzależnienie cukrowe to max 1 tydzień detoksykacji,

Słyszałam wersje od 1 do 6 tygodni...

arekzg napisał/a:
Nadal za dużo kalorii.

To nie takie proste.
Wiecie, że przeszczepiając bakterie jelitowe od otyłej myszy do chudej, i nadal karmiąc je tak samo, spowodujemy tycie tej drugiej?
Tak naprawdę, to nasza flora ma wpływ na więcej rzeczy, niż przypuszczamy.
Dla ciekawych polecam genialną książkę "Ukryta władza mikrobów" - najlepsza książka, jaką czytałam w ciągu ostatnich kilku lat.
 

szpajchel  Dołączył: 20.04.2006
Cytuj
To w temacie mikrobiomu (powiedzmy, że nie znoszę słowa mikroflora):
https://www.ted.com/talks...ext?language=pl
 
KasiaMagda  Dołączyła: 08.05.2016
Cytuj
szpajchel napisał/a:
warzywa (marchew, seler naciowy, papryka) pokrojone w grube słupki, w drugim zupa (sam gotowałem, więc raczej mogę ją uznać za dietetyczną)


Gratuluję ! Ja na razie nie jestem w stanie jeść takie same jarzyny z wody. Zaczęłam robić sobie sałatkę jarzynową tz. jarzyny starte, z jajkiem, jabłkiem, ogórkiem kiszonym i MAJONEZEM w tej postaci jest dla mnie jadalne, wszak miało być bez biczowania. Nie mogę tak siebie od razu "brutalnie" potraktować, bo skończy się na ciastkach, a tego nie chcę.

mygosia, poszukam tą książkę - zaciekawiłaś mnie :)
szpajchel, zaczęłam słuchać też ciekawe, na spokojnie odsłucham.:)

Robert nie jestem przewrażliwiona, jak schudnę, to wrzucę foty, teraz nie ma się czym chwalić :evilsmile:
 
arekzg  Dołączył: 30.09.2015
Cytuj
mygosia napisał/a:

To nie takie proste.

A bo ja jakiś taki prosty człowiek jestem :mrgreen:

mygosia napisał/a:


Wiecie, że przeszczepiając bakterie jelitowe od otyłej myszy do chudej, i nadal karmiąc je tak samo, spowodujemy tycie tej drugiej?
Tak naprawdę, to nasza flora ma wpływ na więcej rzeczy, niż przypuszczamy.

Bo tyle, co dla chudej z jej bakteriami było optymalne, to dla chudej z bakteriami z grubej, to już było - za dużo kalorii :oops:

[ Dodano: 2018-01-30, 21:48 ]
KasiaMagda napisał/a:
Zaczęłam robić sobie sałatkę jarzynową tz. jarzyny starte, z jajkiem, jabłkiem, ogórkiem kiszonym i MAJONEZEM w tej postaci jest dla mnie jadalne, wszak miało być bez biczowania.

Majonez ma dużo kalorii, a jabłko ma fruktozę. Naprawdę ma fruktozę i to z kilkanaście % !!!

[ Dodano: 2018-01-30, 21:53 ]
KasiaMagda napisał/a:
Nie mogę tak siebie od razu "brutalnie" potraktować, bo skończy się na ciastkach, a tego nie chcę.

Może, możesz. No chyba, że nie chcesz.
No ale...
...jak masz silną silną wolę, to możesz chudnąć miesiącami.
 
KasiaMagda  Dołączyła: 08.05.2016
Cytuj
arekzg,dzięki. W takim razie z jabłkami mogę się pożegnać. Majonez stopniowo, coraz mniej i mniej. Chcę i to jest najważniejsze.
 
juzer  Dołączył: 10.04.2016
Cytuj
14 kg ( 85-71) w 6m-cy (03/2017-09/2017) - stan na dziś bez większych zmian.
Z punktu widzenia moich doświadczeń w większości zgadzam się arekzg.
Dodam, że efekt uzyskany bez najmniejszego, dodatkowego wysiłku fizycznego - jedynie dieta.

Jesli ktoś pisze, że chce schudnąć, ale nie potrafi przestać sypać cukru do kawy, to dokładnie tak samo, jakby ktoś chciał rzucić palenie ograniczjąc się do dwóch, trzech fajek dziennie. TO po prostu nie ma sensu i się nie uda.
Decyzja jest prosta: albo nadal będę pasztetem, kaszalotem lub słoniem, nadal będę mieć kiepskie samopoczucie i złą samoocenę, wysoki cukier i cholesterol, albo przestaje żreć byle co, i ile wejdzie, i wyglądam jak maturzysta, i wciskam się w nr 30.
 

dybon  Dołączył: 05.12.2007
Cytuj
Jabłka?? Szkoda.

A papryka, czasem do pracy zamiast jabłka biorę czerwoną i zjadam.
(Ostatnio nawet naciowego selera).
 
KasiaMagda  Dołączyła: 08.05.2016
Cytuj
juzer, :-B dobra, przestaje żreć :mrgreen:

 

eR Gie  Dołączył: 26.12.2015
Cytuj
Niektórzy mówią, że aby zrzucić wagę trzeba tylko wcześnie wstawać ;-) .... od stołu :mrgreen:
 
juzer  Dołączył: 10.04.2016
Cytuj
KasiaMagda napisał/a:
juzer, :-B dobra przestaje żreć :mrgreen:

To nie była uwaga skierowana do kogokolwiek, ale dotyczy wszystkich, którzy chcieliby ale chyba nie do końca :-P

Daję ci swój sposób.
Zacznij od zapoznania się z tabelą indeksów glikemicznych. Nie ucz się tego na pamięć, nie próbuj wyliczać czegokolwiek, nie układaj diety. Do logistyki może się przydać kartka papieru i ołówek, żeby zapisać co trzeba kupić do jedzenia, żeby to było w lodówce.
Mój sposób może z punktu widzenia medycznego był szkodliwy więc stosujesz drogi użytkowniku na własną odpowiedzialność.

1. Całkowita rezygnacja z cukru, w tym napojów i soków. Dotyczy to również miodu, mlecznej czekolady (z gorzkiej nie zrezygnowałem), ciast i ciasteczek, deserów itp. itede. Do picia dobre mieć przygotowany flakon wody z cytryną i liśćmi mięty - w lecie oczywiście z lodem.
2. Częściowa rezygnacja z owoców, ograniczyłem ich spożywanie do jabłka lub grejpfruta raz na jakiś czas.
3. Rezygnacja z pieczywa (bułek, chleba), które w małej części zastąpiłem kruchym pieczywem typu "wasa" (kupowałem te z lidla - dobre i tanie)
4. Śniadanie (do pracy) robione wieczorem i pakowane do szczelnie zamykanych pojemników przechowywanych przez noc w lodówce. Zawartość warzywa i odrobina jakiegoś białka, np. chuda szynka, coś z drobiu najlepiej filet, chudy ser, czasami typu feta (sałatkowy), gotowane jajko. Warzywa to rzodkiewka, ogórek również konserwowy, pomidor, seler naciowy, ciecierzyca, czasami zielony groszek (uwaga pierdy), szczypiorek, papryka w tym marynowana, może być podduszona cukinia, dynia, z odrobiną makarony ryżowego. Jeśli po zjedzonym śniadaniu w pracy burczy ci w brzuchu to dobrze - jesteś na dobrej drodze. Ja głód zapijam kawą (5-6), na początku używałem wspomagaczy takich jak pokrojona marchewka, seler naciowy, rzodkiewka.
5. Na obiad zupa kapuściana. To raczej odmiana zupy wielowarzywne składającej się z poszatkowanych i pokrojonych warzyw. Składniki to pół główki białej kapusty (poszatkowane), dwie marchewki pokrojone w talarki, pomidor pokrojony w kostkę, pół czerwonej papryki pokrojone w kostkę, trochę selera i pora trochę więcej pokrojonego w kostkę, pietruszka, seler naciowy, kostka rosołowa. Ja przyprawiam papryczką chili (ostatnio w proszku, bo z siekaną trudno odgadnąć efekt - może być zbyt palący), bo lubię pikantną, ale nie wiem, czy to nie jeden z tych ważniejszych składników. Zupę gotujemy i starcza jej na dwa lub trzy dni, więc trzeba mieć gdzie ją przechować lub gotować mniejsze ilości. Zupę jemy do syta, a potem dokładkę - do syta. Zazwyczaj po zupie zjadałem odrobinę jakiegoś chudego mięsa lub ryby - bez ziemniaków, które też wykluczyłem z jadłospisu, bez frytek, klusków i makaronu, czy czegokolwiek zrobionego z mąki.
6. Zapomniałem napisać o unikaniu/wykluczeniu potraw mącznych.
7. Jako deser jadłem czekoladowe lody - prawie codziennie, a mna wieczór często zjadałem pół tabliczki gorzkiej czekolady (przepyszne).
8. pozostałę posiłki złożone z ww. opisanych składników - chude sery i wędliny, nie tłuste mięsa, jedzone bez pieczywa lub z pieczywem chrupkim, z warzywami, głównie sałatami, ogórkami, pomidorami i papryką.
9. Efekty uboczne to na pewno wzdęcia - piszę "jak jest".
Nie używałem prawie wogóle kiszonej kapusty czy jej innych form kulinarnych, jedynie ta zupa, któe zadaniem jest wyeliminowanie jednego posiłku z jadłospisu (czyli obiadu).
Może o czymś zapomniałem to potem mogę uzupełnić. Z racji, że moja praca nie polega na wysiłku fizycznym to nie słaniałęm sie i nie słaniam się na nogach (nadal stosuje ww. zasady żywieniowe).
Teraz to pozwalam sobie na o wiele więcej, gdyż ciągle chudłem - nie wybrzydzam w restauracji. W menu pojawiły sie ulubione pierogi i naleśniki i inne takie.

 
KasiaMagda  Dołączyła: 08.05.2016
Cytuj
Dobra. juzer, kupuję to. Zaczynam bez ciaćkania się ze sobą. Dzisiaj zważyłam się w Przychodni i mam co robić. Za tydzień jeśli będzie jakiś sukces, to napiszę wagę.
Rezygnuję całkowicie z:
-cukru i wszelakich słodkości
-ziemniaków
-makaronów i produktów mącznych (kluski, naleśniki)
-pieczywa (chleb, bułki)
-żółtego sera
Z Twoich produktów, to wodę z miętą i cytryną zamieniam na herbatki ziołowe np. rumianek, z owoców u mnie będą pomarańcze, i sok z marchewki też, bo mam dobry w biedronce, reszta tak jak piszesz, zupa kapuściana, chude mięso (kurczak, indyk), jarzyny, u mnie jeszcze buraczki, chude twarożki.
Pomysł z kawą dobry, też często zapijałam głód kawą.
Gorzkiej czekolady chyba jeszcze nie jadłam - kiedyś musi być ten pierwszy raz ;)
Lody jak najbardziej jakaś przyjemność się chyba należy.
No to plan już jest. Jarzynki już się gotują w garnku. Amen.
 

dybon  Dołączył: 05.12.2007
Cytuj
Kciuki trzymam.
 
KasiaMagda  Dołączyła: 08.05.2016
Cytuj
dybon, dzięki :) Sam się bierz za odchudzanie ;-)
 

dybon  Dołączył: 05.12.2007
Cytuj
Za Chwil..........................e maraton będę biegał, mięśnie jak schwarzenegger mieć będę, ale waga? Stoi.
 
Robert  Dołączył: 19.11.2006
Cytuj
KasiaMagda napisał/a:
Dobra. juzer, kupuję to. Zaczynam bez ciaćkania się ze sobą. Dzisiaj zważyłam się w Przychodni i mam co robić. Za tydzień jeśli będzie jakiś sukces, to napiszę wagę.
Rezygnuję całkowicie z:
-cukru i wszelakich słodkości
-ziemniaków
-makaronów i produktów mącznych (kluski, naleśniki)
-pieczywa (chleb, bułki)
-żółtego sera
Z Twoich produktów, to wodę z miętą i cytryną zamieniam na herbatki ziołowe np. rumianek, z owoców u mnie będą pomarańcze, i sok z marchewki też, bo mam dobry w biedronce, reszta tak jak piszesz, zupa kapuściana, chude mięso (kurczak, indyk), jarzyny, u mnie jeszcze buraczki, chude twarożki.
Pomysł z kawą dobry, też często zapijałam głód kawą.
Gorzkiej czekolady chyba jeszcze nie jadłam - kiedyś musi być ten pierwszy raz ;)
Lody jak najbardziej jakaś przyjemność się chyba należy.
No to plan już jest. Jarzynki już się gotują w garnku. Amen.


Ale będziesz zmierzła
:evilsmile:
 
KasiaMagda  Dołączyła: 08.05.2016
Cytuj
Ale za to potem będę: cud, miód i malina :-P
 

Apas  Dołączył: 26.01.2007
Cytuj
Doświadczenie pokoleń uczy, że istnieją dwie naprawdę skuteczne metody odchudzania, przy czym jedna daje efekt krótkotrwały i trudny do utrzymania, zaś duga z reguły kończy się pełnym sukcesem, choć nie zawsze dobrze. Są to kolejno:
Dieta ŻM;
Metoda PS.
Dieta ŻM sprowadza się do tego, by Żreć Mniej. Tyle, że jesli mamy potrzebę jej stosowania, to z reguły po zakończonej z sukcesem diecie dopada nas syndrom JWNZ (Jeden Więcej Nie Zaszkodzi) i cały cykl zaczyna się od nowa.
Metoda PS - Pokochaj Siebie - jest znacznie skuteczniejsza, choć bywa, że nadmiar miłości prowadzi do otyłości. Mocno nadmiernej.
Na drugiej stronie skali, jednakowoż, znajdywa się (ładnie napisane :-) ) świat modelek, w którym anoreksja nobilituje, bulimia jest nie budzącą zastrzeżeń normą, zaś spożycie krakersa w czasie wakacji jest powodem rozmowy dyscyplinujęcej z szefami agencji pół roku później. Wprawdzie nigdy nie byłem modelką, ale coś o tym wiem :evilsmile:

[ Dodano: 2018-01-31, 22:04 ]
dybon napisał/a:
Za Chwil..........................e maraton będę biegał, mięśnie jak schwarzenegger mieć będę, ale waga? Stoi.

Gdy trenowałem mieszkając de facto na macie - mogłem jeść wszystko, wliczając konia pociągowego z kopytami, uprzęża i furmanką owsa - i nic. Jak przestałem trenować to cokolwiek nie robię - mam nadwagę. KIedyś mnie to do szału doprowadzało, ale chyba się pogodziłem...

 
arekzg  Dołączył: 30.09.2015
Cytuj
Apas napisał/a:

Gdy trenowałem mieszkając de facto na macie - mogłem jeść wszystko, wliczając konia pociągowego z kopytami, uprzęża i furmanką owsa - i nic.

Też tak miałem, ale nie na macie, a na bieżni.
Na obozie, to nawet mieliśmy specjalną dietę, coby się kalorii nachapać :-) a krata była :mrgreen:
 

krzychu1979  Dołączył: 17.09.2011
Cytuj
:shock: co ja pacze :shock:
Dieta cud - obcięcie do minimum tłuszczy, jedyne jakie zostały to te najgorsze. I do tego zapijanie głodu 5cioma filiżankami kawy.
Większych głupot dawno nie czytałem. Przepraszam za szczerość.
 
KasiaMagda  Dołączyła: 08.05.2016
Cytuj
krzychu1979, oj tam, oj tam. Jeśli piszesz do mnie, to przepraszam ale ja obcięłam cukry i węglowodany, odżywiam się jarzynami, wczoraj piłam dwie kawy, a nie jedną i czuję się wyśmienicie już po pierwszym dniu.

Wyświetl posty z ostatnich:
Skocz do:
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach