M.W  Dołączył: 20 Sie 2008
[fotografowie] Douglas Kirkland
Cytat

http://www.douglaskirkland.com

Fotograf gwiazd

Czy gwiazdy odbijają światło inaczej niż zwykli śmiertelnicy?

Nie. Różnica polega na tym, że jeśli zrobię zdjęcie kogoś znanego, wielu ludzi będzie chciało je obejrzeć.

Jednak na pewno swobodniej spoglądają w oko obiektywu?

Jeśli fotografuję kogoś, kto nie czuje się przed aparatem swobodnie, to muszę zrelaksować obiekt.

Jak?

Daję mu odczuć, że na planie jest tylko jedna gwiazda - osoba po drugiej stronie obiektywu. Dostaje całe moje zaangażowanie i uwagę.

Marilyn Monroe wygląda na bardzo zrelaksowaną w łóżku...

To jednodniowy romans. Gdy naprawdę ci na kimś zależy, a wiesz, że możesz spędzić z nim tylko bardzo mało czasu, to koncentrujesz się na tej osobie. I tak stało się z Marilyn. Ja otworzyłem się przed nią, byłem bardzo młody i bardzo podniecony. Ona to rozpoznała i myślę, że na ten jeden wieczór zakochała się we mnie. I to przeszło na zdjęcia.

Wielu fotografów lubi wyeksponować złą, negatywną stronę osoby. Ja nie, ja mam pozytywne podejście - chcę, by wyglądały dobrze.

By wyglądały tak, jak chcą, czy tak, jakie są?


fot. Douglas Kirkland

One często nie wiedzą, co dla nich dobre. Pierwszą gwiazdą, której zrobiłem zdjęcie, była Elizabeth Taylor. Był rok 1961. Zacząłem dopiero pracować w "Look Magazine". Mój szef powiedział mi: "Pojedziesz do Las Vegas z dziennikarzem, by spotkać się z Elizabeth Taylor. Nie fotografowała się od roku. Jest w złym stanie, była chora. Jedź i zobacz, co da się zrobić". Taylor powiedziała: "Przyślijcie dziennikarza, ale nie chcę fotografa". Mimo to poszedłem. Siedziałem cicho podczas wywiadu, a na końcu postanowiłem być z nią szczery. Powiedziałem: "Jestem nowy w tej pracy, proszę pomyśleć, jak to zdjęcie zmieniłoby moje życie". Spojrzała na mnie i powiedziała, żebym przyszedł następnego dnia rano. Zrobiłem zdjęcia, które stały się słynne.

Elizabeth Taylor, Marilyn Monroe, Marlena Dietrich... Czy gwiazdy mają aurę?

Marlena Dietrich miała najprawdziwszą aurę! Była gwiazdą totalną. Jej dzieci mówią, że była złą matką, bo zawsze się koncentrowała na byciu gwiazdą. Zanim zrobiłem Marlenie zdjęcia, czytałem o tym, jak lubiła poniżać reżyserów. Przyszła bardzo spięta. Puściłem jej własną muzykę i zacząłem mój mentalny romans z nią i obiektywem. Była metr ode mnie.


Marlene Dietrich, New York, 1961

Rok później spotkałem ją w samolocie. Nachyliła się i powiedziała: "Przepraszam, że byłam taka trudna. Te zdjęcia były świetne. Przez całe życie zawsze starałam się przygotować do spotkania z fotografem, a oni zazwyczaj nie byli przygotowani i cała moja praca szła na marne. I tak im stawałam się starsza, tym trudniejsza". Była perfekcjonistką.

Jak Pan się przygotowuje do sesji?

Przede wszystkim przygotowuję się technicznie - aparat, światła. Uczę tego moich studentów. Gdy patrzę na nich, widzę, jak martwią się guzikami na aparacie, a fotografowanie musi być tak naturalne jak oddychanie. Gdy rozmawiam z panią, nie zastanawiam się, jak się oddycha, to by nam przeszkadzało. Nie. Myślę o Pani. Jest Pani jedyną osobą w moim życiu w tej sekundzie.

Porozmawiajmy więc o technologii. Przyjechał Pan do Polski, by otworzyć wydział mediów cyfrowych w łódzkiej Filmówce. Kiedy przerzucił się Pan na fotografię cyfrową?

W latach 80. zacząłem używać komputera do pisania. W 1991 roku przy okazji otwierania Digital Center Kodaka pokazano mi program Photoshop, w którym mogłem robić wszystko, co robiłem do tej pory w ciemni, i dużo więcej i lepiej! Zacząłem używać aparatów cyfrowych do nauczania studentów, bo mogłem zrobić zdjęcie i od razu pokazać im efekty. Uwielbiam film i pracowałem na nim długo, ale wiem, że cyfra jest lepsza. Można robić ogromne powiększenia, nie ma ziarna, powstaje idealny obraz, który można przetwarzać.

Nie tęskni Pan za ciemnią?

Nie. Komputer jest dziś moją ciemnią. Ale warto podkreślić, że obróbka cyfrowa nie jest taka prosta, jak się wydaje. Sfotografowałem przyjaciół cyfrą. Kobieta ma ponad 60 lat i wiele zmarszczek. Chciałem, żeby wyglądała pięknie, tak samo jak malarz, gdy maluje portret na zamówienie. Obróbka zajęła mi wiele czasu.

Fotografuje Pan głównie ludzi.

Bo ja się nie boję ludzi. Mój przyjaciel z Nowego Jorku Pete Turner, który jest bardzo dobrym fotografem, przyznaje się otwarcie, że nie lubi robić zdjęć ludziom, bo czuje się skrępowany. Kilka lat temu byliśmy u niego w domu, gdzie rosną przepiękne krzaki. Wziąłem polaroida i sfotografowałem moją żonę na ich tle. Była piękna jesień - niebo niebieskie, liście czerwone, idealne światło. Podszedłem do niej bardzo blisko i zrobiłem zdjęcie. Pięć minut później Pete wziął aparat i zrobił zdjęcie, gdzie Françoise była jedynie małym okruszkiem wrzuconym w krajobraz.

Mnie ciągnie do ludzi
Paulina Skirgajłło-Krajewska

Douglas Kirkland: From To Digital And Back 8x10


Douglas Kirkland's New Deardorff
Bernardo Bertolucci by Douglas Kirkland 2013
Douglas Kirkland on Photography
Douglas Kirkland - Vogue


http://vimeo.com/78387338

W swoim archiwum Douglas Kirkland przechowuje milion fotografii z wizerunkami gwiazd, od Audrey Hepburn po Rooney Mara. I choć jego portrety przeszły do historii, przyznaje, że musi dostosować się do współczesnych wymogów.

- Świat się zmienił, to, co robisz musisz dostosować do czasów, w których żyjesz. Taka jest rzeczywistość, dziś jest się kimś innym, a raczej trzeba być kimś innym, niż było się kilkanaście lat temu. Odnosi się to również do pracy, którą się wykonuje. Muszę pamiętać, że na przestrzeni lat zmieniła się estetyka, gusta, te zmiany muszę mieć na uwadze w swojej pracy - przyznaje Douglas Kirkland.

Swoją karierę w fotografii Kirkland rozpoczął w wieku 24 lat od współpracy z magazynem Look. To właśnie na łamach magazynu ukazały się słynne zdjęcia Marilyn Monroe, wykonane w 1961 roku, na 25-lecie pisma. To stało się krokiem milowym w karierze fotografa, od tamtego czasu przed jego obiektywem pozowali najwięksi - Coco Chanel, Brigitte Bardot, Elizabeth Taylor, Leonardo DiCaprio, Michael Jackson, Mick Jagger, Sting.

Fotograf przyznaje, że jego wielkim szczęściem była możliwość fotografowania gwiazd w czasach, kiedy, liczyła się pewna naturalność. Dziś króluje perfekcja, również ta, wykreowanej za pomocą Photoshopa.



Mimo swojego wieku, prawie 80 lat, Kirkland wciąż pozostaje aktywny zawodowo. W minionym tygodniu na rynku wydawniczym ukazała się książka poświęcona jego osobie. Książka zatytułowana A Life in Pictures: The Douglas Kirkland Monograph to chronologiczny zbiór najsłynniejszych fotografii Kirklanda, które jak sam przyznaje odkrają nie tylko różnorodne wcielenia największych sław, ale pokazują również jak zmieniał się sposób patrzenia na nie.

- To, co wyróżnia Douglasa, jako fotografa jest umiejętność ujawniania postaci, odkrywa on to, czego nie widać za kurtyną czy przed kamerą. On ma niezwykle wyostrzoną umiejętność obserwowania, dostrzega ludzi ich prawdę i piękno - przyznaje Baz Luhrmann , dyrektor The Great Gatsby, wieloletni przyjaciel fotografa.
Platine.pl
 

matb  Dołączył: 02 Lis 2006
Patrzę na zdjęcie Liz Taylor i tak mi szkoda, że Kodachrome już nie ma :-(
A cykl "Moments" - ech, dowolną z tych fotek chętnie bym na ścianie w domu powiesił. Super!
 
M.W  Dołączył: 20 Sie 2008

Wyświetl posty z ostatnich:
Skocz do:
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach