andrusz  Dołączył: 28 Lip 2007
PiotrR napisał/a:
Już kiedyś wylewałem tu swoje żale dotyczące współczesnych wydań książek dla dzieci tłumaczonych z języków obcych, gdzie jedna kalka językowa drugą goni, bo każdemu się wydaje, że jak ma FCE, to książkę dla dzieci może przetłumaczyć.

Kiedyś taki jeden mój znajomy trafnie podsumował takie "tłumaczenia": aby tłumaczyć książki trzeba przede wszystkim znać język, na który się tłumaczy ;-)
 

tatsuo_ki  Dołączył: 01 Mar 2009
PiotrR, a jakiś przykład na przykład? pytam z ciekawości...
 

PiotrR  Dołączył: 03 Maj 2006
Tatsuo_ki, pytasz o Irenę Tuwim? Proszę uprzejmie.

"Mary Poppins w parku" zdjąłem z półki syna.
Rozdział pierwszy, drugie zdanie:
"Czereśnie stojące wzdłuż ulicy czuły, jak dojrzewały rosnące na nich owoce..."
Następna strona:
"Wiedział, że mieszkały na ulicy Czereśniowej, słyszał, jak panna Skowronek nawoływała je spoza półprzymkniętej żaluzji:
- Dudusiu! Anastazy!..."
Kolejna strona:
"Pieski natychmiast poderwały się na baczność. Leżąca na trawie Janeczka zauważyła, że usiłowały karnie wciągnąć języki."
Strona 19:
"W głębi duszy był przekonany, że Cieśninę Magellana znał jak własną kieszeń..."

I tak dalej...

Jak dla mnie, powinno być kolejno: dojrzewają, mieszkają, nawołuje, usiłują, zna; bo są to czynności współczesne do zdania nadrzędnego. Po polsku (przynajmniej tak mnie uczono) w zdaniach złożonych dopełnieniowo czynność współczesną do zdania nadrzędnego wyraża się w zdaniu podrzędnym czasem teraźniejszym, a czasem przeszłym czynność uprzednią do zdania nadrzędnego, niezależnie od tego, w jakim czasie jest zdanie nadrzędne. Inaczej niż w angielskim, gdzie zdanie podrzędne współczesne do nadrzędnego musi być zawsze na tej samej płaszczyźnie czasowej (czy jak to się tam określa) co nadrzędne.

 

Roszpunka  Dołączył: 14 Paź 2009
I pomyśleć, że to pomyślnie przeszło wszystkie korekty...
 

tatsuo_ki  Dołączył: 01 Mar 2009
PiotrR, dzięki za przykłady i tym samym zaspokojenie mojej ciekawości :)
rzeczywiście można czuć się zawiedzionym...
 
teta  Dołączył: 28 Kwi 2006
PiotrR, Też dziękuję za przykłady. Cytaty czytałem ze zrozumieniem i sam pewnie nie zwróciłbym uwagi na to następstwo czasów :-B Pozwól wszakże na pewną uwagę, a tutaj posłużę się ostatnim cytatem:
PiotrR napisał/a:
"W głębi duszy był przekonany, że Cieśninę Magellana znał jak własną kieszeń...
. Nie wiem jak to było w oryginale, ale zdanie to można tłumaczyć dwojako - albo, że cieśninę zna, albo też, że wtedy ( :lol: ) cieśninę znał. To magiczne słowo "wtedy" zmienia wszystko. Jakkolwiek by nie było, to w tym przypadku tłumacz nie popisał się znajomością rzeczy :-( . A tak nawiasem mówiąc, czy w tym przypadku "jakkolwiek by nie było", czy też "jakkolwiek by było"?. Przyznaję, że czasem się gubię między logiką, a poprawnością języka polskiego :oops:
 

PiotrR  Dołączył: 03 Maj 2006
teta, z cieśniną chodziło o to że znał wtedy kiedy był przekonany. W cytacie wyrwanym z kontekstu rzeczywiście to nie jest jasne.
 

pyciar  Dołączył: 29 Cze 2007
PiotrR napisał/a:
Jak dla mnie, powin (...) śla) co nadrzędne.
cztery razy czytałem ten kawałek i stwierdzam że niewiele mnie w szkole uczyli... albo mało intensywnie... albo po prostu nie jestem humanistą i nie potrafię tego przetrawić. Tak czy siak popieram szerzenie poprawnej polszczyzny w internecie. :-B
 

PiotrR  Dołączył: 03 Maj 2006
Tego nas w szkole nie uczą, bo nie muszą. Tak po prostu mówimy, nie zastanawiamy się nad tym, to jest dla nas naturalne. Dopiero jak nas uczą innego języka, to muszą nas mówić, że tam jest inaczej.

Problem w tym, że tłumacząc z innego języka łatwo wpaść w pułapkę takiej kalki - przetłumaczyć wprost i tam, gdzie w oryginale jest czas przeszły, dać przeszły, nie myśląc o tym, że polska gramatyka w tej sytuacji wymaga teraźniejszego. To nie znaczy, że tłumacz nie umie mówić po polsku. Gdyby to samo ot tak mówił po polsku, na 90% dałby czas teraźniejszy. Tutaj chodzi o świadomość pewnych różnic i czujność przy tłumaczeniu.
Podobną częstą kalką przy tłumaczeniach z angielskiego jest nadużywanie zaimków dzierżawczych, których po angielsku używa się ich o wiele częściej niż po polsku. Bywa, że ktoś tłumacząc "z automatu" zdanie "Eat your soup" przetłumaczy na "Zjedz swoją zupę", chociaż po polsku powiedziałby po prostu "Zjedz zupę".
 

dzerry  Dołączył: 01 Maj 2006
PiotrR napisał/a:
Zjedz swoją zupę
Chroń swoje piwo! :-)
 

alkos  Dołączył: 18 Kwi 2006
dzerry napisał/a:
Chroń swoje piwo!


Kiedys na Chmielakach w Krasny(m?)stawie podszedl niemily pan i zabral mi pelny kufel. Nie uchronilem.
 
teta  Dołączył: 28 Kwi 2006
alkos, No to teraz wiesz dlaczego. Nie zastosowałeś w porę poprawnie zasad gramatyki :mrgreen:
 

anatol1  Dołączył: 18 Cze 2009
 

PiotrR  Dołączył: 03 Maj 2006
Kurde, myślałem że nadużywanie "dłuższych" i "bardziej wyszukanych" czasowników zamiast prostych "być", "mieć" itp. to domena dziennikarzy sportowych i motoryzacyjnych. Ale ostatnio usłyszałem w radiu o jakimś muzyku jazzowym, że ostatnio "znajduje się w świetnej formie". No to ja mam dwa pytania:
1. Co to dokładnie za forma? Do ciasta? Wtryskowa? Bo mnie to zaintrygowało.
2. Kto go do niej włożył, i czy to było siłą, czy muzyk się na umieszczenie w formie zgodził?

;-)
 

dispar  Dołączył: 14 Kwi 2010
Eech tam, podniecacie się ludzie niepotrzebnie ;-) ... a jak dziennikarze mają pisać, mówić do nas szaraczków?! Każdy z nich chce zabłysnąć na swój sposób i dlatego stosuje karkołomne popisy lingwistyczne. A że nasz język jest "pogmatwany", to i pole do popisów jak u Kargula :lol: ... jakby to brzmiało" "... muzyk jest w świetnej formie." - prostacko i plebejsko... a "... muzyk posiada świetną formę"? :lol: ... jakby powiedział, że jest w świetnej kondycji, to byście czepiali się: a co on tak ostro "pakuje", że do takiej kondychy doszedł :mrgreen: ... z tym nawet Miodek i Bralczyk nie wygra... a tu na forum (czy gdzie indziej zresztą) tak przepiękną polszczyzną władamy?? :roll: ... przeważnie na oczy mi się rzuca: ... IMHO... cokolwiek to znaczy... i niektórzy żyć bez tego IMHO nie mogą :mrgreen: :mrgreen: ... wredny jestem, wiem... i cieszmy się, że tłumacze nie tłumaczą dosłownie idiomów :lol: :lol: :lol:
pzdr - Robert
 
brykiet  Dołączyła: 24 Kwi 2009
PiotrR napisał/a:
1. Co to dokładnie za forma? Do ciasta? Wtryskowa? Bo mnie to zaintrygowało.


Słownik języka polskiego PWN:
*
forma
1. «wygląd czegoś»
2. «przejaw czegoś»
3. «układ skoordynowanych elementów»
4. «zespół środków artystycznych użytych przez artystę; też: wyraz zewnętrzny dzieła sztuki»
5. «stan sprawności fizycznej lub psychicznej człowieka»
6. «stan sprawności organizmu osiągnięty na skutek treningu»

7. «sposób postępowania, zachowania się»
8. «szablon, wykrój»
9. «naczynie do pieczenia ciasta»
10. «naczynie nadające kształt roztopionej masie plastycznej»
11. «według Arystotelesa: istota pojęciowa przedmiotu»
12. «według Kanta: wkład umysłu do poznawanego przedmiotu»
13. «budowa wyrazu»
14. «wielomian jednorodny wielu zmiennych»
15. «zespół elementów drukarskich przygotowany do druku&#187

"Formę" jak widać da się wytłumaczyć. Fatalne za to jest "znajdowanie się" w formie ;-) To taka nowomowa niedouczonych dziennikarzy.
 

PiotrR  Dołączył: 03 Maj 2006
Brykiet, no właśnie o to mi chodziło! Bo "znajdować się" można, moim zdaniem, tylko w formie, która jest przedmiotem fizycznym, a więc do ciasta, wtryskowej itd.

Nie chodziło mi o samą "formę", tylko o "znajdowanie się". "Znajdować się" nie zastępuje w 100% czasownika "być", a wyłącznie w kwestii lokalizacji. Dlatego biuro może "znajdować się na szóstym piętrze", ale już dyrektor nie może "znajdować się zajęty". Ani "znajdować się w świetnej formie", chyba że to forma do ciasta.
 
daśko  Dołączył: 15 Mar 2010
PiotrR napisał/a:
"Znajdować się" nie zastępuje w 100% czasownika "być", a wyłącznie w kwestii lokalizacji.

Nie jestem polonistą, ale:
Czy nie spotkaliscie się np. w literaturze z "dawnych" lat /okres przedwojenny i tuz powojenny/ czy nawet w starych filmach ze sformułowaniem, przykładowo: "jak Pan/i/ to znajduje ?" w sensie "co Pan /i/ o tym sądzi ?"
 

Iza  Dołączyła: 01 Paź 2007
daśko napisał/a:
"jak Pan/i/ to znajduje ?" w sensie "co Pan /i/ o tym sądzi ?"
To jest kalka z niemieckiego. Ale to już jest zupełnie co innego niż "znajdować się".
 
daśko  Dołączył: 15 Mar 2010
Iza napisał/a:
To jest kalka z niemieckiego

Ale używana w języku polskim, swego czasu dość często.
"znajdować się" a "znajdować coś" - jest róznica, ale chodziło mi o sam fakt "znajdowania"

Wyświetl posty z ostatnich:
Skocz do:
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach