diplodok  Dołączył: 13.06.2006
  a wydawalo mi sie ze sa niesmiertelni... Cytuj
http://muzyka.onet.pl/gal...l#photo12384424

Zmarl Jon Lord...
odszedl kawal prawdziwej historii rocka i muzyki
 

Jimmy  Dołączył: 27.11.2007
Cytuj
Właśnie to wpisałem w "Nostalgii za latami 70". Nie zauważyłem Twojego postu.

Cholernie smutna wiadomość. Dla mnie jedna z najważniejszych postaci w historii rocka, wspaniały muzyk i kompozytor, ikona Hammonda.
Nie mogę w to uwierzyć.
 

zipzip  Dołączył: 06.01.2010
Cytuj
Świadomie muzykę słucham od 1968r. Pierwsze środki techniczne, to ruskie tranzystorowe radio "Sokół" no i okolica 1440 kHz "Radio Luxembourg".
Słuchało się wszystkiego do zaśnięcia lub wyczerpania akumulatora.
No i pewnej nocy usłyszałem "Speed King". To była moja pierwsza, absolutna fascynacja muzyczna. Później wielu zagrało, może szybciej, może lepiej, ale nikt, nigdy, tak jak Oni wtedy.
diplodok - dziękuję za założenie wątku.
 

laaval  Dołączył: 07.10.2011
Cytuj
O kurcze...smutna to wiadomość, cholenie smutna :-( Niestety taka kolej losu i co jakiś czas jeden z prawdziwie wielkich muzyków od nas odejdzie.

A co do tytułu wątku, non omnis moriar...zostanie całe mnóstwo pięknej muzyki i tego niepowtarzalnego hammonda :-)
 

a_czacha  Dołączył: 04.09.2007
Cytuj
Co tu można powiedzieć? Szkoda... Na szczęście pozostało trochę dobrej muzyki, która szczególnie w tych czasach plastikowej produkcji zyskuje na wartości i wciąż możemy czerpać z jej przeżywania. Nie mylić ze słuchaniem. Chyba wiecie co mam na myśli...
 

michal5150  Dołączył: 17.08.2007
Cytuj
Smoke on the water, Jon Lord in the sky :-(

pictured within
 

pszczołowaty  Dołączył: 07.12.2009
Cytuj
Niesamowity muzyk, Żegnaj Jon :cry:
http://www.youtube.com/wa...feature=related
 

arcan66  Dołączył: 10.11.2008
Cytuj
Kilka lat temu miałem okazję posłuchać jego gry na rynku w Płocku.
Fantastyczny człowiek.
 
M.W  Dołączył: 20.08.2008
Cytuj
Cytat

10 razy Jon Lord

W poniedziałek po kilkumiesięcznej walce z rakiem trzustki w wieku 71 lat zmarł Jon Lord, klawiszowiec legendy brytyjskiego hard rocka Deep Purple. Był pomysłodawcą i pierwszym liderem założonego w 1968 roku zespołu. Obok perkusisty Iana Paice'a był też jedynym muzykiem, który grał we wszystkich mutacjach formacji. Jego charakterystycznie przesterowane organy Hammonda były fundamentem największych przebojów grupy i na lata wyznaczyły standardy brzmienia instrumentów klawiszowych w muzyce rockowej. Lord ostatecznie zrezygnował z gry w Deep Purple dziesięć lat temu. Nie zrezygnował jednak z muzyki - pracował z innymi artystami, wydawał własne płyty, nie tylko z muzyką rozrywkową, ale też klasyczną. Jego dyskografia obejmuje w sumie ponad 70 tytułów podpisanych jego nazwiskiem lub nazwami zespołów, których był członkiem, oraz kolejne kilkadziesiąt pozycji, na których pojawił się gościnnie. W 2011 za swoją działalność kompozytorską i wykonawczą otrzymał doktorat honoris causa Uniwersytetu w Leicester. Przypominamy dziesięć migawek z kariery tego znakomitego muzyka - od początków w latach 60. aż po powrót Deep Purple w wielkim stylu w latach 80.
http://wyborcza.pl/56,754...y_Jon_Lord.html


Wielka strata :-|
 

tref  Dołączył: 05.09.2006
Cytuj
Zmarł Chris Squire - basista i współzałożyciel grupy Yes

http://muzyka.interia.pl/...yje,nId,1842907
 

Jimmy  Dołączył: 27.11.2007
Cytuj
O cholera :-( :-(
 

zipzip  Dołączył: 06.01.2010
Cytuj
Kolejna z wielkich grup, która tu na ziemi nie zagra w podstawowym składzie :-(
Z wszystkich ich płyt, najbardziej lubię dwie pierwsze, a w tym kawałku: https://www.youtube.com/watch?v=A_NrBG0FUWA Chris Squire pokazuje, że jego bas z powodzeniem może zastąpić gitarę prowadzącą.
:-( :-(
 

greentrek  Dołączył: 14.08.2012
Cytuj
I tak już nie miałaby szansy zagrać - Anderson już nie śpiewa :-|
 

tref  Dołączył: 05.09.2006
Cytuj
greentrek, wydawało mi się, że byleś na ostatnim koncercie w Kongresowej. Nie podobało Ci się? Ja byłem na koncercie bez Andersona. Za niego młody facet dawał zespołowi tyle energii, że naprawdę młode pokolenie może pomóc leciwym zepsołom. Oczywiście Andersona, Riedla, itp. zastąpić się nie da. Ale nową jakość mogą wnosić inni ludzie. Zresztą nawet w wykonaniu oryginalnego składu każdy koncert wygląda inaczej. Są lepsze i gorsze dni, więc koncerty mają lepsze i gorsze brzmienie. Wokaliści, jak i pozostali muzycy, to nie maszyny do odtwarzania dźwięków. Maszyny mamy na półkach, na koncert idziemy posłuchać człowieka z całym jego potencjałem, wadami i skutkami nieprzespanych na tournee nocy.
 

greentrek  Dołączył: 14.08.2012
Cytuj
Byłem, podobało się przecież... ale odnoszę się do uwagi Krzyśka o "podstawowym składzie" :-?
Czy "młodzi" mogą pomóc "leciwym zespołom" :?: Reguły nie ma. Wiem że zbiorę gromy, ale wolę Maćka Balcara, za teksty które nie są depresyjne jak u jego poprzednika. A na poprzednim koncercie w Kongresówce podziwiałem innego Andersona - Iana, i firmowany przez niego, mocno odmłodzony Jethro Tull. Ten to dopiero pokazuje młodym, ile energii ma sceniczne zwierzę po 60-tce :evilsmile:
 

zipzip  Dołączył: 06.01.2010
Cytuj
greentrek napisał/a:
ale odnoszę się do uwagi Krzyśka o "podstawowym składzie" :-?

Trochę mnie poniosło, pisząc o "podstawowym składzie" grupy Yes. Skład był zmieniany wielokrotnie.
Jeśli czegoś nie schrzaniłem to w zespole grali ( kolejność alfabetyczna )

Jon Anderson
Peter Banks
Tom Brislin
Bill Bruford
Benoit David
Jon Davison
Geoff Downes
Trevor Horn
Steve Howe
Tony Kaye
Igor Khoroshev
Patrick Moraz
Trevor Rabin
Billy Sherwood
Chris Squire
Rick Wakeman
Oliver Wakeman
Alan White

Rzeczywiście w tym przypadku trochę trudno o wskazanie tego "najważniejszego" składu.
Jedyne usprawiedliwienie to to, że Chris Squire jako jedyny, nigdy nie opuścił grupy.

greentrek napisał/a:
A na poprzednim koncercie w Kongresówce podziwiałem innego Andersona - Iana, i firmowany przez niego, mocno odmłodzony Jethro Tull.

Czyżbyś Był na tym koncercie:



Jakoś się tak porobiło, że obok innych, Jethro Tull też jest moją ulubioną kapelą ( od zawsze )
Pozdrowienia Krzysztof.

 

greentrek  Dołączył: 14.08.2012
Cytuj
zipzip napisał/a:
Rzeczywiście w tym przypadku trochę trudno o wskazanie tego "najważniejszego" składu.
Jedyne usprawiedliwienie to to, że Chris Squire jako jedyny, nigdy nie opuścił grupy.

Dla mnie ten "właściwy" to Anderson, Howe, Squire, Wakeman, Bruford. Fakt że Chris nigdy nie opuścił składu, ale gdy reszta nie mogła się z nim dogadać, to nagrywała sama [płyta "Anderson, Wakeman, Bruford, Howe" stoi na poczesnym miejscu 8-) ]
zipzip napisał/a:
Czyżbyś Był na tym koncercie

A jakże :mrgreen:
 

zorzyk  Dołączył: 21.04.2006
Cytuj
diplodok napisał/a:
Zmarl Jon Lord...

.... jedna z najlepszych płyt koncertowych wszech czasów - John Lord w życiowej formie

Live In Japan
 

gezeb  Dołączył: 26.05.2007
Cytuj
Ian Lemmy Kilmister 1945 -2015... jak nie piję to chyba coś walnę.
 

DeTe  Dołączył: 14.05.2008
Cytuj
Też muszę dziś uczcić Jego imię :-(

http://www.deathmagnetic....w-wieku-70-lat/


Wyświetl posty z ostatnich:
Skocz do:
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach