M.K  Dołączył: 26.08.2007
Cytuj
Też cyfrowy. Ja trochę się boję tego onkyo, ale opinie ma bardzo pochlebne. W Polsce raczej rzadki klocuszek.
 

rysiekll  Dołączył: 10.05.2007
Cytuj
M.K, podstawowa różnica to zasilacz impulsowy zamiast liniowego, czyli teoretycznie klasa D a nie A lub AB ...
Nie jestem jednak purystą w tym względzie ... bardziej interesuje mnie to co słyszę ;-)
Mam znajomego świetnego elektronika, który mówi o audio voodoo i słuchając jego argumentów trudno się z nimi nie zgodzić (zresztą wystarczy popatrzeć na Nad M32 w klasie HiEnd) ...

Najważniejsza jest ta frajda kiedy słuchasz ...
Od siebie mogę polecić kilka albumów w jakości MQA na Tidal'u, np.: Norah Jones "Feels like home", Ray Charles "Genius Loves Company", oczywiście Pink Floyd ...
Nigdy nie wierzyłem, ale w pewnym momencie tę jakość po prostu słychać ... i masz banana :mrgreen:
 

M.K  Dołączył: 26.08.2007
Cytuj
Onkyo jest na dwóch toroidalnych trafach (ale nigdzie nie jest określany jako dual mono), a końcówki są zrealizowane na tranzystorach. Gdzieś po drodze jest klasa d. Gdzie - nie pytaj. Jest opisane, ale mnie to nie bardzo pociąga co i jak. Ma grać i koniec. I to tak, że uśmiech z twarzy nie schodzi.

[ Dodano: 2019-01-14, 14:18 ]
No ta Norka jest jak wszystko na Tidal; próbkowanie podobne do tych co wcześniej pobrałem, przekraczające możliwości cd.
 

M.K  Dołączył: 26.08.2007
Cytuj
Dwa słówka na temat cyfrowego Onkyo a933 - piękna scena stereo, całe pasmo bardzo ładne, bas potężny i sprężysty, wokale wysunięte do przodu, scena głęboka, bardzo głeboka. Wzmacniacz pracuje w trybie direct i nie potrzeba nic ulepszać. Klasa. Nie wiem jak to osiągnęli, ale moc ma piekielną, a prądu pobiera zaledwie 100W max. Chyba najlepszy jak dotąd wzmacniacz jaki miałem. Ciężki. Te dwa transformatory to nie są jakieś tyci tyci. To są dwa porządne toroidy. Kondensatory na wyjściu chyba czarne elny 12000uf. Zapomniałem sprawdzić dokładnie. Na pewno 12000. Samych końcówek nie widzę, bo wzmacniacz zabudowany bardzo. I to jest w nim najfajniejsze, e sam jest tyci, a potrafi więcej niż niejeden wielki grzmot o wybujałych rozmiarach. Całość made in japan. Wykonanie pierwszorzędne.
 

Gwiazdor  Dołączył: 05.03.2007
Cytuj
M.K napisał/a:
Spotkała mnie dzisiaj taka oto niespodzianka: przekonwertowałem plik audio zapisany w formacie flv do pliku flac. Pliki wynikowe posiadają bardzo wysoki bitrate - przewyższający bitrate wav, mianowicie od 1490 do 1703kbps przy 44100khz. Czy to możliwe, że muzyka zapisana w tym formacie ma więcej informacji, niż w prawdziwym wav?
Może był wielokanałowy? Albo miał kilka wersji jezykowych? Ew. 24bity?
FLV jest kompresją stratną więc i tak nie będzie miał więcej informacji. Możliwe, że zawierał jakiś pasożytniczy sygnał, którego FLAC nie dał rady skompresować. Nie wiem czy wtedy wyłączy kompresję czy mimo wszystko będzie się starał coś z tym zrobić i wyjdzie mu większy plik.

[ Dodano: 2019-01-16, 17:11 ]
rysiekll napisał/a:
M.K, podstawowa różnica to zasilacz impulsowy zamiast liniowego, czyli teoretycznie klasa D a nie A lub AB ...
Klasę wzmacniacza określa konstrukcja części wzmacniającej a nie zasilacz. Może być wzmacniacz w klasie A (nawet lampowy :-P ) z zasilaczem impulsowym, chociaż oczywiscie takich się nie produkuje.

Co do MQA jestem sceptyczny, bo wczytałem się jak to ma działać i to generalnie 50% marketing, 40% chęć osiągnięcia dodatkowych zysków a tylko pozostałe 10% to możliwość uzyskania lepszej jakości. Możliwość, a nie pewność. Tyle, że równie dobrze można wykonać dobre zgranie taśmy matki do CD i będzie brzmieć tak samo dobrze. Na pewno lepiej niż skompresowane i "poprawione" wersje wydawane obecnie.

 

M.K  Dołączył: 26.08.2007
Cytuj
Gwiazdor, to ciekawe co piszesz. Ale czy nie moze muzyka byc tak zapisana w tym formacie, ze nie ma strat, a wręcz przeciwnie? To sa pliki z Tidala wiec mowy nie ma o jakiś wielokanałowych kombinacjach. Tidal w wersji master. Po przekonwertowaniu ich do flac otrzymuje plik wynikowy lepszy i większy niz wav. Wczoraj usiadłem przy lapku, założyłem słuchawki i porównywałem. Te pliki maja wiecej góry i jest ona dokładniejsza, nie zmulona w stosunku do wav otrzymanych z tych plików. Wiec jakaś strata następuje przy zamianie. Mała, ale jednak.
 

Gwiazdor  Dołączył: 05.03.2007
Cytuj
Musiał byś porównać WAVy z FLV i z FLACa.
 

M.K  Dołączył: 26.08.2007
Cytuj
A odnosząc sie do odsłuchów i plików rożnych maści to zrobiłem test. Z androida poprzez cambridge audio dac azur poszedł plik flac o podniesionej częstotliwości. Natomiast wav z płyty wypalonej odtworzyłem przy pomocy Pioneer dv717 oraz onkyo integra dx7711. Pioneer i c/a remIs mozna rzec. Góra podobna, środek tez, lepsze trzymanie basu w c/a, ale pionek ciut melodyjnej. Natomiast onkyo pozamiatał oba. Góra bardzo precyzyjna, środek - bardziej agresywny, dół z większym wykopem niz c/a. Wiec korzyść, tak jak zauważyłeś nie zawsze jest efektem gęstości pliku.

[ Dodano: 2019-01-16, 17:20 ]
Gwiazdor, nie ma problemu z dostępnością rożnych formatów.
 

axolotl  Dołączył: 01.11.2011
Cytuj
Fajne to onkyo, mozesz zdradzic ile dales? Bo ciezko z dostepnoscia ;/
 

rysiekll  Dołączył: 10.05.2007
Cytuj
M.K, super że odsłuch sprawia Ci frajdę, z czasem będzie tylko lepiej :-)

[ Dodano: 2019-01-16, 19:35 ]
M.K napisał/a:
Wiec korzyść, tak jak zauważyłeś nie zawsze jest efektem gęstości pliku.
Korzyść, czyli lepsze brzmienie, to faktycznie nie tylko co odtwarzane z nośnika, strumienia, czy jak kto woli.
Przez ostatnie miesiące miałem to szczęście, że modernizowałem swoje stereo. Miałem też możliwość porównywać różne elementy toru.
Każdy z nich jest ważny; muzyka, przetwornik cyfrowo/analogowy, wzmacniacz, kolumny, kable ... Jednak bez zbytniej napinki ...
W zasadzie wymieniłem, poza muzyką ;-) , każdy element toru szukając czegoś, pod siebie oczywiście ...

Wnioski jednak jednoznaczne, są urządzenia lepsze i gorsze w swoich klasach i pomiędzy nimi ... Ponadto różne elementy mają różną specyfikę "grania", preferują na przykład konkretne gatunki muzyki ... I czasem mając naprawdę klasowy sprzęt nie zagra on jak należy.
Porównywałem na przykład kilka przetworników łącznie z tak chwalonym swego czasu Arcam rDAC ...
Byłem nim mocno zawiedziony, tyle że porównanie miałem do Lumin D1 (czyli klasa HiEnd), to tak jakby porównywać K50 do K1 :mrgreen:

Co do MQA, to zgadzam marketing oczywiście robi swoje. Możliwe również, że te nagrania są po prostu dobrze przygotowane, co nie zmienia faktu że słuchając takowych "magia" jest jakby bardziej obecna. Być może wystarczyłby tylko gęstszy format 24bit, 96kHz ...

Czasem mam okazję posłuchać muzyki na zestawie złożonym z Lumin T1, Audia Flight FLS10, EgglestoneWorks The Fontaine Signature SE (hamerykańskie 36 kilogramowe monitorki :mrgreen: ) ...
I to jest bajka :!: Oczywiście bajka poza zasięgiem finansowym większości z nas :-/

Ważne jednak ponad wszystko jest, żeby własny zestaw dawał frajdę nieważne ile kosztuje ...
 

M.K  Dołączył: 26.08.2007
Cytuj
axolotl, 325.00pln. Stosunek cena do jakosci - brak skali na plus.
Co do dźwięku. Ja np bardzo lubiłem dźwięk z pioneera pd8500. Nie koloryzował częstotliwości w zakresie średnich rejestrów niskoskladowych, a jednocześnie potrafił bardzo nisko zejść i tak jakos miekko. Efekt był taki, ze bas był sprężysty, głęboki i nic nie buczało. Tam sa dwa przetworniki Burr brown pcm63pj - przez wielu uważane za najlepsze jakie powstały, a przynajmniej naleza do grona klasy hiend. No, ale staruszek nie gada z płytami nagrywanymi najlepiej i dlatego zazwyczaj słucham na onkyo. Ten z kolei jest bardzo drapieżny. Lubie to. wokale zawsze na nim sa takie interesujące, ograbione z łagodności. Natomiast ostatnim...no prawie ostatnim zakupem był Pioneer dv717, ktory jest opisywany jako swietny CD/dvdDla mnie jest za grzeczny. I niczym sie nie różni od c/a dac azur. Prawie zero różnic. To mnie wkurza, ze ten CD/dvd nie ma swojego charakteru. Ale tanio kupiłem, wiec sobie na razie stoi.

[ Dodano: 2019-01-16, 21:34 ]
Kusza mnie bardzo quadralle shogun. I oczywiście modele wyższe. Np Montany. Słuchał ktos? Mam małe w sypialni quadralle Merin i graja bardzo fajnie.
 

M.K  Dołączył: 26.08.2007
Cytuj
Takie mam pytanie do kolegów - chodzi o wyjścia audio, ale cyfrowe. Jak to jest z nimi? Czy sygnał z nich jest zawsze - nazwijmy to surowy - czy jednak elektronika produkująca ten sygnał i jej układ, projekt, użyte podzespoły mają wpływ na "barwę" tego sygnału? Szczerze powiem, że zawsze myślałem, że to jest surowy dźwięk i to jaki będzie miał charakter zależy wyłącznie od przetwornika do którego trafia. Ale...powiedzcie jak Wy to widzicie, a jeszcze lepiej jak słyszycie.
 

matb  Dołączył: 02.11.2006
Cytuj
Chciałem niedawno kupić sobie odtwarzacz strumieniowy Onkyo NS-6170. Zamówiłem w Amazonie, bo dobra cena, sprawna obsługa i takie tam. Po kilku dniach dostałem info, że wysłali, za niedługo przyjdzie i jednocześnie ściągnęli kasę z rachunku. Trochę mnie zaniepokoiło, że podany numer przesyłki nie był identyfikowany w systemie firmy kurierskiej, ale co tam - było info w systemie Amazona. Niestety, gdy zostało pół godziny do zapowiedzianego terminu doręczenia dostałem maila, że przesyłka przyjdzie później. Nawet tydzień później. Na moje pytania "ale o co chodzi?" uzyskałem odpowiedź, że może ktoś źle zeskanował etykietę, a może była nieczytelna, a może coś jeszcze, ale na pewno dojdzie. Nie wyślą nowego, bo bez sensu, skoro ten na pewno dojdzie. A jak nie dojdzie, to żebym dał znać, wtedy się zdecyduję, czy oddać mają mi kasę, czy wysłać raz jeszcze.
Odtwarzacz nie doszedł. Znaczy doszedł, ale z powrotem do Amazona. Na co Amazon mi napisał, że zwracają mi kasę i za kilka dni będzie ma moim rachunku. Ja im napisałem, że sorry, ale raz, że miał przyjść do mnie, a dwa - że to ja miałem zdecydować, czy mają wysłać raz jeszcze, czy zwracać kasę - więc ja chcę żeby go czym prędzej wysłali i ekspresem ma u mnie być. To się dowiedziałem, że im przykro, ale magazyn zdecydował o oddaniu mi pieniędzy i teraz mogę sobie raz jeszcze zamówić i wtedy mi przyślą. Ja na to, że nie chcę raz jeszcze zamawiać, skoro raz zamawiałem, i że to nie magazyn miał decydować o moich zakupach, tylko ja, a poza tym w międzyczasie cena wzrosła oraz odtwarzacz aktualnie (w sensie wówczas, gdy pisałem maile z interwencją) sprzedawany jest nie przez Amazon tylko przez jakąś firmę zewnętrzną korzystającą z platformy Amazona. I że ja nie chcę czekać znowu aż mi oddadzą pieniądze, ponownie robić zakupy, znowu czekać aż wyślą towar, a potem jeszcze na kuriera. Następnego dnia do mnie zadzwonili. Dowiedziałem się, że bardzo im przykro, że mnie przepraszają, że odtwarzacz został uszkodzony w transporcie i dlatego nie mogli mi go odesłać, że faktycznie na magazynie więcej już nie mają takich, ale dostanę rabat na kolejne zakupy, to mi wyrówna różnice w cenie. Moim zdaniem słaby deal. Sprawa zakupów trwała miesiąc, po miesiącu byłem w punkcie wyjścia. Z tą różnicą, że Onkyo podrożało w międzyczasie, a ja nie miałem przez prawie 3 tygodnia pieniędzy na swoim rachunku.
Więc wybrałem opcję budżetową i błyskawiczną: kupiłem sobie Malinę z HiFiBerry (bez DACa) i lepszy zasilacz. Co prawda obsługa Tidala nieco niedomaga (używam Volumio), skanowanie dysku z muzyką trwa bardzo długo (ale to prawie 2TB danych) i trochę laguje system, za to gra przyjemnie. Nie jest to prawdziwe hi-fi, ale od reszty sprzętu u mnie w domu nie odstaje. Jeszcze się zastanowię nad DACem (chodzi mi po głowie SMSL SK10 albo coś podobnego, ale może zostawię Wolfsona WM8740 z mojego Rotela RA12, niech tylko wróci z naprawy) i powinno być dobrze ;-)
M.K, co do źródeł cyfrowych: na pewno jest różnica między USB a toslinkiem/SPDIF. Nie wiem, czy jest między Toslinikiem a SPDiF, u siebie nie słyszę. Ale ja już się trochę przygłuchy z wiekiem zrobiłem :-(
 

axolotl  Dołączył: 01.11.2011
Cytuj
Hehehe wydaje mis ie ze to typowa zagrywka. Za duzo sprzedali po nizszej cenie i musieli sobie gdzies odbic. Watpie nawet czy w ogole wyslali.
Ja na chwile becna czekam na raspberry pi 4 i podlaczam do mojego daca. Uwazam to za swietne rozwiazanie chociaz maliny 2b sie pozbylem razem z digi +.

Na maline polecam moode audio, kiedys wydawalo mi sie ze byl lepszy od volumio.
 

Zbynio  Dołączył: 07.05.2007
Cytuj
M.K napisał/a:
Takie mam pytanie do kolegów - chodzi o wyjścia audio, ale cyfrowe. Jak to jest z nimi? Czy sygnał z nich jest zawsze - nazwijmy to surowy - czy jednak elektronika produkująca ten sygnał i jej układ, projekt, użyte podzespoły mają wpływ na "barwę" tego sygnału? Szczerze powiem, że zawsze myślałem, że to jest surowy dźwięk i to jaki będzie miał charakter zależy wyłącznie od przetwornika do którego trafia. Ale...powiedzcie jak Wy to widzicie, a jeszcze lepiej jak słyszycie.
Różnica jest taka jakby porównać fotki z Pentax *ist DS a K-1 na iso 3200. ;-)
Wystarczy podpiąć jakiś zwykły DAC by zauważyć wyraźną różnicę w jakości dźwięku. Oczywiście na lepsze. :mrgreen:
 

Ryszard  Dołączył: 04.10.2006
Cytuj
Ach, te analogie nasze kulawe... ;-)
Zbynio, kolega raczej pyta, czy RAWy z K-1 przesłane mailem @gmail.com będą wyglądać inaczej od tych samych plików przesłanych z konta @wp.pl :-P
 

M.K  Dołączył: 26.08.2007
Cytuj
Kulejemy w analogiach bo kolana mamy przestrzelone po tysiąckroć. ;) Ale dlaczego o to pytam? Teoretycznie powinno byc zerojedynkowo. I ani huhu wiecej. A jednak dekodowanie czy odczytanie dzwieku z pliku czy z płyty odbywa sie przy pomocy procesorów w CD i programów w komputerach, androidach itd. I to jak zostaną odczytane dane zalezy od implementacji w procesorach czy oprogramowaniu. Posłużę sie przykładem matryc. Dwie takie same matryce w dwóch aparatach innych producentów. Pochodzące z nich rawy nie bedą takie same nawet gdyby założyć taka sam optykę. A teoretycznie jest to surowy zrzut z matrycy.
Skoro słuchając za pomocą puszeczki androida i daca zewnetrznego muzyki moge te muzykę koloryzowac za pomocą korektora w oprogramowaniu do dekodowania, to jest oczywiste, ze uzyskanie pliku surowego na wyjściu to kwestia typowo umowna.
 

Generic  Dołączył: 09.11.2007
Cytuj
M.K, ale matryca w aparacie zamienia fotony na prąd i go wzmacnia i na wyjściu dalej jest sygnał analogowy. Dopiero wkracza procesor w aparacie (pomimo tej samej matrycy może być inny), który to dyskretyzuje.

A wracając do Twojego pytania to nie wiem o-)
Też mi się wydawało, że wyjście cyfrowe jest po to cyfrowe, żeby nic z tego przesyłanego sygnału nie tracić. Ale jakie oni tam mają specyfikacje tych sygnałów to by trzeba dopiero wyczytywać w jakiejś fachowej literaturze.
 

M.K  Dołączył: 26.08.2007
Cytuj
Specyfikacja sygnału jest jasna i musi być odpowiednia. Ale jak ten sygnał jest do tej specyfikacji przygotowywany tego już nie wiadomo przynajmniej dla większości z nas. Tak jak pisałem - masz androida, włączasz kilka aplikacji i każda może plik rozkodowywać jak jej się podoba(nawet możesz ingerować w sygnał PCM używając korektora wbudowanego w aplikację), a najczęściej robi to w sposób taki jakie były umiejętności programisty, i założenia tego człowieka lub grupy ludzi. Teoretycznie najlepiej jak potrafi, choć nie zawsze pragnienia przekładają się na umiejętności. Stąd moje chwilowe zastanowienie się nad tym tematem.
 

Generic  Dołączył: 09.11.2007
Cytuj
Hm. Jeżeli bierzemy pod uwagę modyfikacje sygnału w odtwarzaczu, to wymaga ona rekwantyzacji sygnału a to będzie zawsze obarczone jakimś błędem. I będzie on zależał od sprzętu na którym jest to przeprowadzana - bo ma to wpływ na poziom precyzji obliczeń - i pewnie samego algorytmu. To w takim wypadku faktycznie co mamy na wyjściu będzie zależało od aplikacji.
Ale jeżeli ma tylko przesłać nieskompresowany lub zdekodować bezstratnie skompresowany plik i przesłać przed S/PDIF to nie powinna / nie ma powodu aby wprowadzić zmiany. CD-DA jest 16bitowy, S/PDIF ma możliwość przesłania 20bitowych sampli (opcjonalnie 24bit ale nie każdy sprzęt to rozumie) i nie trzeba do tego żadnego konwertowania/przekształcania sygnału, po prostu różnicę między źródłem a tymi dwudziestoma bitami się wypełnia zerami. Ale jak jest to by trzeba pytać autora aplikacji.
Oczywiście wszystko teoretycznie o-)

Wyświetl posty z ostatnich:
Skocz do:
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach