Daniel kr  Dołączył: 01.11.2016
Chemia i akcesoria do B&W. Zestaw startowy. Cytuj
W P30n wylądowała pierwsza rolka filmu B&W, Ilford HP5 Plus 400. Teraz pora uzbroić się w chemię i potrzebne akcesoria. Mam koreks Jobo 1000 na jeden film. Stary ale nieużywany. Wywoływacz - myślę o Ilford ID-11, proszek na 1l. Utrwalacz jakiś niedrogi w proszku za kilkanaście złotych. Raczej małe opakowania i dobrze by było żeby były trwałe. Najlepiej żeby starczyło na rok i ok. 6-8 rolek. I tu czas na pytania. Kupować jeszcze jakąś chemię czy stosować domowe sposoby typu woda z płynem do mycia naczyń? Jakieś przerywacze itd? A może macie jakieś swoje sprawdzone przepisy? Kilkanaście dodatkowych złotych mogę wyłożyć żeby mieć spokojna głowę że nie będzie zacieków na filmie. No chyba że to łatwo rozwiązać domowymi sposobami? Termometr jakiś się przyda pewnie. Menzurkę szklaną mam. Coś jeszcze?
 

bakulik  Dołączył: 20.04.2013
Cytuj
 

dilbert  Dołączył: 21.09.2008
Re: Chemia i akcesoria do B&W. Zestaw startowy. Cytuj
Daniel kr napisał/a:
(..)Coś jeszcze?

Hej Daniel - jak coś to pisz priv, ja jestem na świeżo z tematem (zakupy, wołania, przemyślenia), więc chętnie pomogę :)
 

MarWoj  Dołączył: 15.03.2007
Re: Chemia i akcesoria do B&W. Zestaw startowy. Cytuj
Daniel kr napisał/a:
Termometr jakiś się przyda pewnie. Menzurkę szklaną mam. Coś jeszcze?


Kontrola temperatury jest ważna. Dokup elektroniczny termometr laboratoryjny. Na Aledrogo znajdziesz w rozsądnej cenie. Spirytusowe są takie sobie - słupek łatwo się rozpada na części, a pomiar idzie wtedy do piachu.
(Ad menzurka) Pamiętaj, że szkło miarowe jest skalibrowane dla temperatury 20 stopni C - jeśli nalejesz gorącej wody już nie wróci do pierwotnej objętości. Ale też wywoływanie to nie analityczne oznaczanie ilościowe, zatem niewielka odchyłka w całkowitej objętości w litrze roztworu "nie zwali" procesu (ale już mililitr różnicy przy odmierzaniu np. 5 ml koncentratu wywojki -tak). Menzurka/strzykawka o poj. 10 ml przydaje się do rozcieńczania np. rodinalu. Do sporządzania roztworów rzędu 1 l wystarczy zlewka i jakaś miarka do odmierzenia objętości. Zlewki mają przybliżoną pojemność - nie są naczyniami miarowymi, zatem niezbyt nadają się do dokładnego określania objętości, ale już do sporządzania roztworów -tak. Sam używam plastikowej miarki o poj. 1 l Zwykle używam koncentratów, zatem nie potrzebuję wyższych temperatur do rozpuszczania proszków (30-40 stopni) i nie muszę się martwić zmianami objętości. Wato też używać zawsze tego samego naczynia miarowego - raz wypracowane korekty procesu zawsze się sprawdzą.
I też ważne - po każdym użyciu wszystkie naczynia dokładnie płuczemy i suszymy, by do następnego użycia były czyste. Pomieszanie resztek chemi może dać "ciekawe" efekty. :evilsmile:
 

rychu  Dołączył: 08.10.2006
Cytuj
MarWoj, ale mieszasz, tak czytam i jeszcze o lepkości, fazach gęstości i meniskach nie doczytałem :evilsmile: uwaga kranówa na Śląsku jest cięższa :mrgreen:
 
barmiska  Dołączył: 27.08.2014
Cytuj
Jak zaczynałem jakiś czas temu (2 lata?) to wziąłem Ilford ID-11, Ilford Rapid Fixer i Ilford Pan F, mieszałem w butelce po winie ;-) , odmierzałem wodę demineralizowaną kuchennymi miarkami, przerywałem octem i zwilżałem ludwikiem.
Zadziałało u mnie, dokupiłem zwilżacz, znalazłem zlewkę, rodinal odmierzam strzykawką.
Termometru jeszcze nie mam, ale odstawiam wodę na dłuższy czas, żeby miała temperaturę pokojową, i sprawdzam ile jest "w pokoju" :)
Pzdr i powodzenia.
 

powalos  Dołączył: 20.04.2006
Cytuj
MarWoj napisał/a:
Spirytusowe są takie sobie - słupek łatwo się rozpada na części, a pomiar idzie wtedy do piachu.

Używam właśnie spirytusowego,wyprodukowanego przez jakiś zakład w mieście Łodzi. Skala od 10-45 stopni z podziałką co 0,2 stopnia. Mam go dobre 30 lat i wszystko z nim ok. Tak, że bez przesady z tym rozpadaniem. A przyznam się, że nie jeden raz służył jako bagietka do rozbełtania. No chyba, że przed laty nie wszystko było do jednorazowego użycia. :-D
 
Daniel kr  Dołączył: 01.11.2016
Cytuj
Dziękuję wszystkim za podpowiedzi. Mam już chyba wszystko czego potrzebuję. Na początku kupiłem wywoływacz Tetenal Neofin Blau w małej (50ml.) buteleczce na dwa wołania. Jednak później doczytałem że to wywoływacz do filmów max. 200ISO. Potwierdzacie? No i ostatecznie dokupiłem Proszek Ilforda ID-11 na 1 litr roztworu roboczego. Mam zamiar wywoływać w 1:1. Czy to dobry wybór jeśli chcę uzyskać raczej większy kontrast i ziarno? Do tego mam utrwalacz Tetenal Superfix Plus i zwilżacz Tetenal Mirasol 2000 Antistatic oba po 250 ml. Rozumiem że wywoływacz jest jednorazowy natomiast utrwalacz i zwilżacz jest do wielokrotnego użytku? No i czy utrwalacz lepiej rozrobić od razu cały czyli 1,25 l. i odlewać do koreksu ile trzeba a później z powrotem do butelki? Czy rozrobić tylko tyle ile mieści koreks (ok. 300ml.)?
Powoli klatki się kończą w aparacie i nadchodzi czas pierwszego wołania :) Na razie ćwiczyłem trochę nawijanie filmu na szpulę i trochę się boję jak to pójdzie w ciemności :)
Mam jeszcze pytanie o te fikołki koreksem. Czy to maja być na tyle delikatne ruchy żeby nie spieniła się chemia w koreksie np? Czy nie o to chodzi i jest tu większa dowolność? Po prostu zwykłe obroty? Kiedy zalałem koreks taka ilością wody jak opisuje producent (265 ml.) to woda lekko tylko przykryła szpulę. To normalne? Mam zamiar wlewać trochę więcej chemii - ok. 280 ml.
 

dilbert  Dołączył: 21.09.2008
Cytuj
Daniel kr napisał/a:
(..)?(..)

Dużo pytań :) Napisz, jaki film/filmy będziesz chciał na początek wołać.
 
Daniel kr  Dołączył: 01.11.2016
Cytuj
Było w pierwszym poście. Jest Ilford HP5 Plus 400 do wywołania. Następny w kolejce jest Rollei Retro 400 S :)
 

dilbert  Dołączył: 21.09.2008
Cytuj
Daniel kr napisał/a:
Było w pierwszym poście. Jest Ilford HP5 Plus 400 do wywołania. Następny w kolejce jest Rollei Retro 400 S :)


Ok, jak kliknąłem wyślij to się jargnąłem, że na początku napisałeś o Ilfordzie :) Jeśli lubisz technikalia i umiesz "w angielski", to tu masz sporo szczegółów: link . Ostatnio wołałem ten film i jak przy większości klasyków, wątpię że da się to spierniczyć...

Zależy jaki masz koreks, ale polecam zalać o te min. 5% chemii więcej. Jeśli chodzi o "fikołki", to go zwyczajnie obróć pare razy, co minutę i tyle. Przesadzić to chyba można tylko wtedy, jakbyś zaczął nim trząść niczym shakerem do drinków, albo (w drugą stronę) pieścił się jak z kieliszkami.

Co do utrwalania: rozrób sobie 0,5 litra roboczego, a resztę zostaw (to nie wywoływacz, że się zaraz popsuje). Z roztworu roboczego, te min. 10 rolek utrwalisz (zobacz, że na opakowaniu masz napisane: wydajność 12 filmow 135).

Wywołaj tego HP5 w ID11 zrobionym 1:1. To absolutna klasyka, na ekpserymenty przyjdzie czas ;) O tym tetenalu może inni ciemniacy powiedzą coś więcej, ale ja bym na początek nie kombinował.
 

rychu  Dołączył: 08.10.2006
Cytuj
ID-11 z HP5+ to kontrastowy duet. Przy 1:1 to normalne wołanie, jeżeli rozcieńczysz obniżysz kontrast i zwiększysz ziarno. Zobaczysz jak wyjdzie. Możesz też poczytać o naświetlaniu na cienie i wołaniu na światła, ale trzeba trochę nabrać doświadczenia z wywoływaczem. Co do spieniania to się nie przejmuj, spieniać lubią się raczej kąpiele końcowe po utrwalaniu. Ja zawsze wlewam więcej niż napisane na koreksie dla 1 filmu. Bełtanie to też "sztuka" - energiczne i częste machanie to duży kontrast, rzadsze i delikatne daje mniejszy, jednak ma to zdecydowanie większe znaczenie przy dużych rozcieńczeniach np Rodinala, choć przy 1+2 dla Excela też zauważyłem różnicę. Obracasz koreksem do góry dnem i z powrotem ok 10s na początku każdej minuty wołania. Czas wołania rozpoczynasz od momentu rozpoczęcia wlewu wywoływacza, a kończysz po wykapaniu ostatniej kropli z koreksu. Czas zalewania i opróżniania to ok 15-20s. Przy utrwalaniu taki reżim nie ma znaczenia.
 
aldek  Dołączył: 13.10.2006
Cytuj
Garść uwag dorzucę. Będą to spóźnione rady dla Ciebie, ale może na drugi raz. Albo dla kogo innego.
Neofin Blau jest fajny, ale drogi. To taki oldskulowy wywoływacz, ale nie jest to "nabijacz ziarna", działa wyrównawczo, to tzw. formuła Beutlera. Daj sobie spokój na razie. Najpierw opanuj standardowy proces, potem będą eksperymenty, a potem... znów wrócisz do d 76 :-)

No więc tak:
- Termometr. Weź szklany. Te 20 stopni wywoływacza to ustaw dokładnie, temperatura ma znaczenie jak cholera.
- Film: weź Ilford FP4 Plus. Ładne zdjęcia z niego wychodzą, tyle powiem. Polecam w wersji 24 klatki, co jest o tyle fajne, że szybciej wyjmiesz film z aparatu :-)
- Wywoływacz: ID-11 lub D 76. Rozcieńcz 1:1 albo i nie.
- Utrwalacz: Koncentrat w płynie, foma na przykład.
- Przerywacz: może być i rozcieńczony ocet.
- Woda demineralizowana do zrobienia roztworu wywoływacza (tak na wszelki wypadek) i do ostatniej kąpieli płukającej - by nie było zacieków. Zwilżacz też może być.
- Aplikacja na smartfona z recepturami i timerem. Kupiłeś filmy i chemię, to tych paru euro nie żałuj. Ja używam Massive Dev Chart, jest na Andro i Appla. Można modyfikować i dodawać własne czasy i procesy. Aplikacja sama puka odmierzając fikołki koreksem i dzwoni, jak trza wylać. Pomaga w tym, co w tej zabawie jest najważniejsze: powtarzalności procesów.
- Płucz tzw. metodą Ilforda - wpisz w gugle, oszczędzisz wodę i czas, no i wyrobisz mięśnie.

Zacznij się rozglądać za powiększalnikiem, bo wywołując film to dopiero odwijasz papierek z tego cukierka, jakim jest analogowa fotografia. No chyba, że się zniechęcisz.
 

kojut  Dołączył: 13.04.2011
Cytuj
aldek napisał/a:
Ja używam Massive Dev Chart, jest na Andro i Appla. Można modyfikować i dodawać własne czasy i procesy.

A za darmo to "Massive dev chart lite" i "Darkroom timer". Ta opcja ma tylko ten minus, że pierwszy przepis trzeba wpisać samemu, a potem na szybko modyfikować kolejne kopie.
aldek napisał/a:
- Płucz tzw. metodą Ilforda - wpisz w gugle, oszczędzisz wodę i czas, no i wyrobisz mięśnie.

O ile w przypadku ilfordów ta metoda ie sprawdza, to w przypadku kodaków czy fomy nie usunie się barwnej maski. Tu tylko płukanko pod bieżącą wodą.
aldek napisał/a:
Zacznij się rozglądać za powiększalnikiem, bo wywołując film to dopiero odwijasz papierek z tego cukierka, jakim jest analogowa fotografia.

O to, to :-B :-B :-B
 
Daniel kr  Dołączył: 01.11.2016
Cytuj
Dzięki za kolejne uwagi. Na pewno się przydadzą, choć jak pisałem filmy na początek i chemia już kupione. Jeżeli chodzi o płukanie metodą ilforda to też mi się wydaje to bardziej racjonalne niż lanie wody non stop. No chyba że jakieś skrajne przypadki tego wymagają jak pisze kolega kojut. Co do aplikacji na telefon to rozważę w przyszłości. Na razie skorzystam z timera w telefonie :) Powiększalnik może kiedyś też będzie ale to już jak mi się wydaje, poważniejsze przedsięwzięcie. Większe koszty, ciemnia...
Mam natomiast jeszcze jedno pytanie czysto techniczne. Mianowicie wszędzie piszą i mówią o otwieraniu kasetki z filmem. Czym, jak to zrobić.... A czy nie można po prostu nawijając film na szpulę koreksu, jednocześnie wyciągać, odwijać film z zamkniętej kasetki? Zakładając oczywiście że koniec filmu nie został zwinięty do środka. Wydaje mi się to łatwiejsze i co ważne nie ryzykujemy uszkodzenia/porysowania filmu, bo nie ma on na swojej krótkiej drodze kontaktu z niczym dookoła. Jeśli źle myślę to niech mnie ktoś wyprowadzi z błędu :-)
 

powalos  Dołączył: 20.04.2006
Cytuj
Daniel kr, ja właśnie tak robię. Wyciągam dłuższy kawałek, nawijam na szpulę koreksu, itd. Zazwyczaj wystarczają mi trzy takie powtórzenia. Oczywiście film należy wyciągać spokojnym, niezbyt szybkim ruchem, bo potrafi się elektryzować i mogą pojawić się mini wyładowania elektryczności statycznej, co może być widoczne po wywołaniu. Chociaż przy obecnych filmach tego nie zauważyłem. Częściej zdarzało się to przed ponad 20-laty. Wtedy filmy miały grubsze podłoże. Natomiast jeżeli mam film w kasetkach rozbieralnych (do ponownego załadowania z metra) to raczej otwieram je i wyjmuję szpulkę z nawiniętym filmem. Oczywiście w całkowitej ciemnicy. :-D Pzdr.
 

rychu  Dołączył: 08.10.2006
Cytuj
Jeśli idzie o moje doświadczenia, to tego nie widzę. Nawijając na szpulę koreksu film raczej powinien luźno zwisać, i tak chcąc otrzymać luz (film w kasetce będzie stawiał opór) będziesz musiał pociągnąć i może dojść do wyrwania filmu z dość wąskich prowadnic szpuli, a robienie takich operacji po omacku może się skomplikować. Ja kasetki otwieram zwykłymi nożyczkami - jeden z dekielków, potem wysuwam szpulkę, obcinam języczek, zaokrąglam kanty i rozpoczynam nawijanie.
 

powalos  Dołączył: 20.04.2006
Cytuj
rychu, no tak. Tylko, ze film ma tendencję do zwijania się spiralnie, a tak ciężar kasetki w pewnym sensie przeciwdziała temu. Zresztą nie opisałem mojej czynności dokładnie, bo puryści ciemniowi zrobili by oczy jak talerzyki deserowe. :-D Swoją metodę musiałem opracować na użytek koreksów "Krokus". Chociaż teraz nie mam już z nimi żadnego problemu i nawet nie przeciekają przy fikołkach. Bardziej chodziło mi o to, aby Daniel kr nie zniechęcił się, gdy mu się film zacznie zwijać w spiralkę przy wejściu do szpuli koreksu. Pzdr.
P.S.
Kasetki można z powodzeniem otwierać zwykłymi otwieraczami do butelek od piwa.
 
barmiska  Dołączył: 27.08.2014
Cytuj
+1 dla metody powalosa, też tak robię.
Jedyny dodatkowy "opór" to ciężar kasetki.
Do tej pory tylko Krokusa używałem (Paterson już czeka na wołanie :-) )
Jeśli końcówka filmu jest w kasetce to próbuję wyciągania końcówki przy pomocy 2 kawałków starej kliszy, i w końcu udaje się wyciągnąć każdy film.
Czasem po 2, czasem po 50 próbach.
Po 20 się poddaję i biorę biorę otwieracz. Wyciągam końcówkę, zakładam dekielek z powrotem, przycinam końcówkę, i dalej jak wyżej - odwijam 50cm z kasetki, nawijam na szpulę, i tak 3-4 razy.
Pzdr.
 

papcio  Dołączył: 20.04.2006
Cytuj
MarWoj napisał/a:
Pamiętaj, że szkło miarowe jest skalibrowane dla temperatury 20 stopni C - jeśli nalejesz gorącej wody już nie wróci do pierwotnej objętości.


A nie przesadziłeś trochę?

[ Dodano: 2016-12-29, 12:29 ]
MarWoj napisał/a:
Spirytusowe są takie sobie - słupek łatwo się rozpada na części, a pomiar idzie wtedy do piachu.


Używam takich od wielu lat z dokładnością do 0.2 stopnia, choć zdecydowanie wolę rtęciowe.

Zestaw na strat:

- D-11 |(ID-11) 1:1
- ocet
- dowolny tiosiarczan sodu (Tiosiarczan krystaliczny; 200 g. (250 g.)
(Kwaśny Siarczyn bezwodny; 20 g. (25 g.)
- dobre płukanie
- zwilżacz przed suszeniem w wodzie destylowanej

20 stopni celsjusza


- suszenie w pomieszczeniu bez kurzu (np łazienka po kąpieli)

Co do nawijania szpuli koreksu to też wyciągam końcówkę i odwijam ze 3 razy z kasetki. I ważnie nigdy pod kocem, tylko w ciemnym pomieszczeniu.

Wyświetl posty z ostatnich:
Skocz do:
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach