Cytat![]()
http://www.johnsexton.com/
TAŃCZĄCY W CIEMNOŚCIACH
ERWIN LAND, NAUKOWIEC I WYNALAZCA NATYCHMIASTOWEJ FOTOGRAFII,POWIEDZIAŁ KIEDYŚ: „FOTOGRAFIA JEST PRZEKROJEM SZTUKI I NAUKI”. TO UNIKALNE POŁĄCZENIE ESTETYCZNEGO I TECHNICZNEGO ASPEKTU CZYNI Z NIEJ MEDIUM MAGICZNE. ŁATWO JEST SKONCENTROWAĆ SIĘ NA RZEMIOŚLE LUB NA KREATYWNOŚCI, PRZY ODRZUCANIU TEGO DRUGIEGO.JOHN SEXTON ŁĄCZY OBA TE ASPEKTY..
Zapewne kwestią czasu jest zastąpienie żarówki w powiększalniku migającym światłem z monitora. Sexton, jeśli zechce się zaadoptować i poddać presji postępu technicznego, zatraci jeden ze swych największych talentów pasjami uprawiany przez niego taniec w ciemnościach...Wyobraźmy sobie widok: w podziemiach Centrum Sztuki Anderson Ranch w Kolorado gdzieś z oddali dobiega odgłos głośnego liczenia. Uchylam kotarę, wzrok powoli adaptuje się do ciemności. Moim oczom ukazuje się niezapomniany widok: mężczyzna w średnim wieku, odliczający sekundy wysłaniania odbitki, tańczy wprowadzony w trans przez miarowy dźwięk metronomu.Taki właśnie jest John Sexton...„Kiedy stoję wśród drzew osiki w Dolinie Castle Creek przypominam sobie jak oczyszczająco na umysł, ciało, duszę i wszelkie rozterki tego co, określamy mianem »prawdziwego świata«działa otoczenie natury. Obawiam się, że z upływem czasu to, co akceptujemy jako »prawdziwy świat« uległo zniekształceniu. Kiedy spaceruję z aparatem wśród natury, staje się dla mnie jasne, że prawdziwy świat jest właśnie tutaj”. Sexton celebruje drzewa, liście,światło. Piękno ukazywane przez Sextona jest Pięknem Nieoczekiwanym. Jego wcześniejsze dzieła –QuietLight czy Listen to the Trees – to danina dla Boga, zachwyt nad perfekcją idealnego, czystego i nietkniętego przez człowieka świata. Sexton kilkakrotnie wspominał dzień, w którym na wystawie zobaczył odbitki Wynna Bullocka i wrażenie, jakie nanim wywarły. Stały się dla niego niedoścignionym wzorem i były pierwszą wskazówką jego przyszłej drogi.Rozpoczął poszukiwania światła o podobnej mocy. Kolejnym przełomem był udział w jednych z pierwszych warsztatów Adamsa w Yosemite – Sextonowi klarowała się wizja fotografii, jaką chciał uprawiać. Potem był pamiętny ranek, kiedy w słuchawce telefonu usłyszał głos Adamsa, proponujący mu przeprowadzenie się do Kaliforni w charakterze jego asystenta.
![]()
1977 Ansel Adams Photography Workshop
Od 1979 do1984 Sexton pracował jako asystent,a następnie konsultant, robiąc testy między innymi do słynnej serii książekAdamsa Camera, Negative, Print. Nie zarzucał pracy nad własnymi projektami artystycznymi. W tym właśnie okresie odkrył „swoje” światło – robiąc zdjęcia tuż przed wschodem słońcai tuż po jego zachodzie, wykorzystując chwile wolne od pracy. Lecz nawet wtedy, gdy Adams ujrzawszy efekt udzielił mu „błogosławieństwa” na pójście własną drogą, doskonalił ten właśnie sposób fotografowania, który z czasem stał się jego cechą wyróżniającą.Magiczne właściwości tego światła, jego
ulotność, są głównym tematem albumu Quiet Light, monografii zwieńczającej 15 lat pracy fotograficznej.Potem przyszło Listen to the Trees, kolejny hołd naturze, by wreszcie wizja świata Sextona poszerzyła się o kolejną fascynację uwrażliwienie nie tylko na doskonałość przyrody, ale i cywilizacji,zwieńczone w milenijnym albumie Places of Power.Oglądając fotografie z cyklu Placesof Power, można początkowo odnieść wrażenie, iż patrzymy na perfekcyjną fotografię rzeczywistości. Po chwili jednak odkrywamy jak potężna dawka ekspresji energia miejsc, generuje obrazy mocy. Sexton ma na pierwszy rzut oka typowo jankeską duszę. Wychował się w końcu na na Źdźbłach Trawy i American Dream. Jednak fotografie z Places of Power tylko z pozoru są amerykańskie. Są dowodem swego rodzaju przekroczenia – granic czasu i symbolicznych podziałów. Sexton kokietuje człowieka i jego wynalazczość ekwiwalent geniuszu. Celebruje potęgę czasu...Nie bez przyczyny dzieło, nad którym Sexton pracował przez 15 lat życia ujrzało światło dzienne w ostatnim roku drugiego milenium. Nie bez powodu przed naszymi oczyma przesuwają się obrazy z różnych momentów istnienia człowieka.
![]()
http://www.photoeye.com/B...m?catalog=ZC984
Można odnieść wrażenie, iż naszymi oczyma podróżujemy w czasie...Po latach fotografowania w świecie czarów natury południowo-zachodniego wybrzeża USA, Sexton zaczął badać starożytne miejsca plemion Anasazi. Struktury wybudowane przez tych Indian wydawały się logicznym przedłużeniem otaczającego go krajobrazu.W tym czasie artysta po raz pierwszy znalazł się też we wnętrzu elektrowni.To był moment, którego, jak mówi, „nigdy nie zapomni”. Doznał wówczas czegoś na kształt epifanii, fizycznego szoku wywołanego czystym pięknem wibrującej rzeźby, rysującej się na horyzoncie. Forma, mimo że piękna, była pozaboskiego pochodzenia.Trzy lata później podobna magia popłynęła w stronę artysty znad terenów Zapory Hoovera – jednej z najwyższych zapór wodnych na świecie (232 m. wysokości). Porażający przepych i gigantyczna skala tego cudu wydała się Sextonowi niepojęta. Nagle wyobraził sobie nić łączącą budowle: Anasazi, elektrownię i Zaporę Hoovera. Swoista polifoniczność tych pozornie niezwiązanych tematów polegała nie tylko na pięknie samych obiektów estetyce formy funkcjonalnej ale również historii osiągnięć technicznych człowieka.Fotografując je doświadczył mistycznego poczucia mocy. Aby dopełnić tworzącą się całość, potrzebował jeszcze jednego motywu ikony współczesnej technologii, skierowanej w przyszłość Space Shuttle – Centrum Lotów Kosmicznych NASA.
Patrząc wstecz na kilkanaście lat spędzonych na fotograficznych eksploracjach tych tematów Sexton odkrył więź łączącą owe „nieożywione”przedmioty. Przyciągnął go nie kamień, metal czy jakikolwiek inny materiał tworzący zewnętrzny szkielet poszczególnych miejsc, lecz duch ludzkiej kreatywności. Zapewne dlatego jeden z emerytowanych dyrektorów Centrum Lotów Kosmicznych NASA, Hugh Harris,uznał Places of Power za podróż przez ludzkie pragnienie zrozumienia i ukształtowania świata...
Katarzyna Majak
Cytat![]()
Rafał Łukawiecki i John Sexton, na jego warsztatach, 2011
Warsztaty Johna Sextona “The Expressive Black and White Print”
Po wielu latach zastanawiania się, nabrałem odwagi by zapisać się na słynne warsztaty Johna Sextona The Expressive Black & White Print Workshop, które prowadzi od 29 lat, zacząwszy w czasach, kiedy był asystentem Ansela Adamsa. Poczułem się szczęściarzem, kiedy zostałem przyjęty i dotarłem do Carmel Valley w Kalifornii wieczorem 15 listopada 2011, gdzie spotkałem pozostałych siedmiu uczestników, przybyłych z całego świata: Alastair Firkin, Frank, Herb Swick, Linda Fitch, Mike Reeves, Stephanie Slaymaker, oraz Steve Hartsfield.
Warsztaty okazały się świetnym sposobem zdobycia wiedzy, którego powinienem był doświadczyć już dawno temu. W rezultacie zmieniam moje sposoby pracy, pozbywając się kilku starszych i nowszych, acz niepotrzebnych podpórek, upraszczając mój proces.
John nie pozwalał nam się nudzić: każdy dzień zaczynał się o 8:30 rano a kończyliśmy po 22:00. Nie tylko można podziwiać jego piękne fotografie i albumy, ale też jego znaczną energię i wytrwałość. Żadne pytanie nie uzyskało mniej niż bardzo dokładną odpowiedź, nawet jeżeli to oznaczało, że spędzał własny czas nocą, wykonując eksperymenty, by upewnić się co do swoich odpowiedzi — tak było, np. podczas dyskusji na temat papierów fotograficznych zawierających substancje wywołujące. Byłem zaskoczony rezultatami, które są odmienne od zdań wypowiadanych w sieci, ale to temat na inny artykuł.
![]()
W ciemni mistrza. Od lewej: John Sexton, Alastair Firkin, Rafal Lukawiecki
John Sexton Demonstrates Print Bleaching
Spędzaliśmy większość czasu w jego niesamowitej ciemni i studio, poza jedną przyjemną wycieczką do Point Lobos, gdzie praktykowaliśmy z własnymi aparatami, koncentrując się nad tajemnicami korzystania ze światłomierza punktowego, pod okiem prowadzącego, którego samochód ma tablice rejestracyjne a wyjątkowo trafnym napisem “Mr Zone” („Pan Strefa”).
Ciemnia była miejscem wielu pokazów technik Johna, oraz swego rodzaju duchowym centrum warsztatów. Nie mieliśmy szansy samemu pracować (poza Point Lobos), czego szkoda, ale zdaję sobie sprawę, że uczyniło by to warsztaty albo bardzo długimi, albo trochę powierzchownymi, a ani jednymi ani drugimi one na pewno się nie okazały.
![]()
Pokaz wybielania odbitki
Podglądanie mistrza w akcji było świetną szkołą i zgodnie z moimi oczekiwaniami wiele nauczyłem się zarówno patrząc na jego ręce, jak i jego słuchając. Jego technika dodging i burning (rozjaśniania i przyciemniania) była kunsztem i bardzo bym chciał móc powtórzyć te delikatne ruchy, które nam pokazywał rytmicznie posuwając się w sekwencji ich 10 – 20, powtarzanej z pamięci, jak taniec. Wszystko co nam pokazywał graniczyło z obsesją perfekcji, podnosząc nam poprzeczkę bardzo wysoko. Na szczęście, poważna atmosfera była często rozluźniana jego humorem i wszyscy z zaciekawieniem słuchali anegdot o największych amerykańskich fotografach, oraz jego własnych, zabawnych historii. John opowiedział, kiedy jako młody pracownik retuszował podwójne odblaski w oczach na portretach, które zwykle widać kiedy fotografuje się przy użyciu dwóch lamp — ale z jedną nietypową różnicą: John usuwał odblaski niesymetrycznie, co dawało oczom wygląd nieco mniej niż inteligentny…
Najpożyteczniejszą częścią warsztatów, wydaje mi się, był przegląd naszych teczek. John spędził godzinę nad dziesięcioma fotografiami każdego z uczestników, a potem jeszcze raz, nad wybranymi przez nas trzema negatywami. Kiedy przyszła moja kolej, byłem na granicy przerażenia, ale John umie przekazywać swoje uwagi w mądry sposób, który nie uderza w artystyczne ego. Wiele się nauczyłem kiedy rozkładał moje fotografie na elementy pierwsze, ale również wiele, kiedy oglądałem fotografie innych uczestników i kiedy słuchałem ich uwag. Mam nadzieję mieć jeszcze kiedyś szansę powtórzyć to doświadczenie, może kiedy przygotuję nowe prace.
![]()
Anne opisuje techniki retuszu
By zapobiec krańcowemu wycieńczeniu, Anne Larsen, przemiła żona Johna, która także jest fotografką, pokazywała tajemne aspekty wykańczania zdjęć, a szczególnie technikę montowania na sucho, przygotowywania passe-partout, oraz retuszu. Ponieważ tradycyjna technika fotograficzna srebro-żelatyny nie jest już tak popularna jak 20 lat temu, jest praktycznie niemożliwym nauczyć się tych technik od nikogo, a książki nie opisują rzadziej używanych, ale ważnych zabiegów. Mam wiele do podziękowania Anne za jej cierpliwość w wyjaśnieniu jak pozbyć się problemu przy montażu na sucho „przybrzeżnych podłużnych wklęśnięć” z jakimi walczyłem ponad rok przy udziale APUG. Podzieliła się swoim prostym, ale nie oczywistym rozwiązaniem, które pewnie odkrywała przez kilkanaście lat. A na dodatek, kiedy nie jadaliśmy w lokalnych restauracjach, Anne pokazywała swoje zdolności kulinarne pochodzenia duńskiego, przygotowując dla nas kilka uczt. Anne i John na prawdę sprawili, że czuliśmy się jak goście w ich domu, a nie tylko jak studenci na ich kursie.
Przebywanie cały tydzień w otoczeniu porozwieszanych, oryginalnych, pięknych fotografii Johna i Anne, oraz wielu rarytasach innych wielkich fotografów, włączając Adamsa i Westonów, miało wielki wpływ na mnie. Obudziło kilka pomysłów próby czegoś nowego, ale również powołało mnie ku potrzebie wykonywania moich fotografii bez miejsca na niepewność, ale osiągania maksimum jakiego mogę dojść, oraz nieustającego ulepszania. Nie wiem, jak oni wszyscy tak długo wytrwali wiernie w swoich powołaniach?
![]()
Intensyfikacja negatywów przy użyciu selenu
Poza tłumaczeniem podstaw, którymi nikt się zwykle nie dzieli — np. jak porządnie czyścić nośniki negatywów wielkoformatowych: uderzać je mocno i nabyć odkurzacz inżynierski, albo, jaki jest najlepszy flamaster do pisania na brzegach negatywów — John wytłumaczył kilka rzadszych ale bardzo przydatnych technik, z których najbardziej zainteresowała mnie intensyfikacja negatywów za pomocą selenu, która nawet działa wybiórczo na fragmentach klisz. Nie muszę chyba dodawać, że patrząc na ciemnię Johna, każdy zabrał ze sobą wiele pomysłów, jako że owo miejsce tryskało latami przemyśleń i doświadczenia. Już zmieniłem u siebie hydraulikę regulacji temperatury wody, nowy zlew jest zamówiony i planuję nową światłoszczelną szufladę do papieru fotograficznego.
Aczkolwiek, nie chodzi tu o zabawki i gadżety, czy o lepszy obiektyw (chociaż ramka kadrująca przydaje się.) Lekcja, która się podkreślała najmocniej, to zaparta praca, nie poddawanie się i powtarzanie — powtarzanie, aż wyjdzie poprawnie. Nawet, jeżeli na to potrzeba następnych 29 lat.
Rafał Łukawiecki
Cytat![]()
http://www.youtube.com/watch?v=uDzgQi20Is4
1 http://www.youtube.com/watch?v=mzZj-4H5tW8
2 http://www.youtube.com/watch?v=fa1dAH4ngj0
3 http://www.youtube.com/watch?v=-MTe9nWYEXc
4 http://www.youtube.com/watch?v=lWLJKHXNK-c
"W sztuce może być coś dobrze zrobione albo źle, nic więcej." Stanisław Lem
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme created by opiszon, powered with Bootstrap and VanillaJS.
Strona używa plików cookie. Jeśli nie zgadzasz się na to, zablokuj możliwość korzystania z cookie w swojej przeglądarce.
my.pentax.org.pl