Fafniak  Dołączył: 19 Kwi 2006
oj... nie masz racji - dobra robote to tam odwala samp i jaad75 - ja już się tylko wygłupiam
 

opiszon  Dołączył: 29 Sty 2008
Fafniak napisał/a:
ja już się tylko wygłupiam

no to wszystko w porządku jeżeli chodzi o ten portalik

przecież redakcja optycznych też się wygłupia pisząc te skomplikowane testy aparatów, które im ponoć tyle czasu zajmują :-P
przynajmniej takie mam wrażenie, że to są wygłupy, a nie poważne testy :lol:
 

Fafniak  Dołączył: 19 Kwi 2006
Nie.... no nie przesadzaj. Część pracy wykonują naprawdę dobrze - sporo można się dowiedzieć.Natomiast komentarze są zbyteczne - czego nei potrafią zrozumieć
 

komtur  Dołączył: 04 Cze 2008
Tak się zastanawiam nad pisaniem w testach o tej całej obróbce plików RAW przez aparaty... Przecież każdy plik RAW i tak jest zawsze efektem obróbki danych odczytanych z matrycy przez jakiś algorytm. Gdzie jest granica tego, co można zrobić, a czego nie z tymi danymi? Dlaczego to, co robi z nimi Pentax jest złe, a to co Alfa, dobre? Gdybym konstruował taki algorytm, to w skrócie wyszedłbym z założenia, że ma być jak najwięcej szczegółów, jak największy zakres tonalny, jak najmniej szumów i brak widocznych artefaktów, a obraz ma być jak najbliższy temu co odbieram "gołym okiem". Przecież gdyby nie te algorytmy, różne u różnych producentów, to aparaty (różnych producentów) wyposażone w taką samą matrycę (np. Sony) po potraktowaniu, powiedzmy, DCRAW-em dawałyby praktycznie identyczny obraz wyjściowy... a nie dają :->

A widać, że np. taki RAW z k-x przy ISO 1600 wygląda znacznie lepiej od tego z testowanej Alfy. I to jest, moim zdaniem, ostateczne kryterium. Ostateczny werdykt i tak wydaje "oko" obserwatora. Moim zdaniem tym razem inżynierom Pentaksa po prostu udało się tę obróbkę danych do pliku RAW zrobić lepiej niż konkurencji i tyle.
 

MiQ27  Dołączył: 17 Wrz 2007
komtur napisał/a:
tym razem inżynierom Pentaksa po prostu udało się tę obróbkę danych do pliku RAW zrobić lepiej niż konkurencji

komtur, ale Ci inżynierowie z Pentaxa zachowali się niesportowo. Zrobili to tak, że tego nie widać, a przecież musi być widać. A nawet jak nie widać, to przecież my wiemy, że to zrobili. Musieli to zrobić.
Dlatego czujemy się upokorzeni i zrobieni w bambuko.
Niżej podpisani testerzy z apatyczne.pl.

;-)

 
huh  Dołączył: 03 Wrz 2009
to jest troszkę inaczej, zadaniem pentaxa, nikona czy sony jak dostają surową matrycę jest oprogramowanie programowego odbiornika sygnału, czegoś co go zamieni na pixele - pojedyńcze pixele, na kazdym pixelu matrycy jest jakiś poziom nieczytelnego sygnału, zadaniem softu jest zgadywanie czy to jest szum czy nie, jeśli soft bierze "na rybę" czyli bierze wszystko to mamy szum ale i detal ;) jeśli kombinuje na podstawie porównania sąsiednich pixeli to może stracić detale może nie wszystkie, może niewiele ale jednak czasami sporo - patrz placki na rawach z a900 :roll: w pierwszych wersjach było ich sporo... i tu jest kot pogrzebany, to nie tylko decyzja czy bierzemy wszystko czy kombinujemy albo w jakim stopniu tylko też jak, dlatego szum bywa monochromatyczny ale też i kolorowy.. ;)

Ważne jest też podkręcanie / odkręcanie wzmacniaczy w zależności od kontrastu sceny warunków oświetleniowych. Tu ma problem k20d, straszne szumy w cieniach ;(
 

Doktor_Vincent  Dołączył: 04 Lip 2009
Przeczytałem wszystkie komentarze, nareszcie. Fafniak, za tekst o blokadzie :-B :-D

A ja mam taką myśl, żeby wysłać tam do nich obserwatora z ramienia forum naszego i żeby mógł zobaczyć jak testują np kiksa, bo jeśli jakiś opiszon by mi powiedział, że to co tam napisali to prawda to bronił bym jej bardziej niż niepodległości :-P

[ Dodano: 2010-03-06, 02:01 ]
Przyznać się, który to MCR ;-)

[ Dodano: 2010-03-06, 02:06 ]
Już się domyśliłem, że to p--------, jeśli się mylę to stawiam :-B
 

tatsuo_ki  Dołączył: 01 Mar 2009
po pierwsze, to niektórym nie aparaty, a we łbie szumi...
już pokazywałem wcześniej, ale zdaje się temat dokonał seppuku...
tak zwane iso 400:
http://i129.photobucket.c...192mniejsze.jpg
i tak zwane iso 1600:
http://i129.photobucket.c...566mniejsze.jpg
tak jak mówiłem, mam zrąbany egzemplarz k200, który nie bacząc na groźby z mojej strony usilnie wzbrania się przed wszelkim szumieniem...
nie sądzę, by k20 miało słabszą matrycę, w końcu to CMOS kontra CCD ( :-x ), wiadomo każdemu wykształconemu politechnicznie testerowi, że ta druga nie ma żadnych szans, więc skoro słabsza olewa szumy, no to lepsza tym bardziej powinna mieć je w głębokim poważaniu...
w ogóle ciekawe sformułowanie - poziom nieczytelnego sygnału... czy ma to związek z tym, że aparat był projektowany przez Japończyków, a fotony są odbite od "polskiej ziemi" i po prostu matryca nie paniemaju? bariera językowa i takie tam? czy to kwestia polskiego niechlujstwa i jakieś takie bukwy te polskie fotony kreślą na matrycy, że ta ich odczytać nie może?
może ja nie do tych szkół co trzeba chodziłem, chociaż w sumie część redakcji opierdycznych też PG ma w życiorysie, ale w każdym razie na moje to wygląda tak, że sobie foton leci ze Słoneczka (tudzież innego źródła światła), potem się odbija od czegośtam (takie coś, co odbija te fotony, znaczy się umie, znaczy się taką właściwość ma, że odbija, niekoniecznie świadomie...), następnie tego fotona zakręca obiektyw, co by ładnie padł (i już tam został) na matryckę, znaczy się na pojedynczy element światłoczujący (znaczy się taki, co to lubi jak na niego to światło tak czule pada). Jak ten no foton padnie na ten element, w zwyczaju jest, że ten element kryształem, najczęściej krzemu, no to się w krysztale "gotuje" i się elektron uwalnia. Niektórym znane jest to zjawisko pod nazwą zjawiska fotoelektrycznego, ale ja wolę nazwę miłosnego spotkania natury z technologią (prawda, że ładniej?). Elektron ten ma swój ładunek elektryczny, jak sama nazwa wskazuje. Elektron - elektryczny (a mówili, że fizyka taka trudna, wystarczy trochę z polskiego kojarzyć i jakoś tak łatwiej wszystko wchodzi do głowy). Jak tych fotonów, a z nich elektronów się zbierze odpowiednia ilość, no to kupą mości panowie, mogą uderzyć w czujnik, co te ich ilość zliczyć potrafi, bo też jest prądodziałający. Jak zliczy ile tych elektronów padło, no to przekaże dalej. Tylko właśnie tutaj pojawia się problem, bo ten liczyczujnik ma swoją wydajność i charakterek. Najbardziej lubi liczyć elektrony w swojej czułość podstawowej, jak się mu każe liczyć szybciej niż lubi, no to kręci nosem z niechęcią. Dlatego też inżynierzy, ci od matryc i aparatów i innych wynalazków, uznali, że liczyczujnik trzeba zmotywować do pracy bardziej wytężonej, a że nic tak nie motywuje jak kopnięcie prądem, no to heśta, liczyczujnik do prądu podłączyli... i jak pokrętłem, tudzież przyciskiem wyższą czułość ustawiamy, liczyczujnik pod większy prąd wkładamy... niestety nie odbywa się to tak bezkarnie, gdyż jak wiadomo, jak się kogo pod prąd podłączy, to mu się w oczach dwoi i troi, a nawet kur.wiki się mogą pojawić, dlatego im więcej tego prądu na liczyczujnik puścimy, tym gorzej liczenie mu idzie i już sam nie wie, czy wszystkie elektrony policzył podwójnie, czy tylko połowę potrójnie... biedaczysko samo nie wie, ale przekazać dalej coś musi, no to przekazuje liczby, jakie mu wyszły, chociażby to były kule z maszyny losującej, nie wynik naukowych pomiarów...
a że dalsze pracowniki w fabryce obrazów łatwowierne być potrafią, co żywo chcą tym liczbom ufać i na ich podstawie produkty składać...
są tacy klienci, co lubią takie produkty, co je po rozpakowaniu trzeba rozkręcić i na nowo złożyć, lecz są też klienci, co chcieliby dostać takie, co im najwyżej lakieru na częściach drewnianych brakuje i przetarcia szmatką chromów, dla nich więc szefowie fabryki wysyłają na każdy etap produkcji kontrolerów jakości, dbających o to, by liczby nigdzie po drodze się nie skorumpowały (bo wiecie, dane mogą być corrupted).
niektóre szefostwo zatrudnia bardziej dokładnych kontrolmajstrów, inne mniej...

a teraz na poważnie. te wszystkie testy aparatów, matryc i innych na opierdycznych, już dawno oderwały się od rzeczywistości. poziom szumów, czy dokładność obrazowania jest już na takim etapie, że naprawdę żaden fotograf nie ma prawa narzekać na możliwości techniczne jakimi dysponuje. Naprawdę nastały czasy, gdzie jedynym ograniczeniem jest mózg fotografa, a nie jego oprzyrządowanie...
no ale jak zwykle, ja to wszystko rozumiem, łatwiej powiedzieć, że nie stać mnie na lepszą puszkę, dlatego mi takie słabe zdjęcia wychodzą, niż przyznać się, że mózg ma się zamulony i zlasowany pixelpeeperstwem...
naprawdę tak ciężko wpaść na pomysł, że szumy pojawiają się tam, gdzie za mało światła pada na matrycę? i żeby nie mieć z nimi problemu, wystarczy przy np. iso 800 ustawić kompensację na +0,3 , a przy iso1600 na +0,5? no ale jasne, przecież wysokie iso jest po to, żeby niedoświetlić zdjęcie o 2 EV, a później w szopie ciągnąć jeszcze o 4...
mam przeogromną ochotę proponować wyroby Pentaxa każdemu wielbicielowi wysokich iso "potrzebnych" do fotografowania ciemnych miejsc... jak ktoś chce fotografować, za przeproszeniem, w ciemnej dupie, to Pentax ma do tego naprawdę światowej klasy kolonoskopy... tam szumy mogą być co najwyżej jelitowe...
i tym jakże optymistycznym akcentem kończę posta i mam nadzieję nie musieć więcej tu wracać...

 

matth  Dołączył: 21 Kwi 2008
tatsuo_ki, jesteś moim mistrzem ;-)
 

Doktor_Vincent  Dołączył: 04 Lip 2009
Popieram mojego przedmówcę
 

Thadeus  Dołączył: 21 Mar 2008
Chłopaki dajcie już pokój aptecznym - tam u nich inna fizyka panuje .... zresztą nawet nie potrafią porządnie napisać/skopiować skryptu anty adblock. Bo albo moja Opera na kompie jest taka cudowna albo raczej to oni nie umieją napisać porządnego skryptu :). I opera blokuje reklamy - ich skrypt nie reaguje kompletnie, wyłączam blokowanie reklam i włączam Opere Turbo - skrypt twierdzi ze niecnie czynie blokując reklamy. Zgadnijcie którego ustawienia używam :)

tatsuo_ki, Choć mam wykształcenie ścisłe to się pogubiłem :) no ale ja biolog molekularny wiec się mną nie przejmuj. Ale zgodnie z przedmówcami GJ.

MiQ27, 3 literki czyli Magazyniera to teraz każda pipa ma nie wysilając się, niektóre to nawet na 2 literki (dr) nie muszą się napracować pojawiając sie raz na kilka miechów na uczelni. Ja się ciągle zastanawiam czemu mnie podkusiło i kibluje codziennie w labie, jak mogłem się nie wysilać. :)
 

Nazwany  Dołączył: 31 Lip 2008
tatsuo_ki napisał/a:
miłosnego spotkania natury z technologią


Tatsuo_ki

Dla mnie człowieka nie wykształconego, prostego jak konstrucja cepa, wykład jest prosty w swej wymowie - mało tego, porażająco trafiający do wyobraźni.
Poetyka zwrotów jak wyżej wymienione wprost powalają. Proszę o więcej takich wykładów, doskonale się to czyta. Nie będzie to zbyt wielkim pochlebstwem jeśli napiszę, że żałować mogę tego, że nie uczestniczyłem w Twoich wykładach. Serdecznie pozdrawiam!
 

opiszon  Dołączył: 29 Sty 2008
Thadeus napisał/a:
niektóre to nawet na 2 literki (dr) nie muszą się napracować pojawiając sie raz na kilka miechów na uczelni.

rozumiem że piszesz o doktorantach "niestacjonarnych" :?:

mam trochę inne zdanie na ten temat (wiem trochę na przykładzie brata), napisałem nawet dość obszernego posta z polemiką :-P ale stwierdziłem że to by był za duży OT w porównaniu do głównego tematu

w każdym razie - pamiętaj że doktoranci zaoczni mają też normalną pracę, w której często siedzą ponad 8h dziennie, potem dom/rodzina a wymagania dotyczące pracy naukowej mają takie same jak na studiach dziennych
 

Thadeus  Dołączył: 21 Mar 2008
opiszon, hmm nawet nie wiedziałem że są zaoczni? Bardziej chodzi o laski z np takiej politologii - lekko szybko i przyjemnie stypendium i praca raz na jakiś czas tylko trzeba się pojawić i coś napisać.

Porównując to to codziennego siedzenie w labie, cholernej zależności od tego czy coś wyjdzie czy nie, czy przypadkiem firma sie nie walnie i wyprodukuje np kopnięta pożywkę i jesteś udupiony przez kilak tygodni mies, albo nawet ekstremalnie wszystko idzie w diabły i trzeba zaczynać od nowa. Etc.

A już zupełnie mnie rozwaliły kiedyś laski które mieszkały w akademiku z moja koleżanką z labu - dziwiły się ze chodzi do labu i robi doktorat i musi codziennie chodzić bo one to może raz na jakiś czas a tak to imprezują. W ogóle dla nich to nie pojęte ze można to robić :) Luz normalnie :) Ech
 

opiszon  Dołączył: 29 Sty 2008
Thadeus, a to ok - po porostu co innego sobie pomyślałem ;-)

a co tego co napisałeś powyżej, to się zgadzam w 100%
 

tatsuo_ki  Dołączył: 01 Mar 2009
Nazwany napisał/a:
żałować mogę tego, że nie uczestniczyłem w Twoich wykładach

a ja żadnych nigdy regularnych nie miałem, także nic straconego. zresztą chyba nawet nigdy poza ramy referatu w szkole nie wykroczyłem, ale dziękuję tym bardziej.
 

perl  Dołączył: 24 Wrz 2006
Doktor_Vincent napisał/a:
Już się domyśliłem, że to p--------, jeśli się mylę to stawiam :-B
Jesli mowa o mojej osobie, to niestety musze zaprzeczyc - ja na ten portal bardzo rzadko wchodze, teraz juz wlasciwie wcale.
Dla mnie wchodzenie na ten portal jest równoznaczne z tym, jakbym czytał Fakt albo SuperExpress. Czasami poczytam, jak znajdę w pociągu na stoliczku. Ale głownie po to, zeby sie pośmiać.

Wiec tym bardziej daleko mi do pisania komentarzy tam.

 

opiszon  Dołączył: 29 Sty 2008
perl, ilość kresek w tym co napisał Doktor_Vincent się nie zgadza

MCR to MacRayers, czyli porucznik, czyli ilość kresek się zgadza :-P

 

tatsuo_ki  Dołączył: 01 Mar 2009
[ post pod nóż ]
 
Karol Popik  Dołączył: 29 Sie 2008
Najbardziej podoba mi się to: "Aparat, jak podaje producent, jest uszczelniony (ok. 60 miejsc uszczelnienia). Tej cechy nie byliśmy w stanie w praktyce przetestować, bo jak większość amatorów, obchodzimy się ze sprzętem ostrożnie. Konkurencja w tej klasie aparatów nie stosuje tego typu zabezpieczeń obudowy. " ;-)

Wyświetl posty z ostatnich:
Skocz do:
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach