tref  Dołączył: 05.09.2006
Fotografia uliczna
Szanowni Państwo [tak oficjalnie zaczynam ,a co]

Nie wiem ilu z Was jest pianistami, szachistami, malarzami, rzeźbiarzami, itp. Nie wiem w ilu z Was siedzi taki diabełek, co to się nazywa artysta. Chciałem się podzielić niesamowitym wrażeniem, niestety z góry wiem, że jestem skazany na porażkę. Jestem, ponieważ słowa nie oddadzą tego, co czułem. :-(
Po co pytałem o pianistów, szachistów....? Po ich "występach" widać, że często są okropnie wyczerpani. Nie mają siły na nic. W swoją pracę wkładają tyle energii, że po jej zakończeniu pozostaje tylko i wyłącznie pustka i przymus natychmiastowego ładowania akumulatorów. Dziś doświadczyłem tego właśnie ja. A było to tak:

jak co kilka dni wybrałem się na miasto celem uwiecznienia życia stolnicy. Każda okazja jest dobra, dziś padło na masę krytyczną. O 18.00 byłem na Pl. Zamkowym. Kilka zdjęć, raczej reportaż niż "klasyczne" street photo. Zanim peleton ruszył przeniosłem się na Pl. Teatralny we wcześniej upatrzone miejsce. Przejechali w końcu i udokumentowałem ten fakt. Ot, zwykłe zdjęcia, myślałem, że będzie lepiej. Zamieniłem Pl. Teatralny na Pl. Bankowy... i się zaczęło.
[dygresja: często mam tak, że robiąc zdjęcia jestem z nich zadowolony już po wyzwoleniu migawki. Często wracając do domu wiem, że mam dobry materiał, ale dziś...]
Dwie sytuacje odmieniły tę popołudniową sesję w 100%-ach. Najpierw przystanek autobusowy. Patrzę, badam słońce-zmiana pozycji, kreuję kadr, f8, aparat do oka, ostorość, strzał! Euforia! Mam, mam to zdjęcie! Idę dalej, mija minuta, szok. Jestem ze słońcem, nic nie przeszkadza, a jednak się trochę odkręcam, tramwaj, zasłonił promienie, będzie dobrze, ona, ja, ona, ja, aparat, oko, ostrość, ona, oni, strzał... I love this game!
Ręce drżą, mam, mam, MAM! Żadnej grawitacji, lekki jak piórko, idę, nie! raczej unoszę się w kierunku Ogrodu Saskiego. Biegają tu, całują się, słuchają śpiewu ptaków - nieważne! Nic nie jest teraz ważne, wpadłem w trans. Mówiłem, że tego się opisać nie da, słowa to za mało. Dofruwam na Marszałkowską. Mam w domu rozpoczętą serię, na wystawę, a tu taka okazja, celuję, jeszcze nie, jeszcze, uśmiech, już! W lewo, w prawo, w lewo, patrzę dookoła jak szalony, wszędzie się coś dzieje! Co się dziś z tą ulicą stało? Czemu tak nagle, czemu tyle, poczekaaaajcie! Odpuszczam kadry, robię się wybredny, ręce się trzęsą, ludzie, oni patrzą, ale nie, nie interesuje mnie to. Przecież nic nie jest ważne. Galeria Centrum, deptak, Metro, podziemia, wszystko, wszystko moje, wszystko mi mówi o zdjęciach. Wszędzie widzę rewelację - szalone miasto, szalony dzień. Kółko pod Rotundą, Marszałkowska, Aleje, Krucza, Pl. 3Krzyży, akcja, akcja, akcja! Gdzie ta cholerna kamera? "Nie rób zdjęcia" słyszę, "patrz, to paparazzi"! -Nie zrobiłem - rzucam i już mnie nie ma, nie ma nic jak mawiał pewien kandydat. Nie wiem jak opisać nirvanę, nie wiem jak ją połączyć z szałem, z ekstazą. Materiału na tydzień, odpuszczam i to też, ojej, a może, nie, nie tu lepiej, strzał.

. . .

Od momentu wyruszenia z Pl. Bankowego do schowania aparatu w otchłań plecaka minęło 55 minut. Zrobiłem 23 zdjęcia [cała sesja z reportażem z "Masy" wyniosła 55 fotek]. 23 kadry, które uważam za należące do czołówki najlepszych zdjęć ulicznych w mojej krótkiej karierze. Nie jestem w stanie wyrazić tego co się ze mną działo. Zwykle chodzę po mieście i podpatruję otoczenie. Jak się coś trafi to staram się uwiecznić. Ale nie dziś. Dziś było inaczej, wpadłem w taki trans... Mnogość sytuacji zdjęciowych mnie przerosła [i tak naprawdę nie wiem, czy one faktycznie były w takim natężeniu, czy też stało się ze mną to, co dzieje się z owym pianistą/szachistą pochłoniętym bez reszty, zaangażowanym do granic]. Nauczyłem się już, że wiele kadrów wg mnie średnich odpuszczam już na etapie podnoszenia aparatu do oka. Tym razem odpuściłem tak wiele... Nie wiem czy nie były to kadry o niebo lepsze niż "zwykłe", które uwieczniałem ostatnimi czasy. Czemu trwalo to tylko 55 minut? Nie, to nie wina światła, nie wina baterii, nie aparatu, nie ludzi i nie ulicy. Byłem tak wyczerpany, że słaniałem się na nogach. Dość powiedzieć, że dochodziłem do siebie 4 godziny. [a jeśli chodzi o formę, to mam - trenowałem lekkoatletykę].

Słowa nie oddadzą odczuć. Albo się wczuliście choć trochę w tę dziwną sytuację, albo uważacie mnie za kretyna. Uprzedzę pytania, nie piłem nic :mrgreen: . Skończyłem pisać, biorę się za pracę nad tymi zdjęciami. Ech, ciekaw jestem rezultatów.

Alkos, Dzerry - stworzyliście potwora [siedzi we mnie].

 

alkos  Dołączył: 18.04.2006
Niesamowite, co? Lapiesz to tref :-)

Cytat
23 kadry, które uważam za należące do czołówki najlepszych zdjęć ulicznych w mojej krótkiej karierze


wywolaj je najpierw.... euforie maja to do siebie, ze.... ;-)
 

tref  Dołączył: 05.09.2006
alkos napisał/a:
Niesamowite, co? Lapiesz to tref
ja nie wiem czy się cieszyć czy płakać, wiem, że to było niesamowite. Nigdy wcześniej, nawet jak byłem zadowolony z ujęć, nie trafiło mnie coś tak porażająco nakręcającego.

Cieszę się, że Ty się cieszysz. :mrgreen: [wnioskuję po -> :-) ]

[ Dodano: 2007-04-28, 02:27 ]
aha, galeria mi padła, niby wszystko ok, ale się nie ładuje :evil: baza ok, skrypty ok. fak [pomoc dopiero rano, w nocy serwis hostera śpi :evil: ja nic więcej zrobić nie mogę]
 

alkos  Dołączył: 18.04.2006
aha - nie licz tyle klatek, minut... laz po ulicy i dawaj sie poniesc... niewazne ile zrobisz i w jakim czasie - NAPRAWDE.... ;-)
 

tref  Dołączył: 05.09.2006
nie, pewnie rozumujesz w kontekście niedawno napisanego przeze mnie postu [o ilości zdjęć z ulicy-w innym wątku]. Ja nie patrzę ile robię, tylko robię. Przeważnie jestem zadowolony jak zrobię mniej, bo oznacza to, że selekcja była bardziej twarda, a rezultat lepszy. Wolę 1 dobre niż 10 średnich. Nikt mi nie płaci od ilości, dlatego sam wybieram [jeszcze przed zrobieniem] czy warto. :mrgreen:

 

alkos  Dołączył: 18.04.2006
tref napisał/a:
Wolę 1 dobre niż 10 średnich.


Kazdy woli :-) Niestety - w moim przypadku 1 dobre to 20-30 dodupnych.

JEDNAK

Gdybym nie strzelił tych dodupnych, nie byłoby tego dobrego. I nie, nie strzelam na lewo i prawo - tez staram sie, zeby kazde nascisniecie spustu MIALO SZANSE utrwalic cos dla mnie ciekawego, dobrze zakomponowanego lub zlapanego w odpowiednim momencie. To znaczy staram sie naciskac tylko wtedy, kiedy sytuacja ktora widze w wizjerze jest potencjalnie dobrym zdjeciem. Ktoro i tak wychodzi dodupnie zazwyczaj ;-) Ot, ekscytacja chwila...

Rade mam jedna - strzelaj wiecej. Wiecej chodz, wiecej patrz, wiecej kombinuj :-) (niekoniecznie mysl, bo za duzo myslenia na ulicy przeszkadza). Wbijaj sie w 'potencjalne' sytuacje, za kazdym razem chociaz troche bardziej przelamujac strach i poczucie dyskomfortu wobec ludzi.

A w domu - ogladaj zdjecia i przede wszystkim obrazy (tak, te malowane!) - ale przede wszystkim te, ktore ci sie nie podobaja. A potem tak kombinuj, zebys zrozumial dlaczego wisza w muzeach/galeriach i co ci wszyscy popaprańcy w nich widza :-)

O, cholera, rozgadalem sie i moralizuje. No to jeszcze wodka i spac.

Dobranoc wszystkim.
 

tref  Dołączył: 05.09.2006
alkos napisał/a:
Wbijaj się w 'potencjalne' sytuacje, za kazdym razem chociaz troche bardziej przelamujac strach i poczucie dyskomfortu wobec ludzi.
to jest najlepsza rada jaką można dać. Jest pewne "ale". Nie zrozumie jej ktoś, kto dopiero zaczyna. Moje pierwsze wyjścia na ulicę to było przełamywanie strachu przed wyciągnięciem aparatu przy tak wielu gapiach :shock: Paraliżowała mnie świadomość, że "oni" patrzą co ja robię. Teraz nie widzę, nie przeszkadza mi nic spoza wizjera. Jedyne czego nie można zatracić to odczuwanie tego co mówi ulica [do mnie jako "rejestratora"] Bodźce zewnętrzne - to one przeważnie motywują do poruszenia palcem wskazującym, do wduszenia spustu.
Dobra, zaczynam się mądrzyć, a tak naprawdę, to jestem jeszcze cienki bolek w te klocki [ale po każdym powrocie z ulicznych zdjęć czuję się bogatszy o nowe doświadczenia i o to chodzi].

[ Dodano: 2007-04-28, 04:08 ]
alkos napisał/a:
Niestety - w moim przypadku 1 dobre to 20-30 dodupnych.
kwestia ustawienia poprzeczki - masz ją zawieszoną wysoko, co widać na PAD [taaa, boisz się, żeby nikt poza ładną Isinbajewą Ci tej poprzeczki nie zabrał, nie dosięgnął :-P ]
 

Michu  Dołączył: 18.04.2006
Ileż to Prozac może dać człowiekowi...
 

sebostek  Dołączył: 19.04.2006
ciekawie to Tref opisałeś, uwazaj tylko na Panów z pałkami ;-)

 

alkos  Dołączył: 18.04.2006
tref napisał/a:
to jest najlepsza rada jaką można dać. Jest pewne "ale".Nie zrozumie jej ktoś, kto dopiero zaczyna. Moje pierwsze wyjścia na ulicę to było przełamywanie strachu przed wyciągnięciem aparatu przy tak wielu gapiach


No ale wlasnie o to chodzi... o "lęki społeczne"... :-)

(Aha - najlepsza jest ta o obrazach :-P )
 

tref  Dołączył: 05.09.2006
odpuściłem wczoraj, miałem szansę zrobić zdjęcie 3 policjantów rozmawiających, a raczej podrywających kilka dziewczyn. Jedna z nich wydębiła od niebieskiego pałkę [tzn. on trzymał końcówkę, a ona za rękojeść]. Olałem, bo otoczenie było do kitu, a podejść tak jak to robię normalnie-na 1m nie miałem śmiałości :-D za duża ta pałka była :-P

sebostek, mam prośbę, wstawiaj zdjęcia nie jako załączniki do postów, ale na zewnętrzny serwer. Zaraz zamienię, to zobaczysz jak wygląda fota po takiej operacji.
Dzięki.

[ Dodano: 2007-04-28, 12:33 ]
alkos napisał/a:
(Aha - najlepsza jest ta o obrazach
zdania naukowców są podzielone :mrgreen: Oj, obrazów to ja się naoglądałem, ale mój umysł potrafi je tak przetworzyć, że zaczynają mi się te niektóre gnioty podobać, a NA PEWNO autor nie miał na myśli moich urojeń malując swoje dzieło. :mrgreen:
 

alkos  Dołączył: 18.04.2006
tref napisał/a:
NA PEWNO autor nie miał na myśli moich urojeń malując swoje dzieło


skad wiesz?

To moze zacznij o tym czytac.... serio - studiowalem na kierunku, gdzie wiodacym przedmiotem byla historia sztuki, wiec MUSIALEM wglebic sie w tworczosc ktorej nie lubilem.... i wiem ile mi to dalo w tym, czym zajmuje sie dzisiaj... :-)
 

tref  Dołączył: 05.09.2006
bezsprzecznie masz rację, czytać należy, a jeśli na wystawie jest jakiś album sygnowany nazwiskiem autora, to przejrzenie go jest sprawą wręcz obowiązkową*, można doczytać, co gościem [artystą] powodowało.


*pomijam Matejkę i Di Caprio, tfu da Vinci :mrgreen: raz, że nie pisali, dwa, intuicja powinna wystarczyć.

Zastanawiam się, czy nie założyć wątku o fotografii ulicznej i nie przenieść tych kilku postów. :?:
 

alkos  Dołączył: 18.04.2006
tref napisał/a:
Zastanawiam się, czy nie założyć wątku o fotografii ulicznej i nie przenieść tych kilku postów.


Dobry pomysl.
Cytat

bezsprzecznie masz rację, czytać należy, a jeśli na wystawie jest jakiś album sygnowany nazwiskiem autora,


Ale raczej zaczalbym od (dobrych!) krytykow - artysci sami o sobie czasami niesamowite glupoty wygaduja ;-P Tak, warto zapoznac sie ze sztuka interpretacji, tref ... :-P :-P :-P
 

tref  Dołączył: 05.09.2006
No to może teraz o materiałach. Oczywiści wszystko jest dobre co jest światłoczułe, ale może każdy wpisze swoje preferencje?

Osoba, której zdjęcia oglądam każdego dnia napisała:
Cytat
I expose Tri-X 400 at ISO 1600 all the time


ponieważ TriX do mnie idzie, to się pytam - warto aż tak go szarpać? Fakt, robię raczej popołudniami, ale teraz jest dobra pogoda.
 

alkos  Dołączył: 18.04.2006
Nie warto na codzien. Strzel rolke na 1600 w swietle dziennym to sam sie przekonasz :-)

[ Dodano: 2007-04-28, 12:39 ]
HAHAHA

znalazlem bardzo cenny watek :-D

http://groups.google.ie/g...bfb905548d8816b
 

tref  Dołączył: 05.09.2006
Date: Sun, 22 Aug 2004 12:08:57 +0100
Cytat

Jak radzicie sobie z *tym czyms w temacie*, robiac -jakkolwiek by tego nie
nazwac - reportaze na ulicy? Ja mam osobiscie *dosc duzy* problem z
wyciagnieciem aparatu na ulicy i walnieciem komus fotki w twarz... A
prywatnie do osob przesadnie niesmialych nie naleze... ;]

Wiem, wiem - trzeba sie przelamac, ale jak? 3 sety nie wchodza w gre -
probowalem ;) Slabo sie kadruje...

Pozdrawiam
Alkos
... nie mowiac juz o rozstawieniu statywu na miescie ...


Potwierdza się stare przysłowie - trening czyni mistrza! [lecę czytać :mrgreen: ]
__________________________________________


[ Dodano: 2007-04-28, 13:51 ]
Cytat
10.) Wez discmana z dobra muzyka. Pozwoli to Ci sie skupic
na muzyce i d odskocznie psychiczna. Zauwazyles, ze jak
chodzisz po miescie sluchajac muzyki to czujesz sie
niewidoczny? Wlasnie o to chodzi.
11.) Jesli mozesz - na poczatku chodz z kims kto tez fotografuje.
nie zgadzam się! Muzyka często rozprasza, nie pozwala słuchać głosu ulicy. Poza tym jak się fotografuje "specyficzne" moiejsca, to można niepostrzeżenie w mordę zarobić, bo nie usłyszysz "kroków" nieszczęścia :mrgreen:
Chodzenie z kimś jest może i fajne, ale jesli to jest spacer. Nie umiem dopasować się do tempa kogoś innego i nie potrafię narzucić własnego tempa innemu fotografowi. Idąc na miasto bądź sam! Tylko ty i ulica!

[ Dodano: 2007-04-28, 14:10 ]
alkos napisał/a:
5/ dzisiaj po pracy dalej bede napastowal bogu ducha winnych obywateli.
Spodobalo mi sie :] - ach ta adrenalina, brrrr....
hehe, to się chyba tak zaczyna. :lol:

__________________________________________

[ Dodano: 2007-04-28, 14:36 ]
Ponieważ wątek może czytać ktoś, kto chce zacząć, to takie info się przyda.
Stanisław B.A. Stawowy radzi:
Cytat
>Pytanie nr "trzy": jaki obiektyw najlepiej sie nadaje do street
>photo ? Mam pod reka dwa obiektywy M42: 55/1.4 i 28/2.8
>O ile dobrze pamietam, to Staszek poleca 35mm, ale jak na razie
>brak u mnie takiego szkielka. Czy wybrac jeden z nich jako
>mniejsze zlo, czy robic troche zdjec jednym, troche drugim,
>czy od razu zaczac szukac na allegro obiektywu 35mm ?

Sprobuj ktory bardziej bedzie pasowal do Twojego stylu.
Na poczatek pewnie bedziesz wolal 55mm, potem przejdziesz
w strome szerszych katow az znajdziesz taki, ktory
Ci odpowiada najbardziej. Wazne zeby byl w miare maly
i dobry optycznie.
Aha - i aparat miej stale ze soba. Nie martw sie o deszcz,
kurz - miej go stale gotowego. Na obiektywie trzymaj
np. oslone przeciwsloneczna (taka metalowa, wkrecana)
i nie zdejmuj jej wrzucajac aparat do plecaka. Migawka stale
naciagnieta - i tak wlocz sie po miescie. :)

__________________________________________
"Stare. It is the way
to educate your eye, and more.
Stare, pry, listen eavesdrop.
Die knowing something.
You are not here long."

Walker Evans (in a draft text to accompany the hidden camera subway photographs)

__________________________________________



[ Dodano: 2007-04-28, 14:50 ]
iczek napisał:
Cytat
Street to umiejetnosc pokazania czegos banalnego w sposob, ktory potrafi
zatrzymac Cie nad czyms tak oczywistym, ze az boli.
To metoda, sposob kadrowania, ktory sprawia, ze odbiorca odwraca sie na
ulicy i szuka oczami takiego widoku - i tak go nie znajdzie. Bo to jest
wlasnie ta "sztuka street'u".
Street to fakt mowiacy ogladajacemu, ze cala jego rzeczywistosc nie jest
droga do pracy i spotkaniem na kawe w czasie lanczu. Ze jest to rownolegle
spojrzenie miliardow ludzi na te sama babcie z kwiatami, na ten sam chodnik,
na ten sam tramaj wynuzajacy sie codziennie o 5.46 zza rogu.

Potrafisz to sfotografowac !!!????

Ja niestety nie !
Ale staram sie!

Polecam - uczysz sie relacji i relatywnosci !
 
dan  Dołączył: 11.08.2006
tref napisał/a:

Cytat
10.) Wez discmana z dobra muzyka. Pozwoli to Ci się skupic
na muzyce i d odskocznie psychiczna. Zauwazyles, ze jak
chodzisz po miescie sluchajac muzyki to czujesz się
niewidoczny? Wlasnie o to chodzi.
nie zgadzam się! Muzyka często rozprasza, nie pozwala słuchać głosu ulicy. Poza tym jak się fotografuje "specyficzne" moiejsca, to można niepostrzeżenie w mordę zarobić, bo nie usłyszysz "kroków" nieszczęścia :mrgreen:

A mi muzyka pomaga swobodniej robic zdjecia ;-) Szkoda ze nie pomaga moim zdjeciom ;-)

tref napisał/a:

Chodzenie z kimś jest może i fajne, ale jesli to jest spacer. Nie umiem dopasować się do tempa kogoś innego i nie potrafię narzucić własnego tempa innemu fotografowi. Idąc na miasto bądź sam! Tylko ty i ulica!

Rzeczywiscie, w dwojke nie da rady, choc spotkac czasem kogos znajomego jest milo ;-)

[ Dodano: 2007-04-28, 18:29 ]
Nie ma jak streetphoto na peryferiach miasta robione telefonem komorkowym:



;-)
 

alkos  Dołączył: 18.04.2006
dan napisał/a:
Nie ma jak streetphoto na peryferiach miasta robione telefonem komorkowym:


Dobre :-)
 

guerilla  Dołączył: 23.04.2006
tref napisał/a:
No to może teraz o materiałach. Oczywiści wszystko jest dobre co jest światłoczułe, ale może każdy wpisze swoje preferencje?

Osoba, której zdjęcia oglądam każdego dnia napisała:
Cytat
I expose Tri-X 400 at ISO 1600 all the time


ponieważ TriX do mnie idzie, to się pytam - warto aż tak go szarpać? Fakt, robię raczej popołudniami, ale teraz jest dobra pogoda.


ponoć w Diafine wywoływany ma taką czułość właśnie nominalnie i nie wiele się różni od naswietlonego na 400. ale nie widziałem przykładów nigdzie tego w biały dzień..

Wyświetl posty z ostatnich:
Skocz do:
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach