Michu  Dołączył: 18.04.2006
Cytuj
Enzo napisał/a:
Gwiezdny pył . To jest proszę koleżanek i kolegów znakomite.

Nie da się ukryć. A dla mnie absolutnie miodna była Michelle Pfeiffer. Cudna kreacja, pełna autoironii.
Natomiast z polecanych obrazów STANOWCZO Coco. Arcydzieło wizualne, które emocjonalnie wyciska z widza wszystko co możliwe - wzrusza, bawi, skłania do refleksji... Jedno z najpiękniejszy doznań filmowych roku, jeden z najlepszych obrazów Pixara.
 

Enzo  Dołączył: 20.12.2006
Cytuj
Maudie czyli biografia malarki Maudie Lewis. Reżyserka Aisling Walsh skupia się na relacji Maud z Everettem, jej przyszłym mężem. Jeśli szukacie prostego, spokojnego kina w typie "Patersona" to jest to film dla Was. Polecam.
 

cotti  Dołączyła: 20.04.2006
Cytuj
Również obejrzałam Coco - starannie dobieram filmy animowane, bo nie mogę z nich wyjść, bo z dzieci nie zostawię ;-) i był niesamowity - radość, energia, a równocześnie wzruszenie, smutek, zaduma. Muzycznie - świetne, od kilku tygodni soundtrack ch*** (zarówno polski jak i obcojęzyczny).

Ostatnio obejrzałam Ja, Daniel Blake - chciałam na to iść do kina, ale się nie składało. Film społecznie zaangażowany - niespiesznie się rozkręca, bohaterowie powoli stają się bliscy, angażujemy się w ich problemy, przejmujemy i - bach... no rozwalił mnie nieco :-/ Przejmujący.
 

Enzo  Dołączył: 20.12.2006
Cytuj
cotti napisał/a:
Ja, Daniel Blake

Ken Loach robił lepsze filmy. Ten był dla mnie zbyt defetystyczny, zwłaszcza, że główny bohater miał talent który z powodzeniem mógł próbować zamienić na funty szterlingi. Ale reżyser i scenarzysta nie pozwolili.
 

DeTe  Dołączył: 14.05.2008
Cytuj
cotti napisał/a:
Również obejrzałam Coco

Echh, popłakałem się :-D
Miałem obejrzeć tylko kawałek przy śniadaniu i... wchłonąłem cały :mrgreen:
Świetny :!:

A robota leży odłogiem :-P
 

cotti  Dołączyła: 20.04.2006
Cytuj
Wczoraj wieczorem przeszukiwałam kategorię "komedie" i mój wybór padł na szwedzką pozycję Mężczyzna imieniem Ove
Więc, momentami było śmiesznie, nawet bardzo zabawnie, ale film w pewnym momencie zaczął ze mnie wyciskać łzy wzruszenia, niby wszystko lekko podane, a jednak skłania do namysłu. Zacna pozycja, zwłaszcza jak ktoś lubi szwedzkie klimaty :-)
 

pszczołowaty  Dołączył: 07.12.2009
Cytuj
Po obejrzeniu BR2049 kolejny film kanadyjskiego reżysera Labirynt, mroczny kryminał, warto
http://www.filmweb.pl/fil...049-2017-630798
 

Michu  Dołączył: 18.04.2006
Cytuj
Villeneuve to obok Nolana najciekawszy współczesny reżyser - nie spotkałem słabego, czy nawet średniego filmy tych panów.

Właśnie wróciłem z Exterminatora. Polska komedia żyje i ma się doskonale!
 

Enzo  Dołączył: 20.12.2006
Cytuj
Co jakiś czas przewija się w podsumowaniach zeszłego roku A Ghost Story . Jeśli Jim Jarmush zrobił film o poecie, to ten film jest wierszem. Tu nie ma mizdrzenia się do widza. David Lowery zrobił powolny film o przemijaniu ze snującym się gościem w prześcieradle. Albo to kupujemy, albo nie. Kto kupił ten dostał coś co będzie z pewnością do niego wracało. Trudno to opisać i to chyba najlepsza rekomendacja.

[ Dodano: 2018-01-15, 21:25 ]
Wyszukiwarka Netfliksa co jakiś czas mnie zadziwia. Właśnie do kin wchodzi "The Florida Project" a tu na powyższej platformie wisi sobie Mandarynka czyli poprzedni film Seana Bakera. Historia przyjaźni opowiedziana z werwą i humorem. A to wszystko dzięki ajfonowi 5s. Przyzwoity kawałek kina.
 

Michu  Dołączył: 18.04.2006
Cytuj
Ostatni Jedi.
Nie polecam.
Kilka naturalnych żartów. To tyle z plusów. Film zamordowany przez polityczną poprawność. Zerowe zaangażowanie emocjonalne, po prostu nie kupili mnie opowieścią, klimatem...
 

Kytutr  Dołączył: 20.02.2007
Cytuj
Michu, przychylam się do Twojej opinii o "Ostatnim Jedi" - scenariusz momentami jest cienki jak skórka na kaszance.
 

PiotrR  Dołączył: 03.05.2006
Cytuj
No i mnogość nowych bohaterów denerwuje. Dotychczas Gwiezdne Wojny (i pierwsza trylogia i druga) skupiały się na tej samej niedużej grupie bohaterów, do których dochodziły mniej lub bardziej intrygujące postaci epizodyczne, ale pozostające epizodycznymi. A tutaj nagle pojawiła się, plejada nowych postaci, które są w tym filmie prawie że główne, spychając bohaterów, których mieliśmy za głównych po poprzednim filmie, jeśli nie do roli drugoplanowej to do mocno współdzielonej pierwszoplanowej. To mi zgrzyta bardzo.
 

Enzo  Dołączył: 20.12.2006
Cytuj
Steven Soderbergh zarzekał się, że kończy z kinem i już nic więcej nie nakręci. Aż tu naraz pojawił się Logan Lucky . To typowy heist movie (czyli po śląsku napadowiec), którym zresztą sam Soderbergh zabłysnął realizując swego czasu "Ocean's Eleven" i "Ocean's Twelve". To co odróżnia "Logan Lucky" od poprzedników jest z pewnością miejsce akcji (prowincja) i bohaterowie (weterani wojen toczonych w ostatnich latach przez USA). Z racji miejsca i wad bohaterów film ma nieśpieszną akcję i powoli się rozkręca. Jeśli podobały Wam się filmy o Danny'm Oceanie to na tym też się nie zawiedziecie. Plus Daniel Craig w roli eksperta od materiałów wybuchowych (scena z wysadzaniem - miód, malina i żelki). W sam raz na niezobowiązujący, styczniowy wieczór.
 

dybon  Dołączył: 05.12.2007
Cytuj
Au nom de ma fille (2016), Sprawa Kalinki

Dawno nic mnie nie zaciekawiło, aż tu .....

Kino mocne, bez efektów, bez akcji....
 

Enzo  Dołączył: 20.12.2006
Cytuj
vod.pl robi kinozbokom dobrze. Przypadkowo natknąłem się w jednym z tygodników na wzmiankę o Swagger. Cóż mogę napisać - nikt tak pięknie jak Francuzi nie potrafi filmować dzieci i opowiadać o tym co siedzi im w głowach. To jest bardzo subtelne, pięknie skadrowane (operator Akiego Kaurismakiego) i omaszczone dobrą muzyką (połowa duetu Air). Nie lękajcie się! Oglądajcie.
 

Enzo  Dołączył: 20.12.2006
Cytuj
Netflix poza bezmiarem szmiry czasem oferuje prawdziwe perełki. Np. Ona się doigra czyli Spike Lee opowiadający w stylu starego, dobrego Allena o seksualności niejakiej Noli. Jest to lekkie i bardzo przyjemne w oglądaniu. Przyczyniają się do tego świetne czarno-białe kadry Ernesta R. Dickersona (sceny seksu można by wieszać obok prac Wańtucha) i jazzowa ścieżka dźwiękowa autorstwa ojca reżysera Billa Lee. Niezobowiązujące i fajne kino.

Ps. Notabene Netflix właśnie wypuścił serial oparty na powyższym filmie.
 

fuen  Dołączył: 13.11.2012
Cytuj
Chce ktoś dziury logiczne z reklamą Microsoft Surface - polecam Uciekaj! Thriller ze szczątkowym napięciem, płaskimi postaciami i skrótami fabularnymi. Na plus Catherine Keener. Patrząc na zachwyty nad tym filmem, skłaniam się ku tezie, że mam zrąbany gust. Albo ktoś chce mnie zrobić w konia ;-)


I z drugiej strony - Pewnego razu na Dzikim Wschodzie - kurdyjski western, film z niskim budżetem, co często widać, film ze słabym momentami scenariuszem, nierówny, ale też bardzo wciągający i wprawiający w dobry nastrój, gratisowo surowe góry i dużo AK-47 na ekranie :-)
 

Enzo  Dołączył: 20.12.2006
Cytuj
fuen napisał/a:
Catherine Keener.

Ona zawsze na plusie.

Zdążyć przed północą czyli klasyczne, amerykańskie kino drogi. Robert De Niro nosi skórę, pali papierosy i robi groźne miny, Dennis Farina gra mafiosa, a w tle przygrywa Danny Elfman z którego Hans Zimmer będzie za parę lat zrzynał tworząc muzykę do Thelmy i Louise. Jadą długo bo to Ameryka a nie Słowenia, rozwalają helikoptery, a ścigający ich policjanci są niezdarni jak Niemcy w filmach wojennych. Fajne kino po prostu.

[ Dodano: 2018-02-11, 22:03 ]
Dla stęsknionych Sci-Fi bez nadmiernego efekciarstwa i pseudonaukowych wywodów polecam Midnight Special . Klimat jak z dobrych odcinków "Z archiwum X", niezła obsada (aktorzy zazwyczaj drugoplanowi grają tu pierwsze skrzypce) i solidna ścieżka dźwiękowa budująca napięcie.
 

Michu  Dołączył: 18.04.2006
Cytuj
Szatan kazał tańczyć. Mając do wyboru ponowny seans, czy kopanie rowów w Radomiu, wybieram to drugie.
 

Enzo  Dołączył: 20.12.2006
Cytuj
Filmy które możesz obejrzeć, ale niekoniecznie:

Król polki - film o naszym rodaku w USA, który postanowił niekoniecznie legalnie zwiększyć swoją stopę życiową. To co odróżnia ten film od innych tego typu, oraz co sprawia, że ogląda się go całkiem dobrze, to ciepły stosunek reżysera do głównego bohatera. Jan Lewan jest oszustem, ale nieporadnym, prostaczkiem wodzonym na pokuszenie.

Mr. Roosevelt czyli kolejna produkcja w stylu "Powrotu do Garden State". W tym przypadku na plus trzeba zaliczyć zróżnicowanie psychologiczne postaci - nikt nie jest chodzącym schematem. Poza tym nakręciła to, napisała i zagrała Noël Wells znana z serialu "Specjalista od niczego" więc jak ktoś ją polubił, to sięgnie po jej debiut. W sumie całkiem udany.

Wada ukryta Paul Thomas Anderson próbuje zrobić kryminał z nutą "Las Vegas Parano". Zagrane jest to całkiem przyzwoicie, ale jako całość mi się nie klei. Ot ciekawostka dla kinozboków i miłośników P.T. Andersona. Żeby minusy... fajnie dobrana muzyka, plus kilka zabawnych scen.

Wyświetl posty z ostatnich:
Skocz do:
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach